statystyki

LOT stawia na budowę hubu w Budapeszcie [WYWIAD]

autor: Krzysztof Śmietana18.09.2019, 07:56; Aktualizacja: 18.09.2019, 07:58
W ciągu trzech lat udało się podwoić liczbę pasażerów. Liczę, że LOT nadal będzie się rozwijał w takim tempie. Jeśli to się powiedzie, to będzie duży sukces.

W ciągu trzech lat udało się podwoić liczbę pasażerów. Liczę, że LOT nadal będzie się rozwijał w takim tempie. Jeśli to się powiedzie, to będzie duży sukces.źródło: ShutterStock

- W związku z uziemieniem boeingów 737 MAX uzyskamy wynik operacyjny dużo niższy od zakładanego, szacowanego na 250 mln zł - mówi Rafał Milczarski, prezes LOT.

LOT właśnie uruchomił połączenie do Delhi. Na jakich klientów nastawiacie się na tej trasie – bardziej na biznesmenów czy na turystów?

– Niewątpliwie to będzie ważny kierunek biznesowy, bo Indie to po Singapurze drugie państwo w Azji pod względem zaangażowania polskiego biznesu w inwestycje. Jednocześnie tam, gdzie otwieramy połączenie, zawsze następuje rozwój ruchu turystycznego. Dlatego w przypadku Delhi liczę też na wielu naszych rodaków, którzy są ciekawi świata. Właśnie tak było w przypadku Tokio, Singapuru czy Seulu, gdzie po uruchomieniu przez nas bezpośrednich lotów znacznie zwiększył się ruch turystyczny. Oczywiście zakładamy też, że w Warszawie do samolotów startujących do Delhi będzie wsiadać wielu mieszkańców całej Europy Środkowej. Od dawna mówimy, że chcemy być przewoźnikiem pierwszego wyboru dla tej części kontynentu.

Połączenie Warszawa – Delhi to szósta trasa LOT-u do Azji. Czy można spodziewać się dalszej ekspansji przewoźnika na tym kontynencie?

– LOT realizuje strategię zrównoważonego wzrostu. Jeśli zatem uruchamiamy połączenie na Zachód, to wkrótce pojawia się też połączenie na Wschód. Jeszcze w tym roku zaczniemy latać z Warszawy na Sri Lankę, a także na drugie lotnisko w Pekinie. Kolejne połączenia do stolicy Chin są dużym sukcesem, bo po kilku latach starań w tym bardzo zatłoczonym porcie wreszcie udało się znaleźć wolne sloty. We wrześniu zaczniemy też latać z Budapesztu do Seulu. To będzie pierwsze połączenie LOT-u spoza Polski do Azji. Nie można wykluczyć, że w przyszłym roku też dodamy jakąś nową trasę na ten kontynent. Z kolei w przypadku dalekich połączeń na Zachód może w październiku ogłosimy start kolejnego połączenia do USA.

W zeszłym roku pogorszyły się wyniki finansowe LOT-u. Zysk netto spadł z ponad 300 mln zł w 2017 r. do 45 mln zł, a zysk operacyjny z 288 mln do 209 mln zł. Jakie były tego przyczyny?

– W przypadku firmy lotniczej o wiele istotniejszy jest zysk operacyjny, czyli wynik na działalności podstawowej – na wożeniu pasażerów (EBIT). Przypomnę, że jeszcze w 2015 r. była to strata w wysokości 46 mln zł. W 2018 r. zakładaliśmy wynik na poziomie 225 mln zł. Uważam, że osiągnięte 209 mln zł to bardzo dobry rezultat. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę trudności, z jakimi musieliśmy się zmagać. To m.in. opóźnienia spowodowane zatłoczeniem nieba nad Europą, strajk kontrolerów we Francji, a także nasz strajk. Do tego dołożyły się dużo wyższe ceny paliwa.

A jakiego wyniku spodziewacie się w tym roku?

W związku z uziemieniem boeingów 737 MAX uzyskamy wynik operacyjny znacznie niższy od zakładanego, który szacowaliśmy na 250 mln zł. Mam jednak nadzieję, że będzie on pozytywny. Wiele zależy od tego, kiedy „maksy” będą mogły znowu zacząć latać. Na pewno pobijemy też rekord przewiezionych podróżnych. Ich liczba powinna przekroczyć 10 mln.


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie