Najgorszym, co mogłoby nas spotkać, byłoby zaprzestanie budowy dróg. Wtedy szosy zamiast nierówności zmniejszać, tylko by je pogłębiły.
Dokładnie 3730,7. Tyle kilometrów dróg szybkiego ruchu mamy. W tym 1638,5 km autostrad oraz 2092,2 km ekspresówek. Równych, szerokich, co najmniej dwupasmowych. Są nawet tacy, którzy uważają, że nasze drogi są lepsze niż te mityczne w Niemczech. Choć przy odrobinie czepialstwa można wskazać, że płatne odcinki są drogie i jest przy nich za mało stacji benzynowych.
Jeśli poważnie potraktować zapowiedzi Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, to do końca roku można się spodziewać prawie 500 km kolejnych szos oddanych do użytku – w tym tak newralgicznych odcinków, jak fragmenty Zakopianki. Biorąc pod uwagę, że na początku lat 90. autostrad i ekspresówek mieliśmy ok. 100 km, widać, jak wielkiego postępu dokonaliśmy.