ELE Taxi, największa polska sieć taksówkarska, złożyła w ostatnich dniach na ręce prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zawiadomienie dotyczące działalności amerykańskiego potentata. Pojawia się w nim zarzut stosowania przez Ubera porozumień ograniczających konkurencję.
To kolejny element walki pomiędzy polskimi taksówkarzami a globalną korporacją. Tym razem prawnicy tych pierwszych sięgnęli po przepisy prawa konkurencji. Magdalena Szulc z biura prasowego Uber przekonuje jednak, że mamy do czynienia z odgrzewaniem tematu.
– Pamiętajmy, że już raz UOKiK wypowiedział się w tej kwestii. W ocenie prezesa urzędu Uber ma swoje źródło w wykorzystywaniu nowoczesnych technologii informacyjnych, które z jednej strony pozwalają na dostarczenie konsumentom funkcjonalności niedostępnych w przypadku tradycyjnych usług taksówkarskich, a z drugiej – obniżają koszty podstawowej usługi poprzez bardziej efektywne wykorzystanie floty pojazdów – tłumaczy Szulc.
Maciej Trąbski, radca prawny w kancelarii GESSEL, która reprezentuje ELE Taxi, przekonuje jednak, że wcześniejsze stanowisko urzędu dotyczyło wyłącznie interesów konsumentów.
Reklama
– Prezes UOKiK nie badał wpływu działalności Ubera na rynek właściwy i taksówkarzy, z którymi Uber konkuruje na tym rynku. W imieniu ELE Taxi domagamy się tego, by urząd dokonał takiej oceny – wskazuje pełnomocnik taksówkarzy.
Najważniejsza ze strony UOKiK może być ocena, jaką działalność Uber świadczy na terenie Polski. Formalnie udostępnia on tylko aplikację mobilną, z której korzystają współpracujący z nim kierowcy. Trudno zaś byłoby wykazać, że podmiot działający na rynku nowoczesnych technologii stanowi bezpośrednią konkurencję dla firm z rynku przewozu osób.

Reklama
Mecenas Trąbski zaznacza, że aby miarodajnie ocenić to, czym naprawdę zajmuje się Uber, należy przeanalizować stopień kontroli platformy nad faktycznymi wykonawcami usługi.
Swój wywód opiera m.in. na wytycznych Komisji Europejskiej „Europejski program na rzecz gospodarki dzielenia się”. Czytamy w nich, że „to, czy dana platforma współpracy świadczy usługi podstawowe (...) można stwierdzić na podstawie kilku kryteriów faktycznych i prawnych”. I tak najistotniejszy będzie stopień kontroli platformy nad dostawcami usług podstawowych, na co powołuje się mec. Trąbski.
Jego zdaniem przecież kierowcy, dostając zlecenia od Ubera, nie wiedzą, po kogo jadą ani nawet jaki kurs będą mieli do wykonania, nie mogą więc podjąć decyzji o zawarciu konkretnej umowy. I uzupełnia, że należy pamiętać także o tym, że Uber narzuca i kontroluje ceny za kurs, proces płatności, zamówienia kursu. On także, nie kierowca, rozstrzyga ewentualne reklamacje.
– Nie ma więc żadnej umowy między kierowcą a pasażerem. Z perspektywy konsumenta platforma Uber posługuje się więc kierowcą w celu realizacji usługi, nie zaś umożliwia kierowcy zawarcie umowy z klientem – argumentuje prawnik.
– Dla nas jest więc oczywiste, że Uber świadczy usługę transportową i jego działania naruszają konkurencję. Niemniej, nawet gdyby tak nie było, to i tak porozumienia Ubera z kierowcami podlegają ocenie prezesa UOKiK – dodaje.
Magdalena Szulc ripostuje, że trudno innowacyjność Ubera postrzegać jako działania nastawione na eliminowanie konkurencji. Podstawowe technologie wykorzystywane przez spółkę nie są chronione patentami. Tym samym każdy inny przedsiębiorca może sięgnąć po podobne rozwiązania, jeśli uważa je za tak skuteczne. Albo pozostać przy obecnym modelu działania, bo dla części pasażerów – o czym przypomina Szulc – poczucie anonimowości i możliwość płatności gotówką mogą być najistotniejsze. Rzeczniczka Ubera nie zgadza się też na uprzedmiotowienie współpracujących z nim kierowców. Skoro są niezależnymi przedsiębiorcami (w momencie rejestracji muszą dostarczyć odpowiedni wypis z KRS/CEIDG oraz numer NIP i VAT UE), należy ich traktować właśnie jak samodzielnie prowadzących biznes. A nie pracowników korporacji.
Przedstawicielka Ubera zarazem się odgryza: – To korporacja ELE Taxi często korzysta z rozwiązań ograniczających konkurencję. Chodzi o rezerwowanie dla siebie miejsc postojowych na lotniskach, przy hotelach czy pod galeriami handlowymi.
Pod koniec listopada przedstawiciele dwóch związków zawodowych taksówkarzy złożyli do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew zbiorowy przeciwko Uberowi. Powodowie wskazali, że ich roszczenie o zaniechanie stosowania praktyk przez amerykańską korporację ma charakter niemajątkowy. Z tym sąd się jednak nie zgodził i zadecydował o odrzuceniu pozwu. Dowiedzieliśmy się, że we wtorek taksówkarze mają jednak złożyć uzupełniony pozew.