Pasmo C (zakres 3400–3800 MHz) to główne częstotliwości, jakie zostały w Unii Europejskiej przeznaczone na rozwój sieci komórkowych piątej generacji (5G). Z najnowszego raportu 5G Observatory, unijnego serwisu monitorującego wdrażanie nowej sieci, wynika, że 23 kraje Wspólnoty przydzieliły już operatorom większość swoich zasobów z pasma C, w tym sześć rozdysponowało je w całości. Polska z zerowym wynikiem jest w tym zestawieniu na szarym końcu obok Estonii i Holandii. Z tym że estoński regulator prowadzi już aukcję (wyłoniono pierwszego zwycięzcę), a holenderski przydzielił telekomom inne częstotliwości przeznaczone na 5G (z zakresu 700 MHz).
Jak podkreśla Play, to, że Urząd Komunikacji Elektronicznej nie rozdysponował jeszcze częstotliwości dla sieci 5G, „niewątpliwie wpływa negatywnie na rozwój tej technologii w naszym kraju”. Wszyscy czterej główni gracze udostępniają obecnie usługi piątego pokolenia w pasmach wygospodarowanych z sieci poprzedniej generacji (4G/LTE). „Przykłady zastosowania tej technologii na całym świecie w jasny sposób wskazują, że jedynie dedykowane pasmo pozwoli na korzystanie ze wszystkich benefitów sieci piątej generacji” – zastrzega jednak Play. Te korzyści to większa prędkość i przepustowość oraz niższe opóźnienie transferu, co sprzyja zastosowaniu 5G w gospodarce. Jens Kühner z firmy Red Hat wylicza tu m.in. autonomiczny transport, roboty produkcyjne, autonomiczne maszyny rolnicze oraz inteligentne sieci energetyczne. – Od dwóch lat były podawane różne terminy i żaden nie został dotrzymany – mówi o przydziale pasma C Witold Drożdż, członek zarządu Orange ds. strategii i spraw korporacyjnych.
Konsultacje warunków aukcji tych częstotliwości zaczęły się wprawdzie jeszcze na początku marca 2020 r. Wkrótce jednak zostały przez UKE zawieszone z powodu pandemii. Niedługo potem przepisy dodane do tarczy anty covidowej nakazały anulowanie całej procedury, co regulator zrobił w czerwcu 2020 r. Od tego czasu rynek czeka na kolejny ruch UKE. Urząd ogłosił stanowisko, w którym wiąże start aukcji z ważnymi dla branży aktami prawnymi: prawem komunikacji elektronicznej, a zwłaszcza nowelizacją ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC). – Operatorzy będą wykorzystywać częstotliwości i budować swoje sieci w nowym otoczeniu regulacyjnym, ważnym jest więc, aby już na etapie konsultacji dokumentacji aukcyjnej ten obraz był w jak największym stopniu klarowny – argumentował na początku 2021 r. prezes UKE Jacek Oko. Jak nas informuje rzecznik urzędu Witold Tomaszewski, regulator nie zmienił zdania: żeby aukcja ruszyła, projekt KSC musi zostać przynajmniej zaakceptowany przez rząd.
Reklama
Jednak prowadzone od 2020 r. prace nad nowelizacją tej ustawy znowu utknęły. Kancelaria premiera, która przejęła obowiązki resortu cyfryzacji, co jakiś czas przedstawia nową wersję projektu, ale żadna nie zadowoliła wszystkich ministerstw na tyle, by przejść przez Stały Komitet Rady Ministrów. Może telekomy poradzą sobie bez pasma C? Wdrażane metodą chałupniczą 5G dociera obecnie do ponad jednej trzeciej mieszkańców Polski, co nie jest najgorszym wynikiem w UE, choć plasuje nas poniżej średniej, która według 5G Observatory wynosi dwie trzecie. – Potrzebujemy tego spektrum, wszyscy operatorzy na nie bardzo czekają. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat wielokrotnie to sygnalizowaliśmy rządowi i regulatorowi – zapewnia Witold Drożdż. – Wydaje się, że przekroczone zostały wszystkie stany ostrzegawcze, jeśli chodzi o dostępność częstotliwości – podkreśla.
Czy UKE bierze pod uwagę tymczasowe przydzielenie operatorom pasma C, aby mogli z niego korzystać, zanim sytuacja się wyklaruje, jak miało to miejsce w Belgii, gdzie aukcję zakończono dopiero w czerwcu? – Nie przewidujemy przyznawania tych częstotliwości przed aukcją – odpowiada Tomaszewski. O aukcji zaś wiadomo tylko tyle, że w tym roku na pewno się nie skończy. Na przeprowadzenie całej procedury – do wydania prawomocnych decyzji rezerwacyjnych – UKE potrzebuje co najmniej 180 dni, licząc od ogłoszenia konsultacji. Play zaznacza, że brak „przejrzystego harmonogramu dystrybucji pasma C tworzy stan niepewności operacyjnej dla operatorów, którzy planują rozwój sieci z wielomiesięcznym wyprzedzeniem”. – Nie mamy takiego poczucia, żeby ze strony rządu czy regulatora istniała niejasność co do tego, że to pasmo jest potrzebne rynkowi i klientom. Jak rozumiem, mamy do czynienia z jakimiś wewnętrznymi wyzwaniami leżącymi po stronie partnerów publicznych, na które nie mamy żadnego wpływu – podsumowuje Witold Drożdż. ©℗