Nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych ekwiwalentu pieniężnego będą musiały wypłacić gminy lokalnym włodarzom za zaległy urlop. Dotyczy to nawet tych, którzy zostaną wybrani ponownie na kolejną kadencję. Mogliby zawrzeć porozumienie o przeniesieniu świadczenia na następne lata urzędowania, ale większość wybiera pieniądze.

Dla części lokalnych włodarzy najbliższe tygodnie będą ostatnimi na stanowiskach wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Dla wielu gmin może to oznaczać duże wydatki na wypłacenie ekwiwalentów za zaległe urlopy. Być może trzeba je będzie wypłacić nie tylko tym, którzy pożegnają się z dotychczas wykonywaną funkcją, lecz także tym, którzy zostaną ponownie wybrani na drugą kadencję.

– Jeśli zaległy urlop nie zostanie wykorzystany do końca kadencji, to można wypłacić ekwiwalent, a w przypadku ponownego wyboru może też zostać zawarte porozumienie z pracodawcą, czyli przewodniczącym rady gminy, w sprawie wykorzystania zaległego urlopu w kolejnej kadencji – wyjaśnia Roman Szarzyński, sekretarz gminy Piła.

Niestety wiele samorządów nie chce skorzystać z tego rozwiązania. Z sondy DGP wynika, że jest duża grupa włodarzy, którym trzeba będzie wypłacić nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych za niewykorzystany wypoczynek – czasami za trzy lata wstecz. Takie działania są krytykowane przez regionalne izby obrachunkowe. Jednak gminy nie mają skutecznych narzędzi, aby zmusić włodarzy do wykorzystania zaległego urlopu wypoczynkowego.

Biją rekordy

Lokalni włodarze niewykorzystanie urlopu tłumaczą brakiem możliwości skorzystania z dłuższej przerwy od pracy. Faktem jest, że w małych miejscowościach poza wójtem – z powodu oszczędności – często nie ma ustanowionych zastępców.

Wśród samorządowców nie brakuje rekordzistów z zaległymi urlopami. Jarosław Perzyński, burmistrz Sierpca, ma 28 dni zaległego urlopu. Informuje, że jeszcze nie podjęto decyzji, czy zostanie mu wypłacony ekwiwalent pieniężny. Z kolei Dorota Tyszka, sekretarz Konstantynowa Łódzkiego, wskazuje, że burmistrz ma 58 dni urlopu wypoczynkowego, z tego 32 dni zaległego. Elżbieta Muszel z Urzędu Miasta Rawa Mazowiecka informuje, że wymiar zaległego urlopu wynosi 26 dni.

Podobnie jest w dużych aglomeracjach. – Prezydent miasta ma obecnie 45 dni urlopu, w tym 36 dni za lata 2022 i 2023, plus 9 dni urlopu za rok 2024 – mówi Izabela Kozicka-Prus z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Z naszej sondy wynika, że większość samorządowców, nawet jeśli zostaną wybrani na kolejną kadencję, chce otrzymać ekwiwalent. Małgorzata Woźniak z zespołu ds. kadr i płac Urzędu Gminy w Andrespolu przyznaje, że obecny wójt będzie kandydował w najbliższych wyborach, a jeśli po zakończeniu kadencji zostanie mu zaległy urlop wypoczynkowy, to będzie wypłacony ekwiwalent. Aneta Pielach-Pierścieniak z Urzędu Miejskiego w Nowym Dworze Mazowieckim wylicza, że burmistrz ma aż 84 dni niewykorzystanego urlopu. Będzie kandydował w najbliższych wyborach, ale niezależnie od wyniku zostanie mu wypłacony ekwiwalent.

Niektórzy samorządowcy deklarują, że wykorzystają urlop w kolejnej kadencji.

– Burmistrz za ubiegły rok ma 26 dni urlopu. Jeśli będzie kontynuował zatrudnienie na podstawie wyboru, to uprawnienia do urlopu zostaną zrealizowane w naturze – przekonuje Jarosław Waszak, sekretarz Miasta i Gminy Piotrków Kujawski.

Prawnicy przyznają, że sprawa jest złożona.

– Część włodarzy traktuje wybory jako zakończenie stosunku pracy i nawiązanie nowego. Uważają, że należy im się ekwiwalent. Część po wygranych wyborach może nie zgodzić się na zawarcie porozumienia z przewodniczącym rady. Wówczas ekwiwalent za urlop jest wypłacany – mówi Jadwiga Płażek, radca prawny i ekspert ds. administracji publicznej.

– Takich wydatków nie byłoby, gdyby z mocy prawa, bez konieczności zawierania porozumienia, po wyborze zaległy urlop przechodził na kolejną kadencję – dodaje.

Potrzebne są przepisy

Samorządowcy również chcieliby jednoznacznego uporządkowania przepisów, ale w innym kierunku niż prawnicy i eksperci.

– Osoba, która nie wykorzystała urlopu do końca kadencji, powinna otrzymać ekwiwalent, bez względu na to, czy zostanie ponownie wybrana, czy nie. Wypłacony ekwiwalent zerowałby zaległy urlop – postuluje Jarosław Waszak.

Resort pracy od poprzedniej kadencji stoi na stanowisku, że dopuszczalne są porozumienia wybranych na kolejne kadencje lokalnych włodarzy z pracodawcą w sprawie przeniesienia zaległego urlopu na kolejną kadencję. Nie ma na razie decyzji, czy w tym zakresie będą dokonywane zmiany.

– Artykuł 171 par. 3 kodeksu pracy przewiduje możliwość przeniesienia zaległego urlopu przy zawarciu kolejnej umowy, ale zastosowanie tego przepisu w przypadku samorządowców jest wątpliwe, bo nie dotyczy on wprost zatrudnienia z wyboru. Nie da się też zmusić pracownika, aby zrezygnował z ekwiwalentu na rzecz wykorzystania urlopu. Zarazem gromadzenie zaległego urlopu jest niezgodne z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE, który przekonuje, że ekwiwalent pieniężny powinien być ostatecznością, bo urlop to odpoczynek, niezbędny z punktu widzenia bhp – zaznacza dr Jakub Szmit.

Te gminy, które będą zmuszone do wypłaty ekwiwalentu za zaległy urlop, muszą się liczyć z niezadowoleniem regionalnych izb obrachunkowych. Na przykład Regionalna Izba Obrachunkowa w Lublinie, w wystąpieniu pokontrolnym z 19 stycznia 2023 r. (nr RIO.II.600.46.2022), stwierdziła nieprawidłowość polegającą na nieudzieleniu wójtowi niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego za lata poprzednie w ustawowym terminie. Jednak mimo że takie działania w ocenie RIO są nielegalne, to nie ma skutecznych narzędzi prawnych do zmuszenia np. wójta lub burmistrza do wykorzystania na bieżąco urlopu wypoczynkowego. ©℗

OPINIA

Przepisy trzeba zmienić już

Jakub Szmit doktor, ekspert ds. administracji publicznej z Uniwersytetu Gdańskiego / Materiały prasowe

Do prawdziwej katastrofy z powodu nieuregulowanych przepisów o ekwiwalentach może dojść za pięć lat, gdy po raz pierwszy wielu włodarzy zakończy pełnienie swoich funkcji nie z tego powodu, że nie zostaną wybrani, tylko dlatego, że obejmą ich wprowadzone przez poprzednią ekipę przepisy o dwukadencyjności. Na ich podstawie funkcję burmistrza, wójta lub prezydenta miasta można teraz sprawować przez łącznie maksymalnie 10 lat. Więcej gmin będzie się musiało liczyć z tym, że odchodzącym włodarzom trzeba będzie wypłacić odprawy i ekwiwalenty pieniężne za niewykorzystany urlop. Do największej kulminacji takich wypłat dojdzie najprawdopodobniej w 2029 r. Jeśli przepisy się nie zmienią, to po drugiej, ostatniej kadencji lokalni włodarze będą mieć po 78 dni niewykorzystanego urlopu z trzech lat, bo powyżej tego okresu świadczenie się przedawnia. Wtedy już nie będą mogli kandydować na kolejną kadencję, więc będzie im wszystko jedno, że gmina będzie musiała wypłacić odprawy i gigantyczne ekwiwalenty za niewykorzystane urlopy.