W 2021 r. po raz kolejny wzrosła liczba korzystających ze świadczenia pielęgnacyjnego. Przysługuje ono osobie, która zrezygnowała z pracy z uwagi na konieczność zapewnienia opieki niepełnosprawnemu członkowi rodziny. Z danych przekazanych DGP przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej (MRiPS) wynika, że w 2021 r. takich opiekunów było 191 tys. (w 2020 r. było ich 164,1 tys.), a jeśli weźmie się pod uwagę tylko IV kw. ub.r. - 203 tys.
W tym samym czasie z 31,8 tys. do 22 tys. zmniejszyła się liczba osób, którym gminy wypłacały specjalny zasiłek opiekuńczy. Jest on dla opiekunów znacznie mniej korzystny niż świadczenie pielęgnacyjne (patrz: infografika).
Reklama
Pomoc dla rodzin / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Po stronie opiekunów

Reklama
Tendencja wzrostowa w przypadku świadczenia pielęgnacyjnego utrzymuje się od lat i ma jedną zasadniczą przyczynę - wyrok Trybunału Konstytucyjnego z października 2014 r. (sygn. akt K 38/13). Dotyczył on jednej z podstawowych przesłanek warunkujących uzyskanie tej formy wsparcia, zawartej w art. 17 ust. 1b ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 615). Zgodnie z tym przepisem świadczenie może być przyznane, jeżeli dysfunkcja zdrowotna powstała przed ukończeniem 18 lat lub 25 lat (jeśli było to w trakcie nauki), a więc przysługuje ono głównie rodzicom niepełnosprawnych dzieci. Trybunał orzekł jednak, że takie kryterium wieku narusza konstytucyjną zasadę równości. Uznał, że do wykonania wyroku trzeba zmienić przepisy ustawy.
Problem w tym, że do tej pory, a minęło prawie osiem lat, do nowelizacji nie doszło. W związku z tym opiekunowie osób, które stały się niepełnosprawne w dorosłym życiu, gdy gminy odmawiały im świadczenia pielęgnacyjnego, zaczęli dochodzić swoich praw, odwołując się do samorządowych kolegiów odwoławczych, a potem do sądów administracyjnych. Te zaś stosowały się bezpośrednio do orzeczenia TK.
W efekcie ukształtowała się korzystna dla tej grupy opiekunów linia orzecznicza (o czym wielokrotnie pisaliśmy w DGP), która zachęcała kolejne osoby do podejmowania próby otrzymania wsparcia w procedurze odwoławczo-skargowej. A to wprost przekłada się na rosnącą liczbę wypłacanych świadczeń.
- Droga do świadczenia się skróciła, bo korzystne dla opiekunów rozstrzygnięcia podejmują już SKO. W związku z tym opiekunowie nie muszą już składać skarg do sądu - mówi Natalia Siekierka, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS) w Wrocławiu.
Do wzrostu liczby świadczeń pielęgnacyjnych przyczynił się też przełomowy wyrok WSA w Gorzowie Wielkopolskim z 2019 r. (sygn. akt II SA/Go 833/18). Sąd uznał, że osoby będące na emeryturze lub rencie nie powinny być pozbawiane prawa do świadczenia pielęgnacyjnego. Potem pojawiły się wyroki innych sądów, więc coraz więcej opiekunów emerytów otrzymuje wsparcie.
- Mamy też trochę wniosków, w których o świadczenie starają się mąż lub żona. Tutaj dyskusyjną kwestią jest występowanie między małżonkami obowiązku alimentacyjnego, który jest wymagany przy świadczeniu pielęgnacyjnym, niemniej orzecznictwo sądów w tym zakresie również jest dla nich korzystne - wskazuje Katarzyna Pasławska, zastępca dyrektora MOPS w Olsztynie.
Prawnik niepotrzebny
Urzędnicy zwracają uwagę, że coraz więcej odwołań od negatywnych decyzji wydanych dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, a nawet samych wniosków o świadczenie składają kancelarie prawne.
- Wygląda to tak, jakby znalazły łatwe źródło zarobkowania, bo ich gratyfikacją jest najczęściej określony procent od wywalczonych świadczeń. Opiekunowie myślą, że gdy skorzystają z pomocy prawnika, będą mieli większe szanse na przyznanie wsparcia, tymczasem ze względu na utrwalone orzecznictwo wystarczy do tego złożenie prostego odwołania. Niektóre osoby udaje nam się przekonać do podjęcia samodzielnych działań, ale część pozostaje przy usługach kancelarii - podkreśla Katarzyna Pasławska.
Przemysław Andrysiak, kierownik działu świadczeń Zabrzańskiego Centrum Świadczeń, dodaje, że prawnicy reprezentują kancelarie często z odległych części Polski, które różnymi kanałami nawiązują kontakt z opiekunami, oferując pomoc w uzyskaniu wsparcia za opiekę. - Chociaż informujemy opiekunów, jak mają się odwołać, pomagamy w napisaniu pisma, nie wszyscy się na to decydują. Potem żałują, gdy okazuje się, że duża część zaległych świadczeń idzie na wynagrodzenie kancelarii - mówi.
Wygasające wsparcie
Ubywa z kolei osób pobierających specjalny zasiłek opiekuńczy. Został on wprowadzony jako alternatywa dla opiekunów, których podopieczni nie spełniają wymogu dotyczącego wieku powstania niepełnosprawności. W przeciwieństwie do świadczenia pielęgnacyjnego specjalny zasiłek jest uzależniony od kryterium dochodowego. Wynosi ono 764 zł i nie było podnoszone od 2015 r., wiele osób straciło więc do niego prawo z powodu przekroczenia progu. Poza tym specjalny zasiłek opiekuńczy jest zdecydowanie niższy od świadczenia pielęgnacyjnego. Co więcej, jego kwota zmienia się tylko raz na trzy lata (rząd może zresztą zdecydować o jego zamrożeniu, i zrobił tak w 2021 r.), a świadczenia co roku. W konsekwencji opiekunowie rezygnują z zasiłku, aby nabyć prawo do świadczenia, co zwykle im się udaje dzięki korzystnej dla nich linii orzeczniczej sądów.
Edyta Ciesielska, kierownik działu świadczeń rodzinnych MOPS w Kielcach, dodaje, że trzeba też pamiętać o składkach na ubezpieczenia społeczne, które są odprowadzane i od świadczenia pielęgnacyjnego, i od specjalnego zasiłku. - Co oczywiste, przy tej pierwszej formie wsparcia są wyższe, a to później ma wpływ na wysokość emerytury - dodaje.
To wszystko sprawia, że liczba wypłacanych specjalnych zasiłków stale spada. - Jeszcze dwa, trzy lata temu mieliśmy miesięcznie 150-180 osób otrzymujących specjalny zasiłek opiekuńczy, teraz jest ich 26 - potwierdza Eliza Dygas, kierownik działu świadczeń rodzinnych MOPS w Płocku.
- Specjalny zasiłek staje się wygasającą formą pomocy i wkrótce będą pobierać go nieliczne osoby, którym z jakichś powodów nie powiodło się przejście na świadczenie pielęgnacyjne - konkluduje Katarzyna Pasławska.