Spór ten jest też pokłosiem dużej nowelizacji ustawy o odpadach z 2018 r., która po głośnej fali pożarów magazynów i składowisk odpadów zaostrzyła rygory względem firm i nadała nowe uprawnienia kontrolne Inspekcji Ochrony Środowiska. Eksperci branżowi podnosili wówczas, że bardziej rygorystyczne przepisy sankcyjne mogą być nadużywane do karania przedsiębiorców za najmniejsze nawet uchybienia, a w skrajnych przypadkach wyrugować ich szybko z rynku. W ocenie ustawodawcy ostrzejsze regulacje miały zaś pomóc ukrócić liczne patologie trapiące rynek odpadowy.
W opisywanej sytuacji wymierzone przez Inspekcję Ochrony Środowiska kary nie doprowadziły do likwidacji firmy, lecz były głównym pretekstem do odrzucenia jej oferty w trakcie postępowania przetargowego na zagospodarowanie odpadów. Eksperci są podzieleni w ocenie, czy miasto miało prawo tak postąpić. Z jednej strony działanie gminy można uznać za racjonalne, bo nie chciała ona powierzać odpowiedzialnego zadania firmie, która jest o dwa kroki od utraty pozwoleń i może nagle zniknąć z rynku, zostawiając gminę z nierozwiązanym problemem. Z drugiej zaś, prawo nie przewiduje prewencyjnego wykluczenia z postępowania. – Sprawy są wciąż w toku, niekorzystne dla przedsiębiorcy decyzje mogą jeszcze zostać uchylone przez sąd, a na dzień złożenia oferty firma spełniała wszystkie postawione przez miasto wymogi – argumentują.