Rząd miałby wtedy wpływ na to, na co są wydawane pieniądze. – I wtedy na otwarciu inwestycji sfinansowanej z unijnych funduszy wstęgę przecinałby przedstawiciel rządu, a nie samorządu – mówi jeden z naszych rozmówców.
Środki zwane funduszem odbudowy to 750 mld euro dla wszystkich krajów UE w ramach unijnego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, który Komisja Europejska sfinansuje zaciągniętym długiem. Jak podaje rząd, Polska będzie miała do dyspozycji ok. 58,1 mld euro, w tym 23,9 mld euro w formie dotacji, a 34,2 mld euro w pożyczkach. Pieniądze będą przez poszczególne kraje wydawane w ramach krajowych planów odbudowy i mają być przeznaczone na konkretne inwestycje, wpisujące się w kluczowe obszary dla UE, m.in. infrastrukturę, transport, energię i środowisko czy innowacje. Rząd zaprezentował już projekt planu, teraz znajduje się on w konsultacjach. Oficjalny termin na przesłanie ostatecznej wersji do KE to koniec kwietnia.