statystyki

Rada z własnym profilem na Facebooku, miasto z odrębnym, czyli gminne podbijanie sieci ?

autor: Leszek Jaworski, Zofia Jóźwiak30.09.2020, 13:45; Aktualizacja: 30.09.2020, 13:46
Odrębne profile zaczynają też zakładać rady gmin. Jak to zrobić i na co uważać – o tym rozmawiają dzisiaj przedstawiciele gminy Modrzewiec-Letnisko.

Odrębne profile zaczynają też zakładać rady gmin. Jak to zrobić i na co uważać – o tym rozmawiają dzisiaj przedstawiciele gminy Modrzewiec-Letnisko.źródło: ShutterStock

Dziś nie ma już gminy bez strony internetowej, coraz trudniej znaleźć też takie, które nie mają własnego profilu na Facebooku. Internetowi liderzy rozprzestrzenili się w sieci znacznie bardziej – są obecni na Twitterze, Instagramie, a nawet na YouTubie. Takich tematycznych miejsc w sieci jedno miasto ma nieraz nawet kilka. Odrębne profile zaczynają też zakładać rady gmin. Jak to zrobić i na co uważać – o tym rozmawiają dzisiaj przedstawiciele gminy Modrzewiec-Letnisko.

– Nie mieliśmy kłopotów, to sobie je stworzyliśmy – powiedział, wchodząc do sali konferencyjnej burmistrz miasta Modrzewiec-Letnisko Tadeusz Poleszczuk. Widząc wyraz zdziwienia na twarzach zebranych, wyjaśnił: – Ledwie rok temu powołaliśmy młodzieżową radę gminy, a te młodziaki już chcą rządzić, zarzucają mi błędy. Po czym urwał, by oficjalnie rozpocząć spotkanie. Po kolei przedstawiał jego uczestników. – Pani skarbnik Adela Krześniak, przewodniczący rady Józef Ptaszyński, radna i moja stała oponentka w radzie pani Grażyna Szwarc, radca prawny naszego urzędu Jan Moliński, a także dwoje przedstawicieli młodzieżowej rady miasta Beata Gruszyńska i Jacek Sadowczyk. – To oni – powiedział, wskazując na wymienionych na końcu – są sprawcami dzisiejszego zebrania. Uważają, że Modrzewiec-Letnisko nie istnieje w sieci, nikt o nim nie dyskutuje, a to źle – stwierdził burmistrz. – Do swoich racji przekonali radnych, zarówno z rządzącej w gminie koalicji, jak i tych opozycyjnych. Ja tymczasem uważam, że mamy stronę internetową i to wystarczy – dodał. – Nawet płacimy za jej prowadzenie zewnętrznej firmie – wtrąciła skarbniczka.

– Tylko po co? – spytał z wyraźną ironią w głosie przedstawiciel młodzieżowej rady. Kliknął w tablet i wyliczył ostatnie informacje na gminnym portalu, tj. o przeniesieniu komisji podczas wyborów prezydenckich ze szkoły nr 2 do przedszkola nr 1, zmiany terminów płatności za odpady, starcie spisu rolnego od 1 września. – Jest jeszcze paskudny rysunek „Witaj szkoło”, lecz to nawet nie można nazwać informacją – dodał Jacek Sadowczyk, 18-latek, uczeń technikum w pobliskim mieście powiatowym.

– Nam nie chodzi o martwą stronę w sieci ze spisem telefonów urzędu, a o aktywne formy kontaktu, możliwość porozmawiania o tym, co się w gminie dzieje, co nam się podoba, a czego mamy dość – grzecznie dopowiedziała licealista Beata Gruszyńska. – Kogo nie ma w sieci, ten dziś nie istnieje. Moi znajomi mówią, że w Modrzewcu nie ma życia. A to przecież nieprawda – dodała. – Tylko nasza gmina nie ma profilu na Facebooku, choć założenie go przecież nic nie kosztuje – zauważyła na koniec.

Przepisy nie nadążają

– To prawda, panie burmistrzu – przyznał przewodniczący rady. – Moje wnuki też się dziwią, że będąc miejscowością turystyczną, nie wstawiamy na Facebooka czy Instagram choćby zdjęć okolicy. Myślę, że musimy iść z postępem, zwłaszcza, że w dobie koronawirusa coraz więcej informacji znajdujemy w sieci. Odrobina rozgłosu pomoże też mieszkańcom prowadzącym turystyczne biznesy – dodał.

Tu jeden przez drugiego uczestnicy spotkania zaczęli zgłaszać pomysły, co obok suchych i zdawkowych informacji mogłoby rozruszać gminę w sieci. Wreszcie Tadeusz Poleszczuk postanowił uporządkować dyskusję. – Zacznijmy od podstaw, na pomysły przyjdzie jeszcze czas. Czy możemy rzeczywiście ten profil gminy czy też rady gminy na Facebooku założyć, bo ja takiej możliwości w przepisach gminnych nie znalazłem – spytał, zwracając się go radcy prawnego. – Mam udzielić porady praktycznej czy prawnej? – upewnił się mecenas Moliński.

– Obu, jeśli można – wtrąciła się radna Szwarc.

– Wiele gmin takie profile ma, staje się to wręcz normą. Ale zdaniem niektórych ekspertów prowadzenie mediów społecznościowych przez organy gminy nie ma podstawy prawnej, a wręcz jest niezgodne z art. 7 konstytucji – powiedział radca prawny.

gdzie szukać? rada 1

Jak to działa

– Ale jak to? Mamy kontakt z krakowską radą młodzieżową, obserwujemy ich profile, łącznie z tym rady miejskiej. Nie wydaje mi się, by to było nielegalne – przerwała mu Beata Gruszyńska. – Musieliby państwo zobaczyć, jak w Krakowie to wszystko świetnie działa! Proszę spojrzeć choćby na te zdjęcia na oficjalnym profilu miasta na Instagramie, od razu chce się tam jechać. A na Facebooka wpada przynajmniej kilka, a nieraz i kilkanaście postów dziennie – dodała. I w dobrze przygotowanym wystąpieniu licealistka opisała, jak zostało to zorganizowane. Wyjaśniła, że oficjalny profil Krakowa na Facebooku ma kilkaset tysięcy obserwujących. Pod ten profil podłączone są kolejne, np. rady miasta i rady młodzieżowej. Wszystko to zaś koordynuje biuro urzędu zajmujące się mediami. Choć do poszczególnych profili treści dostarczają zainteresowane strony. – Ludzie szukają dziś informacji na jakiś temat najpierw w telefonie, w którym mają internet, a dopiero potem ewentualnie zaglądają na miejską stronę czy do BIP urzędu, gdzie są szersze informacje – dodała dziewczyna.


Pozostało 79% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane