Po statystycznym podziale regionu nie wiadomo, kto po 2020 r. będzie dysponował funduszami europejskimi dla województwa i Warszawy. Niewykluczone, że rząd
Reklama
Na potrzeby unijnych statystyk i rozdzielania eurofunduszy w Unii Europejskiej wprowadzono nomenklaturę NUTS (z fr. Nomenclature des unités territoriales statistiques). Rozróżnia się trzy poziomy: NUTS-1 zamieszkuje od 3 do 7 mln osób, NUTS-2 – od 800 tys. do 3 mln, a NUTS-3 – od 150 tys. do 800 tys.
Stosowany w polityce spójności poziom podziału regionów NUTS-2 do tej pory odpowiadał w Polsce podziałowi na województwa. Po dokonanej w 2016 r. rewizji klasyfikacji regionów NUTS (obowiązującej od stycznia 2018 r.) województwo mazowieckie podzielone zostało na dwa odrębne regiony NUTS-2. Dzięki temu możliwe będzie określenie odrębnej puli środków dla Warszawy i pozostałej, biedniejszej części województwa. To samo będzie dotyczyć odmiennych warunków, na których udzielane będzie wsparcie. Bogatszy region „Warszawski stołeczny” (obejmujący Warszawę wraz z dziewięcioma sąsiednimi powiatami) należałby do kategorii lepiej rozwiniętych, zaś region „Mazowiecki regionalny” znalazłby się w gronie mniej rozwiniętych.
W Polsce operację tę przedstawiono jako „statystyczny podział” regionu. Oznaczało to, że nie trzeba było dokonywać dużo bardziej skomplikowanego, administracyjnego podziału Mazowsza i wprowadzać 17. województwa (np. warszawskiego). Podobnych zmian dokonało jeszcze osiem państw, m.in. Węgry (wyłączenie Budapesztu i okolic z regionu Közép-Magyarország) oraz Litwa (wydzielenie regionu wokół Wilna z regionu obejmującego całą Litwę).
Teraz polski rząd (wspierany zwłaszcza przez Węgry i Litwę) zabiega o to, by Komisja Europejska uwzględniła te zmiany w wieloletnich ramach finansowych na lata 2021–2027. Jak dotąd tak się nie stało. „Unijny GUS”, czyli Eurostat, musi najpierw uzyskać od państw członkowskich dane regionalne przeliczone według nowej klasyfikacji NUTS 2016, a następnie je opublikować. Chodzi np. o PKB regionów, poziom bezrobocia, zatrudnienia czy wykształcenia. – Zgodnie z rozporządzeniem nr 1059/2003 państwa członkowskie mają dwa lata na przekazanie danych do Eurostatu od daty wprowadzenia zmiany w klasyfikacji NUTS. Ponieważ nowa klasyfikacja (NUTS 2016) weszła w życie 1 stycznia 2018 r., termin na przekazanie danych upływa 1 stycznia 2020 r. – podaje MIR. Jak słyszymy, Polska już wywiązała się z tego zadania, podobnie jak kilka innych krajów.
Porozumienie się z Komisją Europejską (pytanie, czy jeszcze w aktualnym składzie, czy już w nowym, który może być we wrześniu br.) to niejedyny problem. Kolejny może zrodzić się na krajowym podwórku, gdy polski rząd ostatecznie dogada się w sprawie nowego podziału NUTS-2 z Brukselą.
Samorząd województwa mazowieckiego i władze stolicy lobbują za tym, by mimo statystycznego „rozwodu” Warszawy z resztą regionu utrzymać po 2020 r. jeden regionalny program operacyjny, w ramach którego dystrybuowane byłyby eurofundusze. – Chodzi o optymalne wykorzystanie środków unijnych, by zmniejszyć zróżnicowanie w warunkach życia w regionie. Dzięki temu fundusze unijne będą rozdzielone z jeszcze dokładniejszym uwzględnieniem lokalnych potrzeb. Jeden program z dwoma komponentami, odpowiadającymi dwóm NUTS-2, nadal oznacza wspólne projekty partnerskie – argumentuje urząd marszałkowski woj. mazowieckiego.
W rządzie słyszymy jednak, że realizacja forsowanej przez nich koncepcji oznacza de facto program ponadregionalny. A dziś za takie odpowiada rząd (np. program operacyjny „Polska Wschodnia” dla pięciu regionów).
– Pytanie, kto takim programem miałby zarządzać. Jeśli będzie jeden program na dwa NUTS-y, to czy tym programem nie powinien wtedy zarządzać szczebel krajowy? To musi być przedmiotem analiz i dopiero wtedy podejmiemy decyzję – mówi nam osoba z rządu.
Na taki potencjalny scenariusz już teraz nie zgadzają się samorządowcy.
– To kwestia dobrej woli strony rządowej, UE nie narzuca rozwiązań instytucjonalnych i tego, w jaki sposób funkcjonują poszczególne programy operacyjne. Są państwa, w których nie dano regionom kompetencji w zakresie zarządzania programami regionalnymi. W naszym przypadku mamy bardzo silne samorządy wojewódzkie i nie wyobrażam sobie, by teraz szukać wytrychu do przejęcia nadzoru nad takim programem przez rząd – ocenia wiceprezydent stolicy Michał Olszewski.
Jak przekonuje, jeden program operacyjny dla Mazowsza i Warszawy pozwalałby bardziej elastycznie zarządzać eurofunduszami i realizować dzięki temu wspólne projekty np. pomiędzy miastem stołecznym a okolicznymi gminami.
Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju nie przesądza, jak rozwiąże tę kwestię. Na dziś wskazuje trzy warianty. Pierwszy to ustanowienie odrębnego programu operacyjnego dla regionu warszawskiego i stołecznego – ale byłoby to wbrew woli samorządowców. Drugi wariant to stworzenie jednego programu dla Mazowsza, którego częścią będą fundusze dla Warszawy – a więc koncepcja zbliżona do tego, za czym lobbują władze miasta i regionu. Trzecia możliwość to tzw. koperty finansowe w krajowych programach operacyjnych – co de facto oznaczałoby pieczę administracji centralnej nad eurofunduszami dla Mazowsza i Warszawy.
– Decyzje dotyczące wyboru jednego z ww. wariantów zapadną na etapie prac nad kształtem Umowy Partnerstwa i programów operacyjnych – zastrzega MIR.
Podobnych zmian dokonało jeszcze osiem państw, m.in. Węgry i Litwa