Jeszcze w tym tygodniu mają być zakończone prace nad projektem ustawy o Trójstronnej Komisji Partnerstwa i Dialogu Społecznego w Rolnictwie. Gotowy dokument ma być skierowany do konsultacji społecznych, żeby mogły się z nim także zapoznać organizacje, które nie biorą udziału w ustaleniach. Do Sejmu dokument trafi jako poselski sygnowany przez PSL.

– Po raz pierwszy rolnicy będą mogli usiąść przy jednym stole z rządem oraz przedstawicielami przetwórców i handlowców. Musimy szybko rozwiązać problem zadłużonych rolników, którzy z powodu rosyjskiego embarga nie mają gdzie sprzedawać swoich produktów – tłumaczy Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, który uczestniczy w pracach zespołu redakcyjnego.

Dopiero zablokowanie ważnych węzłów komunikacyjnych przez zdesperowanych rolników spowodowało, że minister przypomniał sobie o propozycji związkowców dotyczącej stworzenia specjalnej komisji dialogu społecznego. Pierwsza wersja procedowanego dzisiaj dokumentu powstała w 2009 r.

– Dzisiaj sytuacja jest trudniejsza. Nie są rozwiązane postulaty protestujących. Trzeba m.in. rozwiązać problem różnicy między ceną skupu a gotowego produktu – przekonuje Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Komisja trójstronna nie będzie się zajmować tylko cenami. Projekt ustawy zakłada, że partnerzy społeczni będą m.in. oceniać projekt budżetu państwa na kolejny rok, wysokość waloryzacji rent i emerytur oraz innych wskaźników makroekonomicznych. W czasie posiedzeń komisji, nie rzadziej niż co dwa miesiące, będą też negocjowane zmiany prawa – zasady opłacania PIT, nowych składek zdrowotnych czy kryteriów podlegania ubezpieczeniu społecznemu rolników.

– Nie będzie tematów tabu. Przy wspólnym stole będziemy dyskutować o każdym problemie mającym związek z polskim rolnictwem. To nie może być tak, że decyzje dotyczące osób prowadzących gospodarstwa zapadają bez udziału zainteresowanych – podkreśla Wiktor Szmulewicz.

Senator Jerzy Chróścikowski, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność”, zwraca uwagę na konieczność precyzyjnego ustalenia wskaźnika reprezentatywności. – Musimy się zastanowić, czy prawa do wystawienia swoich przedstawicieli nie powinni mieć także pracownicy sezonowi czy osoby zatrudnione w gospodarstwach rolnych. Rolnicy są bowiem z jednej strony pracodawcami dla tej grupy osób, z drugiej zaś samozatrudnionymi – zauważa senator Jerzy Chróścikowski.

Sprawę komplikuje założenie projektu, że wskaźnik reprezentatywności dla danej organizacji chcącej zasiadać w komisji ma wynosić 10 proc. liczby producentów rolnych ujętych w ewidencji producentów. Przy czym konkretna osoba będzie mogła być przypisana tylko do jednej organizacji, nawet jeśli należy do kilku.

Eksperci nie mają wątpliwości, że nowa komisja trójstronna jest niepotrzebna.

– Przy tak szybko się toczących sprawach biznesowych niezbędne jest natychmiastowe reagowanie na to, co się dzieje w Komisji Europejskiej. To tam są dzielone pieniądze – przekonuje Marek Zagórski, prezes Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej, były wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.

Profesor Katarzyna Duczkowska-Małysz ze Szkoły Głównej Handlowej wskazuje zaś, że zanim się powoła komisję, konieczne jest ustalenie statusu rolnika, który w myśl obecnych przepisów nie prowadzi działalności gospodarczej.

Rolnicy nie będą także jej zdaniem działać na swoją niekorzyść. – Trudno także sobie wyobrazić, żeby sami wyrazili zgodę na podniesienie wysokości składek na ubezpieczenie społeczne – dodaje.