statystyki

Piotr Nowak z UJ: Elity zostawiły polskiego rolnika na lodzie [WYWIAD]

autor: Kacper Leśniewicz21.04.2019, 19:00
rolnik

Coraz częściej mówi się o powrocie do agroekologii i zaletach mniejszych farm. Wiadomo, że w perspektywie długofalowej dla nas wszystkich dotychczasowy model oznacza katastrofę.źródło: ShutterStock

- Przez długi czas jedyną odpowiedzią dla mieszkańców wsi, którzy borykali się z problemami finansowymi, była prosta rada: zawsze możecie wyjechać za granicę. PiS jako pierwszy zmierzył się z ich deprywacją materialną - mówi Piotr Nowak, dr hab. socjologii, adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Nowe drogi, oświetlenie, kolorowe fasady domów, zrewitalizowane tereny zielone. Zamiast przaśnych geesowskich sklepów spożywczych – duże markety. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ci palący opony rolnicy. Ile jest prawdy w tym opisie?

Piotr Nowak: Oczywiście znaczna część tego, co pan powiedział, jest prawdą: infrastruktura techniczna i zabudowa zmieniły się nie do poznania, w każdej gminie zobaczymy nowe chodniki i drogi asfaltowe. Taki wizerunek polskiej wsi stanowi integralną część debaty publicznej od wielu lat, szczególnie po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Media przez lata podtrzymywały przekonanie, że piękne fasady domów są wskaźnikiem rozwoju polskiej wsi i sytuacji materialnej jej mieszkańców. Obraz ten jest jednak niepełny.

Gdzie zatem prowadzą nas te nowe asfaltowe drogi?

Do miejsc, które doświadczyły ogromnego spustoszenia w wielu wymiarach. Na pierwszy rzut oka trudno dziś to dostrzec, zwłaszcza mając w pamięci, jak jeszcze niedawno wyglądała polska wieś. Przyjrzyjmy się jednak skutkom reformy oświaty, w ramach której zamknięto tysiące szkół będących centrami życia społecznego w niewielkich miejscowościach. Stanowiły one połowę wszystkich zlikwidowanych placówek. Podobnie wygląda sytuacja w obszarze ochrony zdrowia. Oprócz zamknięcia wielu przychodni i poradni zniknęły także apteki. Nie muszę chyba tłumaczyć konsekwencji tych zmian, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak bardzo nasze społeczeństwo się starzeje. Obraz robi się jeszcze bardziej ponury, gdy dodamy kwestie dochodów, a więc wskaźniki minimum egzystencji i minimum socjalnego, które pokazują, jakie warunki życiowe mają mieszkańcy wsi. Według danych GUS w 2017 r. co dziesiąty rolnik żył w skrajnym ubóstwie. Trzeba też wziąć pod uwagę skutki emigracji zarobkowych i rozbicia rodzin, problem wzrostu samobójstw wśród rolników czy braku zaufania. Powiem coś, co może być odebrane jako radykalna teza, ale moim zdaniem wieś po 1989 r. uległa społecznej dezintegracji.

Jak do tego doszło?

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiły elity podczas transformacji, było przerzucenie jej kosztów na wieś. Proszę sobie przypomnieć, co się działo z chłoporobotnikami wyrzuconymi z nierentownych, dużych przedsiębiorstw państwowych. Znaczna część tych osób trafiła z powrotem na wieś, która i tak już miała nadmiar siły roboczej. W nowej gospodarce znalazło się miejsce dla wykwalifikowanych robotników, ale cała reszta, a więc głównie chłoporobotnicy, dosłownie walczyła w latach 90. o fizyczne przetrwanie. Po II wojnie światowej na wsi dokonał się duży postęp, a w latach 70. miała tam miejsce rewolucja technologiczna. Gdyby państwo polskie aktywniej pomagało naszym rolnikom w konkurowaniu na europejskich i globalnych rynkach żywnościowych, to odnieśliby większe korzyści z tych przemian.

Zostawiliśmy rolników na lodzie?

Niestety z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że stan wiedzy i wyobraźni elit odpowiedzialnych wówczas za polską gospodarkę działał na ich niekorzyść. Spójrzmy na tzw. syntetyczny wskaźnik wsparcia rolnictwa (PSE) – miarę, która odzwierciedla skalę pomocy państwa dla producentów rolnych. Obejmuje ona takie instrumenty jak cła przywozowe, dopłaty bezpośrednie, dotacje obniżające koszty itp. W 1998 r. prof. Jerzy Wilkin w jednej z publikacji pisał, że jeżeli wskaźnik transferu dochodów od konsumentów i podatników do rolników przybiera wartość ujemną, oznacza to, że rolnictwo jest per saldo eksploatowane, a nie subsydiowane. W Polsce w 1990 r. indeks ten wynosił -20. W tym czasie nasi rolnicy konkurowali głównie z producentami żywności z UE, gdzie wskaźnik PSE przekraczał 48. Ja do 1996 r. nie widziałem na papierze żadnego planu dla wsi, a jeśli były jakieś projekty, to tylko z pomysłami na krótkoterminowe działania. Dopiero w czasach rządów AWS pojawiły się dokumenty strategiczne, które – niestety – były kalką wspólnej polityki rolnej opracowanej na początku lat 60. pod zupełnie inne realia.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane