Nie można zastrzec praw do sekwencji pozycji wykonywanych w jodze, tak samo jak prawo autorskie nie powinno przyznawać szczególnej ochrony sekwencjom ruchów wykonywanym przez chirurga bądź pozycjom seksualnym – uznał amerykański sąd apelacyjny dla dziewiątego okręgu.
Bikram Choudhury jest popularnym nauczycielem jogi oraz propagatorem popularnej sekwencji 26 asan. Zgodnie z jego Bikram Yogą należy ćwiczyć w pomieszczeniu, w którym temperatura sięga nawet 40 st. Celsjusza, bez muzyki.
Reklama
Hindus zarobił na tym miliony dolarów, między innymi dzięki umowom podpisanym z 600 szkołami jogi, które płaciły mu w zamian za możliwość powoływania się na mistrza. W ostatnich latach jednak denerwowało go, iż wymyślony przez niego ciąg pozycji jest nauczany także w szkołach, które nie zwróciły się do niego z prośbą o patronat. Od 2002 r. zwracał się więc do ośrodków o zapłatę za możliwość nauczania Bikram Yogi, ale część placówek nie chciała płacić. W związku z tym stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem będzie uzyskanie prawnoautorskiej ochrony dla wymyślonych przez siebie sekwencji wraz ze sposobem ich wykonywania. Z zapowiedzi wynikało, że uzyskanie wyłączności na 26 asan w USA będzie pierwszym krokiem. Następnym miało być objęcie ich ochroną w Europie.

Reklama
Amerykański Copyright Office uznał jednak, że pozycje w jodze nie podlegają ochronie. To stanowisko potwierdził sąd. Teraz zaś wyższa instancja stwierdziła, że urzędnicy Copyright Office mieli rację.
– Sekwencja w jodze oznacza w praktyce stosowanie pewnej idei, wykonywanie ćwiczeń prowadzących do utrzymania ciała i ducha w dobrym zdrowiu. A to nie może zostać zastrzeżone przez jedną osobę – stwierdziła sędzia Kim Wardlaw.
Dodała, że tak samo należałoby odrzucić żądanie chirurga, który chciałby zastrzec ciąg cięć zmierzających do uratowania pacjentowi życia. Na wcześniejszym etapie postępowania przywoływano też przykład pozycji seksualnych, które również nie podlegają ochronie w rozumieniu prawa autorskiego.
– Choudhury może oczywiście wydawać książki, diagramy czy filmy pokazujące, jak należy poprawnie wykonywać sekwencje Bikram Yogi. I te przejawy twórczości będzie mógł zastrzec – wskazała sędzia Wardlaw.
To zresztą już się stało. Hindus zarabia bowiem głównie na sprzedaży książek i płyt.
Część mistrzów jogi przyjęła wyrok sądu z wielką ulgą. Ich zdaniem bowiem całej branży oraz idei, która jest związana z jogą, szkodzą próby zarobienia na niej w taki sposób, w jaki postanowił to uczynić Bikram.