Z początkiem 2015 r. Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Branży RTV i IT (ZIPSEE) zainicjował ogólnopolską akcję „Nie płacę za pałace”. Kluczowymi określeniami pojawiającymi się w ramach tej kampanii są: opłata reprograficzna, smartfon, tablet, fryzjer z Wałbrzycha, ZAiKS, pałac w Janowicach, petycja. W ten sposób tematyka opłat reprograficznych została faktycznie rozpropagowana, jednak dyskurs społeczny zdaje się zmierzać w niewłaściwym kierunku.
Uzasadnione byłoby bowiem w pierwszej kolejności uporządkowanie problematyki, poprzez nazwanie pewnych pojęć używanych w debacie i akceptację tez wstępnych, dokonywanych na gruncie obowiązującego prawa. Można bowiem odnieść wrażenie, że wiele podnoszonych argumentów używanych jest contra legem, stoi też w sprzeczności z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), Trybunału Konstytucyjnego (TK) i Sądu Najwyższego (SN).

1. Opłata reprograficzna nie jest reliktem zamierzchłej przeszłości