Jest to duży problem, albowiem dalej globalnie nie zrozumiałym jest to, że prawo stanowi element życia, zaś niemal wszystkie nasze aktywności – w tym także te w sieci – podlegają ochronie prawnej.

Gdzie jest to prawo?

Wszędzie. Prawnik często patrzy na świat inaczej, niż robi to przedsiębiorca i konsument. Dla prawników dziura w drodze może być przyczyną do powstania szkody na pojeździe oraz odpowiedzialności za tę szkodę, a przesolona zupa w restauracji jest niewłaściwe wykonaną usługą gastronomiczną. Tak samo jest z prawem własności intelektualnej: w aptece prawnik widzi opatentowane wynalazki, a w sklepie zastrzeżone znaki towarowe. Nawet wieszanie obrazka na kołku rozporowym jest przyczynkiem do poznania historii Artura Fischera. Dla prawnika nie jest zatem problemem rozpoznanie tego, gdzie jest prawo własności intelektualnej. Problem pojawia się w chwili, w której wskazać je ma osoba bez określonego poziomu świadomości prawnej, która rodzi się wraz z wiedzą o prawie. Statystycznie, zgodnie z badaniami EUIPO, aż 80% respondentów rozumie w sposób subiektywny pojęcie prawa własności intelektualnej. W Polsce odsetek ten wynosi aż 92% i jest najwyższy w całej Unii. Powyższe nie współgra jednak z tym, jak postrzegani są beneficjenci tych regulacji.

Reklama

Kto jest beneficjentem?

My wszyscy. W listopadzie 2020 roku EUIPO opublikował raport „Obywatele europejscy a własność intelektualna: postrzeganie, świadomość i zachowanie – 2020”. Z badań tych wynika konsensus respondentów w zakresie tego, że wynalazcy, twórcy i artyści powinni mieć możliwość chronienia swoich praw i otrzymywać za nie wynagrodzenie (98%). Powyższe nie idzie jednak w parze z rozpoznawaniem tego, kto jest beneficjentem praw własności intelektualnej. Respondenci wskazali bowiem, że beneficjentami ochrony są przede wszystkim sławni artyści (21%), twórcy treści artystycznych (20%) oraz duże firmy (15%). Dodatkowo, wyróżnieni zostali wynalazcy (11%), twórcy stron, aplikacji oraz gier (9%) i mniej znani artyści (7%). Jedynie niewielki odsetek osób uznał, że ochrona służy także konsumentom (4%). Co ciekawe, taki sam odsetek respondentów (4%) stwierdził, że prawo własności intelektualnej chroni polityków.

Z powyższego płyną dwa przykre wnioski: po pierwsze, wieloaspektowe korzystanie z Internetu, w tym powszechna możliwość zamieszczania treści, nie wywołały świadomości tego, że obecnie niemal każdy użytkownik jest twórcą. I to pomimo tego, że tak powszechnie korzystamy z platform działających w modelu Web 2.0., tj. platform mających za podstawę treści (twórczość) samych użytkowników. Z raportu IAB „Przewodnik po social media 2019 – 2020” wynika, że z samego Facebooka i Instagrama miesięcznie korzysta 18 mln internautów. Z YouTube korzysta o 1 mln użytkowników więcej. Na Twitterze jest zaś 6 mln użytkowników. Na każdej z tych platform każdy z użytkowników pisze setki postów, udostępnia i wgrywa dziesiątki zdjęć oraz dzieli się niezliczoną ilością opinii – czymś, co zazwyczaj jest twórczością. Wszystkie te aktywności podlegają ochronie prawnej, która – jak wskazują wyniki badań – jest niedostrzegana.

Po drugie, takie określenie beneficjentów prawa własności intelektualnej wskazuje, że twórczość podlegająca ochronie jest dostrzega nie jako codzienność, lecz jako element przypisany do artystów, wynalazców oraz wspierających ich korporacji. To zaś sprawia, że pomimo przekonania, że respondenci wiedzą, czym jest prawo własności intelektualnej ich subiektywna definicja nie współgra z tym, czym to prawo w istocie jest. Niedostrzeganie cudzej twórczości tam, gdzie ona rzeczywiście jest przekłada się zaś na coś niedostrzeganego jeszcze bardziej: straty.

A kto traci?

My wszyscy. Prawo własności intelektualnej gwarantuje dużo korzyści. Jedynie tytułem przykładu należy wymienić: kolejne innowacje, utrzymanie wysokiego poziomu produktów i usług czy, patrząc globalnie, tworzenie nowych miejsc pracy. Powyższe dostrzegają także respondenci badań EUIPO: 98% z nich uważa, że korzyścią wynikającą z ochrony jest zapewnienie wynagrodzenia dla twórców i wynalazców; 91% korzyść dostrzega w pewności i ochronie autorstwa; 90% z respondentów wskazuje na to, że prawo wpływa na jakość towarów i usług; 73% uważa zaś, że jest to ochrona przed rynkowym chaosem. Co istotne, aż 72% respondentów dostrzega globalną perspektywę ochrony wynikającej z prawa własności intelektualnej wskazując na to, że podmioty tworzące dużą ilość własności intelektualnej (podmioty, które posiadają patenty, znaki towarowe, wzory, prawa autorskie, tajemnice handlowe) przyczyniają się znacznie bardziej, niż inne podmioty, do tworzenia miejsc pracy lub wzrostu gospodarczego.

Skąd zatem biorą się naruszenia? Dysonans poznawczy…

Zdawałoby się, że tak wysoka świadomość problemów generowanych przez naruszenia prawa własności intelektualnej przełoży się na poszanowanie tego prawa. Nic bardziej mylnego. Badania wskazują, że istnieje bardzo duży odsetek zjawisk, które – w opinii respondentów – uzasadniają zakup produktów naruszających prawa własności intelektualnej. Są to między innymi: akt protestu przeciwko gospodarce rynkowej i dominacji wielkich marek (31%), zbyt wysoka cena za produkt oryginalny (24%), brak dostępności produktu na rynku lokalnym (22%), brak znaczenia jakości produktu (19%) czy sytuacja, w której mamy do czynienia z produktem luksusowym (15%). Ergo, pomimo dostrzeganych korzyści wynikających z prawa własności intelektualnej mogą być one marginalizowane w przypadku kolizji z innymi, bardziej „przyziemnymi” wartościami. Co jednak istotne, wartości te często stanowią jedynie wymówkę dla naruszeń. Owa wymówka ostatecznie sprowadza się zaś do prób uniknięcia dysonansu poznawczego.

… czy może brak wiedzy?

Badania wskazują na to, że osoby, które celowo dokonały zakupów dóbr naruszających prawa własności intelektualnej (70%) lub korzystały z pirackich treści w Internecie (71%) wykazują wiedzę na temat prawa własności intelektualnej poniżej średniej. Omówione wyniki badań można interpretować tak, że niska świadomości w zakresie prawa własności intelektualnej przekłada się na wyższą skłonność do naruszeń. W każdym przypadku remedium to podwyższenie świadomości – budowanie wzorców współistnienia społecznego opartego na byciu fair wobec twórców i odbiorców kultury. Potrzebna jest oparta na tej świadomości edukacja. Już czas!

Wojciech Piwowarczyk, radca prawny, doktor nauk prawnych

Artykuł powstał we współpracy z Fundacją Legalna Kultura