Reklama
Przedmiotem sporu jest kwestia, czy do podstawy wymiaru opłaty za prawa autorskie z tytułu reemisji programów telewizyjnych i radiowych należy wliczać kwoty, które na rachunkach za korzystanie z kablówki figurują np. pod nazwą kosztów dostępu do sieci – czyli tzw. opłaty infrastrukturalne. Organizacja pobierająca tantiemy uważa, że tak. Operatorzy przeciwnie.
SFP-ZAPA – czyli Związek Autorów i Producentów Audiowizualnych działający w strukturach Stowarzyszenia Filmowców Polskich – zajmuje się zbiorowym zarządzaniem prawami autorskimi do utworów audiowizualnych. W ramach tej działalności pobiera od sieci kablowych i platform satelitarnych wynagrodzenia dla autorów i producentów za wykorzystanie ich utworów. Ma umowy z ponad 300 operatorami, obejmując ponad 97 proc. rynku. Zatwierdzona przez sąd stawka opłat to 2,2 proc.
Wpływy od kablówek to ważna pozycja w budżecie SFP-ZAPA. W ub.r. przekroczyły 70 mln zł i stanowiły 45 proc. łącznych przychodów za wykorzystanie utworów audiowizualnych, ustępując tylko opłatom od nadawców telewizyjnych.
Ta kwota mogłaby być jeszcze większa, bo obecnie nie wszystkie kablówki uwzględniają opłaty infrastrukturalne do obliczania tantiem. Jaka to część płatników, nie wiadomo. SFP-ZAPA informuje nas, że „regularnie dokonuje audytów poprawności rozliczeń operatorskich, które jedynie potwierdzają, że w zdecydowanej większości przychód ten jest rozliczany w całości w sposób prawidłowy”.
Natomiast organizacje zrzeszające operatorów – Krajowa Izba Komunikacji Ethernetowej (KIKE), Związek Telewizji Kablowych w Polsce Izba Gospodarcza (ZTK) oraz Związek Pracodawców Mediów Elektronicznych i Telekomunikacji „Mediakom” – w przesłanym DGP stanowisku zgodnie oświadczyły, że „nie istnieje żaden przepis, w myśl którego opłaty infrastrukturalne pobierane od klientów usług telekomunikacyjnych powinny być obciążane jakimikolwiek dodatkowymi opłatami prawno-autorskimi”.
Ale SFP-ZAPA przekonała Sąd Apelacyjny w Gdańsku, że jest inaczej. W prawomocnym wyroku nakazał on niedawno Vectrze wyrównanie wynagrodzenia autorskiego z tego tytułu za okres od listopada 2013 r. do maja 2015 r. Jak informuje dyrektor SFP-ZAPA Dominik Skoczek, „w kolejnych okresach ta praktyka nie uległa zmianie, dlatego objęte są one kolejnymi pozwami”. Jego zdaniem wygrana z liderem polskiego rynku „powinna być przestrogą dla innych operatorów, którzy zaniżają dane będące podstawą rozliczeń z SFP-ZAPA”.
Dla organizacji zbiorowego zarządzania orzeczenie SA to „ostateczne potwierdzenie słuszności” jej stanowiska, „iż wszystkie wpływy uzyskiwane przez operatorów z tytułu świadczenia usług reemisji programów telewizyjnych” powinny być objęte opłatami.
Polskie prawo nie opiera się jednak na precedensach. KIKE, ZTK i Mediakom uważają, że przyjęcie stanowiska SFP-ZAPA za obowiązujące „skutkowałoby zwiększeniem opłat za reemisję programów telewizyjnych i dostęp do internetu w najbliższej przyszłości”, i nazywają to próbą „bezpodstawnego zwiększenia wysokości tantiem” kosztem ich klientów.
„Nie widzimy absolutnie żadnych podstaw do tego, by operatorzy telekomunikacyjni, którzy pobierają od użytkowników sieci opłaty za jej zaprojektowanie, wybudowanie i eksploatację, odprowadzali z tego tytułu opłaty na poczet organizacji reprezentujących twórców” – podkreślają przedstawiciele kablówek. „Stwierdzenie, że organizacji skupiającej głównie producentów filmowych należne są z tego tytułu jakiekolwiek opłaty od operatorów telekomunikacyjnych, nie znajduje jakiegokolwiek uzasadnienia zarówno w prawie polskim, jak i europejskim oraz światowym” – argumentują. Dodają przy tym, że w Polsce brak precyzyjnych regulacji ustawowych „pozwalających na konkretne stwierdzenie, ile, jakiej organizacji i za co należne są opłaty licencyjne za prawa autorskie lub pokrewne”.
Część mniejszych operatorów otrzymała już z SFP-ZAPA wezwanie do wnoszenia wyższych opłat. Organizacja podaje, że procesy podobne do tego z Vectrą prowadzi jeszcze z kilkoma kablówkami. „W części z nich zapadły już nawet korzystne dla Stowarzyszenia Filmowców Polskich wyroki częściowe” – podkreśla, ale przed prawomocnym rozstrzygnięciem nie chce ujawniać szczegółów.