statystyki

Prawo autorskie ma w Polsce świetną tradycję. Tylko pieniędzy brakuje [WYWIAD]

autor: Maciej Weryński20.08.2019, 07:36; Aktualizacja: 27.08.2019, 10:28
Prawo autorskie w Polsce

Prawo autorskie w Polsceźródło: ShutterStock

W polskim ustroju najważniejszy jest interes prywatny, a ustępuje publicznemu, kiedy są po temu ważne powody. W tej chwili w powszechnej debacie na ten temat można odnieść wrażenie, że górę bierze inne podejście - mówi Aleksandra Sewerynik, doktor nauk prawnych, radca prawny, dyrygent chóralny.

Jakim cudem połączyła pani studia prawnicze i muzyczne?

Nie potrafiłam z niczego zrezygnować. Kiedy zdawałam na prawo, kończyłam jeszcze średnią szkołę muzyczną i nawet nie umiałam sobie wyobrazić, że to już koniec 12-letniej przygody z muzyką… Można pogodzić te dwa kierunki, ponieważ uniwersytet muzyczny trochę przypomina szkołę – wymaga systematyczności, jest bardzo dużo zajęć, trzeba ciągle ćwiczyć, natomiast na studiach prawniczych najbardziej mobilizować trzeba się na egzaminy.

W powszechnym przekonaniu artysta jest niepraktyczny, chodzi z głową w chmurach, a prawnik to człowiek systematyczny, zorganizowany…

Nie jest tak do końca. Muzycy są trochę jak sportowcy. Muszą się ciągle doskonalić. Gra na instrumencie to również pamięć mięśniowa, więc w tej dyscyplinie nie można być dobrym bez codziennych, systematycznych ćwiczeń. Mozolna praca.

Jak ktoś ukończył prawo i dyrygenturę chóralną, to wybór specjalizacji zdaje się czymś oczywistym. Dla porządku zapytam, czy tak było i w pani przypadku.

Tak, chciałam połączyć wiedzę z obu dziedzin. Język muzyki jest jak język obcy – są pewne sformułowania, konstrukcje, które trzeba znać, żeby się w nim swobodnie poruszać.

Zupełnie jak prawo. Może to z wzajemnej nieznajomości języka biorą się nieporozumienia na linii artyści (czy w ogóle ludzie kultury) – prawo.

Muzycy często rozumieją potocznie niektóre sformułowania prawnicze, a w prawie język ma szczególne znaczenie. Prawo autorskie nie dotyczy czegoś namacalnego, jest abstrakcyjną konstrukcją. Dosyć nową zresztą, bo tak jak prawo cywilne jako całość wywodzi się z prawa rzymskiego, tak prawo autorskie jest pomysłem XVIII-wiecznym.

Jak jest z rozumieniem prawa autorskiego w polskich instytucjach kulturalnych? Przez lata, w których byliśmy jak najdalsi od gospodarki rynkowej, chyba niezbyt się nim przejmowano, np. w lokalnych domach kultury?


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane