Negocjacje między instytucjami Unii Europejskiej ws. ostatecznych zapisów dyrektywy o prawach autorskich są na bardzo wczesnym etapie. Państwa członkowskie, które wypracowały już wcześniej swoje stanowisko, będą miały wkrótce okazję do tego, by kolejny raz je przedyskutować.

Chodzi o wzbudzające kontrowersje, zwłaszcza w Polsce, przepisy, które - jak przekonują ich autorzy - mają zapewnić twórcom, że ich prawa autorskie nie będą nadużywane przez internautów. Przeciwnicy tych regulacji określają je mianem "ACTA2".

Pierwsze spotkanie w ramach trylogu, czyli negocjacji pomiędzy przedstawicielami Parlamentu Europejskiego (PE), prezydencji reprezentującej państwa członkowskie przy udziale Komisji Europejskiej, odbyło się 2 października. Według źródeł PAP zbliżonych do PE obie strony, zarówno PE, jak i Rada UE (państwa członkowskie), tylko przedstawiły na nim swoje stanowiska.

"Tak jak zwykle podczas pierwszych trylogów nie było prawdziwych negocjacji w konkretnych sprawach, zwłaszcza tych gorących" - powiedział rozmówca PAP. Kolejne tego typu negocjacje odbędą się 25 października. Do tego czasu toczyć się będą rozmowy w mniej kontrowersyjnych sprawach.

Reklama

Najwięcej emocji wywołują m.in. paragrafy 11 i 13 dyrektywy. Dotyczą one obowiązku filtrowania treści pod kątem praw autorskich oraz tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych. Projekt nowego prawa wskazuje m.in., jakie elementy artykułu dziennikarskiego mogą być publikowane przez agregatory treści bez konieczności wnoszenia opłat licencyjnych. Regulacje wymagają, by platformy (takie jak np. Facebook) płaciły posiadaczom praw autorskich za publikowane przez użytkowników treści lub kasowały takie materiały.

Stolice wypracowały swój mandat do negocjacji w tej sprawie 25 maja, jeszcze w czasie prezydencji bułgarskiej. Teraz jednak - jak poinformowało źródło PAP - Włochy, gdzie przed wakacjami zmienił się rząd, domagają się otwarcia sprawy na nowo. Nie jest to sytuacja nadzwyczajna, bo w krajach UE stale zmieniają się rządy i co za tym idzie - stanowiska w różnych kwestiach.

Reklama

Prezydencja austriacka ma w związku z tym na spotkaniu unijnych ambasadorów uzyskać odnowiony częściowo mandat do rozmów. "Obecnie stanowisko Rady jest stosunkowo podobne do tego, co wypracował Parlament Europejski, jednak to może się zmienić" - zastrzegł rozmówca PAP.

Środowe posiedzenie grupy roboczej na poziomie eksperckim w tej sprawie zaplanowano jako dyskusję techniczną. Mandat dla prezydencji na drugi trylog ma być przyjmowany przez zastępców stałych przedstawicieli państw unijnych w Brukseli 24 października. "Wówczas będziemy mogli powiedzieć więcej o stanowisku państw członkowskich" - podkreśla dyplomata jednego z krajów członkowskich.

Ministerstwo Kultury oświadczyło w poniedziałek, że instrukcja negocjacyjna dla przedstawicieli rządu w Brukseli mówi wyraźnie, że Polska nie akceptuje propozycji Parlamentu Europejskiego odnośnie do paragrafów 11 i 13 dyrektywy.

Nadzieje, że rząd będzie walczył o korzystne zapisy, mają europosłowie PiS, których poprawki przepadły podczas wrześniowego głosowania w PE. Domagali się oni wówczas zmniejszenia obostrzeń dla małych i średnich firm (wyłączenie z zakresu dyrektywy mniejszych przedsiębiorstw znalazło się w innych przyjętych poprawkach), a także by to wydawcy mieli prawo zdecydować, jak duża część artykułu pojawi się w wyszukiwarce. "Mam nadzieję, że jako europosłowie nie zostaniemy na lodzie, opuszczeni przez nasz rząd" - powiedział PAP eurodeputowany PiS Kosma Złotowski, który zajmował się tym tematem w PE.

Stanowisko państw członkowskich mówi o tym, że z ochrony przed wykorzystywaniem w internecie będą wyłączone "nieistotne" części publikacji prasowych. Do ich zdefiniowania stolice miałyby stosować np. kryteria wielkościowe.

Złotowski ma nadzieję, że dojdzie do wypracowania kompromisu w sprawie dyrektywy, który będzie do zaakceptowania dla wszystkich stron. "Do tej formy, przeciwko której myśmy protestowali, to nie wróci. Jakoś tam zostanie to utemperowane. Zobaczmy, czy to będzie do przyjęcia" - podkreślił europoseł.

W tej chwili zaplanowane są trzy rundy rozmów: 25 października, 26 listopada i 12 grudnia. Jeśli do tego czasu nie uda się zakończyć negocjacji, sprawę przejmie prezydencja rumuńska. Będzie ona miała jednak bardzo mało czasu na ich zakończenie przed wyborami do europarlamentu.