Prowadzący kontrole w firmach inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy niejednokrotnie mają do czynienia z pracą na czarno – i często nie mogą nic z tym zrobić. Winne temu są m.in. obecnie obowiązujące przepisy, które przewidują, że umowa o pracę nie musi mieć formy pisemnej. W sytuacji zaś gdy jest zawierana ustnie lub w sposób dorozumiany, pracodawca ma jedynie obowiązek potwierdzić pracownikowi na piśmie podstawowe dane dotyczące umowy i warunków zatrudnienia.
Zdarza się, że regulacja ta jest wykorzystywana przez przedsiębiorców powierzających pracę na czarno. W dniu kontroli wskazują oni, że dana osoba jest u nich zatrudniona pierwszy dzień i w związku z tym mają jeszcze czas, by dopełnić wymogów prawnych z tym związanych. Warto przy tym zaznaczyć, że wbrew pozorom do świadczenia pracy nierejestrowanej (czyli niewidocznej dla ZUS i organów skarbowych) podwładni często nie tylko nie są zmuszani, ale też jest im ona na rękę. Tak zdarza się m.in. w przypadku dłużników alimentacyjnych, a od kwietnia tego roku bywa też, że godzą się na nią również świadczeniobiorcy programu 500+, dla których jest to sposób na uzyskanie 500 zł na jedyne dziecko (dzięki pracy na czarno mogą spełnić kryterium dochodowe do jego otrzymania).