Prawie każdy chłopak w dzieciństwie bawił się w wojnę i starał się zgromadzić jak największą armię plastikowych żołnierzyków. Niestety patrząc na ostatnie wydarzenia, mam wrażenie, że niektórzy politycy nadal mentalnie tkwią w świecie dzieciństwa.



Zapowiedź zwiększenia armii ze 100 tys. do 150 tys. może okazać się niczym innym, jak budowaniem kolosa na glinianych nogach. Resort obrony bowiem nie wyklucza obniżenia wymagań dla przyszłych żołnierzy, jeśli wśród młodych ludzi zabraknie chętnych.