Jak poinformował w piątek Główny Urząd Statystyczny, wynagrodzenie w lipcu rdr wzrosło o 15,8 proc., a mdm - o 3,4 proc. Z kolei zatrudnienie w lipcu rdr zwiększyło się o 2,3 proc., a mdm o 0,2 proc.

"Zarówno zatrudnienie jak i wzrost wynagrodzeń zaskoczyły pozytywnie w lipcu" - skomentował Jakub Rybacki z PIE. Dodał, że spowolnienie gospodarcze powinno mieć małe przełożenie na wzrost bezrobocia. "Główną konsekwencją będzie spadek siły nabywczej konsumentów" - stwierdził.

Reklama

Dodał, że lipiec pozytywnie zaskoczył na rynku pracy – tempo wzrostu zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw wzrosło do 2,3 proc., a wynagrodzeń do 15,8 proc. "Solidne wyniki widoczne są także poza dużymi firmami – dane Eurostatu wskazują, że liczba pracujących osób jest bliska historycznym maksimom" - zwrócił uwagę Rybacki.

W jego ocenie, spadek aktywności gospodarczej powinien mieć słabe przełożenie na rynek pracy. Liczba firm raportujących niedobory pracowników wciąż jest liczna, "co stwarza naturalny bufor przeciwko wzrostowi bezrobocia". Głównym skutkiem spowolnienia, jak wyjaśnił ekspert, będzie mniejsza liczba ofert pracy i rzadsze zmiany zatrudnienia na rynku.

"Spowolnienie gospodarcze skutkować będzie także niższym wzrostem wynagrodzeń" - dodał Rybacki. W kolejnych miesiącach PIE spodziewa się słabszych wyników. "Podwyżki będą też nierównomiernie rozłożone między różnymi sektorami gospodarczymi" - stwierdzono.

Komentarz GUS wskazuje, że pensje najszybciej rosną w sektorze energetycznym i górnictwie - zauważył ekspert PIE. "Najsłabiej będą radzić sobie branże związane z prostymi usługami" - ocenił. Równocześnie inflacja pozostanie, według PIE, na podwyższonym poziomie. W efekcie w I kwartale 2023 r. PIE oczekuje spadku siły nabywczej wynagrodzeń. (PAP)

autorka: Magdalena Jarco