Zdaniem ekspertów takie rozwiązanie może zachęcić pracodawców do podpisywania z młodymi bezrobotnymi umów o pracę (zamiast kontraktów cywilnoprawnych), jednakże ogranicza ono pomoc dla osób rzeczywiście stawiających pierwsze kroki na rynku pracy.

Mowa tu o refundacji kosztów poniesionych na składki na ubezpieczenia społeczne opłacane za zatrudnionych byłych bezrobotnych, którzy podejmują zatrudnienie po raz pierwszy w życiu. Taki nowy sposób obniżenia kosztów zatrudnienia pracownika przez przedsiębiorców przewiduje ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 674 ze zm.) w znowelizowanym brzmieniu, obowiązującym od 27 maja.

Z wyjaśnień przekazanych DGP przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wynika, że skorzystanie z tego instrumentu nie będzie możliwe tylko wtedy, gdy osoba bezrobotna wykonywała wcześniej pracę na podstawie stosunku pracy, stosunku służbowego albo umowy o pracę nakładczą. To oznacza, że osoby, które wcześniej pracowały w oparciu o umowy cywilnoprawne (bądź np. na zasadzie wolontariatu), będą mogły liczyć na łatwiejsze zatrudnienie z pomocą publicznego pośredniaka.

Zdaniem Moniki Zaręby, ekspertki Pracodawców RP, rozwiązanie zastosowane w ustawie może jednak być postrzegane jako ryzykowne.

– Miało być skierowane do osób do 30. roku życia bez doświadczenia zawodowego, aby ci będący w najtrudniejszej sytuacji mieli ułatwione wejście na rynek pracy. Ograniczenie refundacji wyłącznie do nich byłoby bardziej racjonalne, szczególnie że środki przewidziane na ten instrument z Funduszu Pracy są niewielkie. Podobnie jest zresztą w przypadku innych wprowadzonych ostatnio form aktywizacji. Dobrze byłoby więc, gdyby trafiały do najbardziej potrzebujących – zauważa. Ekspertka podkreśla, że do osób młodych do 30. roku życia, które mają już pewne doświadczenie zawodowe, adresowane są także inne formy wsparcia, jak np. zwolnienie z opłacania składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

– Być może jednak celem Ministerstwa Pracy było zachęcenie firm do przekształcania zatrudnienia opartego na umowach cywilnoprawnych w stosunki pracy – dywaguje.

Za tym ostatnim uzasadnieniem opowiada się także Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

– To słuszne rozwiązanie, że umowa cywilnoprawna nie wyklucza w tym przypadku z grona osób uprzywilejowanych przy zatrudnieniu. W przeciwnym razie istniałoby ryzyko, że instrument refundacji może nie znaleźć większego zastosowania – stwierdza.

Zdaniem Bogdana Grzybowskiego, eksperta OPZZ, jest to uzasadnione, tym bardziej że często osoby młode na podstawie umów cywilnoprawnych pracują przez krótki czas, np. w czasie wakacji.