Jak wyjaśnia minister, dyrektorki i dyrektorów urzędów pracy zaproszono do Warszawy nie tylko po to, żeby złożyć im życzenia z okazji ich święta. Przedstawiliśmy im nasz plan na reformę urzędów pracy. Uznaliśmy, że to oni jako pierwsi powinni go poznać. Od nich bowiem, w dużej mierze, będzie zależał sukces bądź porażka całego przedsięwzięcia. Tym bardziej cieszy mnie ich pozytywna reakcja na naszą prezentację.

Najpierw profilowanie osób bezrobotnych

Na pierwszy ogień wybrałem projekt tzw. profilowania osób bezrobotnych, który ma pomóc lepiej diagnozować potrzeby ludzi szukających pracy. Chcemy, żeby wyglądało to tak: bezrobotny przychodzi zarejestrować się do urzędu. Wita go doradca klienta. Wspólnie wypełniają krótki, elektroniczny kwestionariusz.

Najpierw bezrobotny wypełnia kwestionariusz wstępny

Pierwsza część składa się z 10 punktów. To m.in. płeć, wiek, miejsce zamieszkania i wykształcenie, które i tak osoba bezrobotna rejestrując się w urzędzie musi podać. Odpowiedzi pozwolą ocenić oddalenie bezrobotnego od rynku pracy.

Druga część ankiety oceni jego zaangażowanie w poszukiwaniu zajęcia

Na drugą część ankiety złoży się 13 punktów. Będą to m.in. pytania o powód rejestracji w urzędzie, ocena chęci znalezienia pracy i otwartości na współpracę z doradcą zawodowym. To pozwoli ocenić gotowość rejestrującego się do powrotu na rynek pracy.

Profilowanie, nie podział

Na podstawie wypełnionego kwestionariusza osoba bezrobotna zostanie przypisana do jednego z trzech profili:

Bezrobotny aktywny - dla osób samodzielnych, dobrze przygotowanych do pracy i wymagających jedynie przedstawienia ofert od pracodawców;

Bezrobotny wymagający wsparcia - dla osób mających obniżoną motywację do szukania pracy, na których umiejętności często nie ma już dużego zapotrzebowania na rynku pracy. Zanim zaczną umawiać się na rozmowy kwalifikacyjne muszą podnieść swoje kwalifikacje - np. na szkoleniu albo stażu u pracodawcy.

Bezrobotny oddalony od rynku pracy - dla osób długotrwale bezrobotnych, słabiej wykształconych, w urzędach rejestrujących się głównie dla ubezpieczenia zdrowotnego. Często odmawiają podjęcia pracy, bo już pracują, tyle że na czarno. Nie da się im łatwo pomóc, cały proces wymaga czasu i współpracy urzędu z ośrodkiem pomocy społecznej, a także zaangażowania lokalnych organizacji pozarządowych i prywatnych agencji zatrudnienia.

Tak - w dużym skrócie - chcielibyśmy, żeby wyglądał nowy system profilowania. Mam nadzieję, że dzięki temu uda nam się lepiej niż dotychczas diagnozować potrzeby osób bezrobotnych, a co za tym idzie także lepiej im pomagać dobierając właściwe instrumenty. Przełoży się to na większą efektywność publicznych służb zatrudnienia.

Dobre, niemieckie, zachodnie wzorce

Nie będę udawał, że odkrywamy Amerykę. Przygotowując nowe rozwiązania wzorowaliśmy się na najlepszych niemieckich wzorcach (przypomnijmy: stopa bezrobocia u naszych zachodnich sąsiadów nie przekracza 7 proc.). Jednocześnie staraliśmy się uniknąć popełnionych przez nich w pierwszej fazie projektu błędów.

Dlatego nowy model profilowania na bieżąco konsultowaliśmy z dyrektorami powiatowych urzędów pracy m.in. z Gdańska, Garwolina, Nysy i Olkusza (niech ci, których pominąłem wybaczą - wszyscy wykonaliście fantastyczną pracę).

Chciałbym, żeby nowe rozwiązania obowiązywały w całym kraju od przyszłego roku. Wcześniej przetestujemy je w wybranych urzędach pracy. Chętni już sami zgłaszają się do nas więc nie będziemy musieli robić łapanki.

To dopiero początek drogi

Model profilowania to część większej całości. Zamierzamy również powiązać wynagrodzenia pracowników urzędów z efektami ich pracy oraz zmienić zasady przyznawanie specjalnych dodatków do wynagrodzeń na stanowiskach kierowniczych.

Urzędy mają się otworzyć bardziej niż dotychczas na współpracę z prywatnymi agencjami pracy (już testujemy te rozwiązania w programach pilotażowych w trzech województwach) i lepiej informować osoby bezrobotne o dostępnych ofertach pracy.

Chcemy również wprowadzić nowe instrumenty – m.in. trójstronne umowy szkoleniowe, grant na telepracę i dodatki dla pracodawców zatrudniających rodziców powracających na rynek pracy po okresie opieki nad dzieckiem.

Jak pisze minister, o tym wszystkim napisze już w kolejnych odcinkach rządowego blogu.