Na koniec ubiegłego roku w urzędach pracy zarejestrowanych było 486,4 tys. bezrobotnych po 50. roku życia. W ciągu roku przybyło ich aż o 45 tys., czyli o 10,2 proc. W rezultacie stanowią już prawie jedną czwartą wszystkich bezrobotnych – wynika z danych GUS. Tymczasem bezrobotnych w wieku do 25 lat jest 424,2 tys., a ich liczba w ciągu roku urosła tylko o 2 proc.

– O szybkim wzroście liczby bezrobotnych po 50. roku życia decyduje m.in. demografia. Na rynku pracy jest coraz więcej osób starszych, urodzonych podczas wyżu demograficznego w latach 50. Równocześnie coraz mniej liczne są roczniki młodzieży poszukującej zatrudnienia – wyjaśnia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Starszych osób przybywa na rynku pracy również dlatego, że w 2009 r. zlikwidowano wcześniejsze emerytury dla wielu zawodów. Zdecydowanie trudniej jest też uzyskać świadczenie rentowe. – Starsze osoby są na ogół zwalniane z zakładów pracy w pierwszej kolejności – podkreśla prof. Kryńska. Jej zdaniem dzieje się tak m.in. dlatego, że w systemach płacowych utrwaliła się senioralna zasada, według której wynagrodzenie rośnie wraz z wiekiem. Przy spowolnieniu gospodarczym przedsiębiorcy zwalniają więc często najpierw starsze osoby, bo w ten sposób mocniej obniżają koszty firm.

Paradoksalnie starszym osobom szkodzi również nadmierna ochrona prawna. Zgodnie z przepisami – poza nielicznymi wyjątkami – nie można zwolnić pracownika, gdy brakuje mu czterech lat do osiągnięcia przez niego wieku emerytalnego. Część przedsiębiorców rozwiązuje więc umowę o pracę z osobami, które zbliżają się do tego wieku. W ten sposób chronią się przed ewentualnym problemem: przychodzi kryzys, firma musi ciąć koszty, a nie może zwalniać niektórych członków załogi znajdujących się w wieku przedemerytalnym.

Bezrobotni po pięćdziesiątce stanowią najważniejszy problem dla rządu. Według GUS w tym wieku było w grudniu aż 22,8 proc. zarejestrowanych osób bez zajęcia. Ich liczba zwiększyła się o 10 proc. Jeszcze bardziej wzrosło bezrobocie w grupie wiekowej 55–64 lata – wynika z danych resortu pracy. Pod koniec grudnia takich osób było 266,6 tys. – aż o 18 proc. więcej niż przed rokiem.

Zupełnie odwrotny trend jest w Niemczech. W ciągu dwudziestu lat Niemcom udało się zwiększyć udział osób powyżej 60. roku życia, które są aktywne zawodowo, z nieco ponad 20 proc. do 44 proc. Walka z bezrobociem wśród seniorów pozwala skutecznie niwelować skutki zmniejszenia przyrostu naturalnego.

Przyczyn utraty pracy wśród polskich seniorów jest wiele. – Część straciła etat, bo pracodawcy wymieniali pracowników na młodszych, którzy są po prostu tańsi, mają mniejsze oczekiwania płacowe. Jest to bardzo istotne przy spowolnieniu gospodarczym, gdy firmy tną koszty, aby utrzymać się na rynku – ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Ponadto starsze osoby są postrzegane przez pracodawców, nie licząc pewnych wyjątków, jako takie, które nie mają odpowiednich kwalifikacji, aby je zatrudniać. Dlatego też istnieje pokusa do ich zwalniania z tego powodu – dodaje Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. Zastrzega jednak, że jest to pewien stereotyp. – Grupa starszych osób nie jest już tak jednorodna, jak była jeszcze kilka lat temu. Wśród nich coraz więcej jest takich, które mają doświadczenie w nowoczesnej gospodarce – twierdzi Wojciechowski.

Niemniej jednak przeważa wciąż przekonanie, że starsze osoby nie potrafią szybko dostosować się do nowych technologii, urządzeń czy na przykład form obsługi klienta. – Czasem tracą pracę także dlatego, że są mniej wydajne. Dotyczy to jednak tylko niektórych branż i tych stanowisk, gdzie wymagany jest duży wysiłek fizyczny – uważa Piotr Rogowiecki, ekspert organizacji Pracodawcy RP.

Zdarza się jednak i tak, że niektórzy pracodawcy pozbywają się starszych pracowników lub nie zatrudniają innych w tym wieku, bo uważają, że psują oni wizerunek firmy. Dlatego w ogłoszeniach o naborze pracowników pojawia się czasem stwierdzenie, że będzie to praca w młodym zespole, i to w sytuacji gdy prawo zabrania dyskryminacji na rynku pracy ze względu na wiek.

– Starsi pracownicy tracą pracę również dlatego, że tak zwane zarządzanie wiekiem jest w polskich firmach dopiero w powijakach. A pozwala ono na racjonalne wykorzystanie pracowników w starszym wieku – podkreśla prof. Zenon Wiśniewski.

Według ekspertów Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości w Polsce wśród osób w wieku od 55 do 64 lat w kursach i szkoleniach mogących podwyższyć ich kompetencje zawodowe bierze udział mniej niż 1 proc. osób. W Europie niemal pięć razy więcej. – Tymczasem idea lifelong learning, czyli uczenia się przez całe życie, może stać się remedium na problemy 50-latków obawiających się utraty pracy – podkreślają analitycy PARP w publikacji na temat rynku pracy.