Część wiceministrów ma zostać włączona do służy cywilnej. Premier zyska możliwość określania, które wydziały lub departamenty będą wyłączone z korpusu
ShutterStock
W tym tygodniu do Sejmu ma trafić rządowy projekt nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej oraz niektórych innych ustaw. Obecnie w kancelarii premiera sporządzana jest jego ostateczna wersja, zgodna z rozstrzygnięciami Rady Ministrów. Projekt zawiera rozwiązania, które premier Matusz Morawiecki chciał wprowadzić już w 2018 r., przy okazji skandalu związanego z wysokimi nagrodami dla ministrów i ich zastępców. Głównym jego założeniem było wtedy włączenie podsekretarzy stanu do korpusu służby cywilnej.
Z uzasadnienia do projektu wynika, że proponowane rozwiązania mają na celu skuteczniejszą walkę z COVID-19, w tym celu ma być utworzona nowa instytucja – centrum administracyjne rządu. Do jej głównych zadań należeć będzie m.in. polityka kadrowa władzy i szukanie oszczędności. Przy tej okazji już od 1 stycznia 2021 r. część wiceministrów ma trafić do korpusu służy cywilnej – obok dyrektorów departamentów i dyrektorów generalnych.

Z daleka od polityki

Zmiana ta oznacza, że z dnia na dzień podsekretarze stanu mają stać się apolitycznymi i profesjonalnymi urzędnikami. Strona rządowa tłumaczy, że w innych krajach europejskich również są oni członkami korpusu służby cywilnej. – Ta argumentacja nie jest do końca prawdziwa. Rzeczywiście np. w Niemczech w korpusie służby cywilnej jest sekretarz ministerstwa, który ma polityczne umocowanie. Jednak odchodzi on z korpusu wraz z odejściem rządu – wskazuje Jolanta Itrich-Drabarek z Uniwersytetu Warszawskiego, były członek Rady Służby Cywilne.
Doktor Jakub Szmit, ekspert ds. administracji państwowej z Uniwersytetu Gdańskiego, podkreśla, że wejście do korpusu podsekretarzy stanu może prowadzić do naruszenia art. 153 konstytucji, który stanowi o jego neutralności politycznej. Wskazuje, że „apolityczni” wiceministrowie to wyjątki, nie reguła. Przykładowo w resorcie finansów jedna z wiceministrów piastowała stanowisko przez 20 lat. – Trudno byłoby jej zarzucić, że jest z nadania politycznego. Niestety takich przypadków jest niewiele – zauważa.
– Osoba obejmująca wyższe stanowisko w służbie cywilnej powinna składać oświadczenie, pod rygorem odpowiedzialności karnej, że nie jest i w okresie ostatnich kilku lat nie była członkiem partii politycznej. Proponuje pięcioletnią karencję – mówi Jerzy Siekiera, prezes Stowarzyszenia Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. Jego zdaniem powinien to być jeden z wymogów wpisanych do ustawy, podobnie jak kilkuletnie doświadczenie w kierowaniu departamentem.
Wszystko wskazuje na to, że takich ograniczeń dla wchodzących do korpusu podsekretarzy stanu nie będzie. W efekcie rekrutacja na wszystkie wyższe stanowiska będzie się odbywać na podstawie regulacji wprowadzonych w styczniu 2016 r. Wtedy to przestał obowiązywać powszechny i konkurencyjny nabór, zniesiony został też wymóg posiadania doświadczenia w administracji państwowej.
Po uchwaleniu nowych przepisów dla podsekretarzy trzeba będzie określić dodatkowe stanowiska i uposażenie. Co do zasady musi być ono wyższe od tego, które dziś otrzymują dyrektorzy w służbie cywilnej. Dzięki przejściu na najwyższy szczebel w hierarchii urzędniczej dostaną wyższe wynagrodzenia.
Szczegóły poznamy, gdy do konsultacji trafi projekt nowelizacji rozporządzenia prezesa Rady Ministrów z 29 stycznia 2016 r. w sprawie określenia stanowisk urzędniczych, wymaganych kwalifikacji zawodowych, stopni służbowych urzędników służby cywilnej, mnożników do ustalania wynagrodzenia oraz szczegółowych zasad ustalania i wypłacania innych świadczeń przysługujących członkom korpusu służby cywilnej (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 807).

Premier zdecyduje

W projekcie zaproponowano, aby do ustawy z 16 września 1982 r. o pracownikach urzędów państwowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 537) dodać przepis, zgodnie z którym prezes Rady Ministrów będzie mógł określić komórki organizacyjne w urzędach administracji rządowej (np. w ministerstwach lub urzędach wojewódzkich), w których osoby zatrudnione będą urzędnikami państwowymi w rozumieniu tej ustawy.
DGP
Obecnie na podstawie ustawy o pracownikach urzędów państwowych w ministerstwach czy urzędach wojewódzkich zatrudniane są pojedyncze osoby. Dotyczy to najczęściej ochrony, kierowców lub obsługi urzędu.
– Wybieranie wydziałów lub departamentów, do których stosuje się tę ustawę, prowadzi do powolnej likwidacji służby cywilnej. Osoby z tych komórek będą dzięki temu rozwiązaniu zatrudniane bez ogłoszenia i konkursu – mówi dr Jakub Szmit. I zastanawia się, według jakich kryteriów premier będzie wydzielał te jednostki.
Sceptyczni wobec takiego rozwiązania są też inni eksperci. – Wprowadzenie takiego mechanizmu do ustawy z 1982 r., która już dawno powinna być zlikwidowana, jest niczym innym jak wyciąganiem urzędników z korpusu – mówi prof. Stefan Płażek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zwraca uwagę, że już obecnie wiele agend rządowych nie podlega służbie cywilnej i można znaleźć tam pracę bez zbędnych formalności.
– Tworzenie wydziałów, biur czy departamentów przez premiera z pominięciem konkursów i ustawy o służby cywilnej jest niczym innym jak tworzeniem stanowisk dla swoich – wtóruje ekspertom Robert Barabasz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim. – Idą trudne czasy, więc trzeba tworzyć bez zbędnych formalności możliwość zatrudniania osób z zewnątrz – dodaje.