Jeżeli z prezesem zarządu spółki, powołanym przed 22 lutego 2016 r., zawarto umowę o pracę na czas pełnienia funkcji w zarządzie, to była to umowa na czas wykonania określonej pracy – właśnie na tym stanowisku. Odwołanie go z funkcji było więc równoznaczne z zakończeniem umowy o pracę.
Tak Sąd Najwyższy zamknął ostatecznie sprawę byłego prezesa stadniny w Janowie Podlaskim, oddalając jego skargę kasacyjną. Przypomnijmy – wieloletni prezes zarządu janowskiej stadniny został odwołany decyzją nadzwyczajnego walnego zgromadzenia wspólników (stadnina funkcjonuje bowiem jako spółka z o.o.) w 2016 r. Był on jednak zatrudniony na tym stanowisku na podstawie umowy o pracę. Dlatego wytoczył stadninie proces, początkowo o przywrócenie do pracy, później jedynie o odszkodowanie.
Sądy nie przyznały mu racji, oddalając kolejno powództwo, apelację i skargę kasacyjną. SN w uzasadnieniu swojego orzeczenia wskazał, że były prezes był powołany na to stanowisko jeszcze w 2000 r. Wówczas rozwiązano z nim dotychczasową umowę o pracę i zawarto nową, na czas wykonywania określonej pracy. Tego typu umów już dziś się nie zawiera – przepisy kodeksu pracy obowiązujące od lutego 2016 r. przewidują, poza umowami na okres próbny, możliwość zawarcia tylko dwóch rodzajów umów o pracę: na czas określony i nieokreślony. Zawarte przed zmianą przepisów umowy na czas wykonywania określonej pracy nadal obowiązują – do ich zakończenia.
SN wskazał, że w przypadku członków zarządu osób prawnych nawiązywany jest w pierwszej kolejności stosunek korporacyjny lub organizacyjny, czyli powołanie do zarządu. Może być to jedyna podstawa sprawowania zarządu, ale gdy członek zarządu i zatrudniający go podmiot zdecydują się zawrzeć umowę o pracę, trzeba przeanalizować jej treść. W tej sprawie została bez wątpienia zawarta umowa na czas wykonywania określonej pracy.
– To skutkowało ścisłym powiązaniem stosunku pracy ze stosunkiem korporacyjnym. Dopóki trwał stosunek korporacyjny, umowa nie mogła być rozwiązana, na tym polegała też funkcja ochronna stosunku pracy. Ale gdy doszło do odwołania powoda z funkcji prezesa, zakończył się stosunek korporacyjny i umowa o pracę również musiała zostać rozwiązana. Tu nie doszło do złożenia oświadczenia woli o rozwiązaniu umowy, zwłaszcza z winy pracownika, w trybie art. 52 k.p. Powód został tylko poinformowany, że umowa uległa rozwiązaniu po jego odwołaniu. Trudno więc mówić o naruszeniu przepisów – powiedział sędzia Maciej Pacuda.
orzecznictwo
Wyrok Sądu Najwyższego z 24 września 2020 r., sygn. akt III PK 60/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/ orzeczenia