Działająca w Poczcie Polskiej Solidarność zgodzi się na czasowe zmniejszenie płac pod warunkiem podniesienia ich w przyszłym roku.
Reklama
DGP
Na dzisiejszym spotkaniu z kierownictwem spółki związkowcy zamierzają wysunąć postulat zagwarantowania wszystkim pracownikom Poczty Polskiej 450 zł podwyżki w przyszłym roku – wynika z informacji DGP. To jeden z warunków, pod jakimi Solidarność jest skłonna przystać na to, by w tym roku wynagrodzenia zostały na trzy miesiące obniżone.

Spadek przychodów

Z propozycją redukcji płac zarząd Poczty Polskiej wystąpił 4 czerwca. Chciał się wtedy spotkać z obiema działającymi w firmie reprezentatywnymi organizacjami pracowników, Solidarnością i Związkiem Zawodowym Pracowników Poczty. Udało się tylko z tym drugim.
Zarząd poinformował wtedy, że zmiany dotyczące ograniczenia kosztów pracy rozpoczął od podjętej w maju decyzji o braku wypłaty premii dla kadry kierowniczej. Kolejnym krokiem było obniżenie wynagrodzeń prezesa i członków zarządu o 10 proc. Propozycja dla pracowników? Grupa kadry menedżerskiej wysokiego i średniego szczebla – dotyczy to ok. 250 osób – miałaby pensje zredukowane o 5 proc. Pozostali pracownicy – czyli ogromna większość z 80-tys. załogi – o 1 proc. Obniżce towarzyszyłaby odpowiednia redukcja czasu pracy. Kierownictwo poczty chciałoby wprowadzić zmiany na trzy miesiące: od lipca do września br.
Operator chce bowiem skorzystać z narzędzi przeciwdziałania skutkom COVID-19 w ramach Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju dla dużych firm. Już wcześniej Poczta Polska wykorzystała dostępną w ramach tarczy antykryzysowej możliwość odroczenia płatności składek ZUS oraz podatku CIT. Dlaczego? Spółka wyjaśnia, że zanotowała „istotny spadek przychodów spowodowany spadkiem wolumenu obsługiwanych usług listowych”.
W pierwszych czterech miesiącach 2020 r. obniżka obrotów w tym segmencie kształtowała się na poziomie 21 proc. – a to właśnie listy są głównym źródłem przychodów Poczty Polskiej. Z 7 mld zł jej łącznych obrotów w 2019 r. wygenerowały 65 proc. Tylko 18 proc. pochodziło z rynku KEP – przesyłek kurierskich, ekspresowych i paczkowych – który w czasie epidemii jeszcze zwiększył dynamikę wzrostu.
Postulowana przez Solidarność podwyżka miałaby zakończyć spór zbiorowy toczący się od prawie półtora roku. Drugim warunkiem zgody związku na proponowane przez zarząd czasowe obniżki płac jest przedłużenie zapisów układu zbiorowego, które wygasają w bieżącym roku – chodzi m.in. o odprawy jubileuszowe i emerytalno-rentowe. Ponadto związkowcy oczekują od pracodawcy doprecyzowania finansowych parametrów obniżenia wynagrodzeń.
Obniżka wymaga zgody obu organizacji reprezentatywnych. Pomimo spotkania z zarządem sprzed niemal dwóch tygodni przedstawiciele ZZ Pracowników Poczty do chwili zamknięcia tego wydania DGP nie przedstawili swojego stanowiska ani ewentualnych postulatów.
Czy zarząd Poczty Polskiej przystanie na warunki Solidarności? Biuro prasowe operatora informuje nas, że „do zakończenia rozmów ze stroną związkową spółka nie ujawnia ani ich przebiegu, ani bliższych szczegółów”. Potwierdza tylko, że na dziś zaplanowane jest spotkanie z Solidarnością „poświęcone tematowi sytuacji finansowej spółki, w kontekście znacznego spadku przychodów związanego z trwającą pandemią oraz przedstawienie możliwości podjęcia dalszych kroków naprawczych”. Rzeczniczka poczty Justyna Siwek zapewnia też, że „pracodawca jest gotowy do rozmów także na tematy, które zostaną zgłoszone na spotkaniu”.

Prośba o interwencję

Podwyżki są dla operatora trudnym tematem ze względu na skalę zatrudnienia. Poczta Polska z 80-tys. załogą jest największym pracodawcą w kraju. Koszty wynagrodzeń stanowią ok. 70 proc. budżetu firmy. Przez cały 2019 r. związkom nie udało się wywalczyć wzrostu wynagrodzeń – postulowali podwyżkę o 400 zł. Poczta wyliczyła, że oznaczałoby to wzrost kosztów o 287 mln zł w 2019 r. i prawie 530 mln zł w 2020 r. – za dużo na jej możliwości. Pracownicy otrzymali więc tylko dodatkowe 350 zł za listopad i 400 zł za grudzień ub.r. – co kosztowało spółkę ponad 70 mln zł.
W tym roku za pracę podczas epidemii listonosze, kierowcy, pracownicy placówek pocztowych, sortowni oraz ochrony dostali 300 zł brutto dodatku za marzec i 400 zł za kwiecień.
Pensja większości pocztowców jest zbliżona do płacy minimalnej (2,6 tys. zł). Ostatnią podwyżkę otrzymali w październiku 2018 r. Łącznie po kilku podwyżkach, wprowadzanych począwszy od 2016 r., wynagrodzenia pocztowców wzrosły do końca 2018 r. o 27 proc. (950 mln zł) w stosunku do 2015 r.
Niezależnie od planowanych na dziś negocjacji z zarządem pocztowa Solidarność zwróciła się do przewodniczącego całego związku Piotra Dudy o „pilną interwencję” w sprawie Poczty Polskiej u prezydenta Andrzeja Dudy. Związkowcy uważają, że kierownictwo spółki przerzuca na pracowników koszty złego zarządzania oraz skutki epidemii i działań podjętych w związku z wyborami prezydenckimi planowanymi na 10 maja. Operator miał dystrybuować pakiety do głosowania i „otrzymać stosowną zapłatę”.
Jak czytamy w liście, „w wyniku działań politycznych pocztowcy nie doczekali się ani zwrotów poniesionych kosztów, ani nie było im dane wykonane rzeczonego zadania”. Solidarność stwierdza też, że „ani minister aktywów państwowych pan Jacek Sasin, ani Rząd RP nie wykazują zainteresowania tym, w jakiej sytuacji wizerunkowej i ekonomicznej została postawiona Poczta Polska”.