Niefortunne zdarzenie wynikające z satysfakcji po dobrze wykonanym zadaniu nie może być zakwalifikowane jako wypadek przy pracy – stwierdził Sąd Okręgowy w Suwałkach.
Sąd zaznaczył, że trzeba odróżniać czynności, które ubezpieczony wykonuje standardowo w pracy, od tych, które – choć z pracą mogą być pośrednio związane – nie stanowią jej bezpośredniego przejawu.
1 stycznia 2018 r. dla prowadzącego firmę transportową nie był szczęśliwy. Załadowywał motocykl klienta do przewozu. Zrobił to tak sprawnie, że zadowolony klient porwał przedsiębiorcę do tańca. Potknęli się i upadli na ziemię. Skończyło się skomplikowanym urazem nogi prowadzącego działalność gospodarczą.
Mężczyzna wystąpił do ZUS o wypłatę jednorazowego odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy. Decyzja była jednak odmowna. Organ rentowy uznał, że zdarzenie nie było wprost związane z działalnością przedsiębiorcy. Taniec radości wykonywany w chwili wypadku nie należał bowiem do zwykłych czynności praktykowanych przy świadczeniu tego typu pracy. ZUS wskazał też, że sytuacja miała miejsce w Nowy Rok, który zwyczajowo jest dniem wolnym od pracy.
Reklama
Poszkodowany złożył odwołanie. Jego zdaniem decyzja zakładu była krzywdząca, a organ rentowy „czepiał się słówek”.

Reklama
Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Suwałkach. Przyznał on rację ubezpieczonemu. Zasądził na jego rzecz prawie 7 tys. zł. Apelację od wyroku złożył ZUS, a sąd drugiej instancji podzielił jego argumentację.
Według sądu okręgowego zdarzenie następujące po zakończeniu czynności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą nie jest wypadkiem przy prowadzeniu działalności gospodarczej w rozumieniu art. 3 ust. 3 pkt 8 ustawy wypadkowej (Dz.U. z 2019 r. poz. 1205 ze zm.). Za wypadek przy pracy osób prowadzących działalność gospodarczą uznać należy – jak wynika z uzasadnienia opublikowanego pod koniec grudnia 2019 r. – nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, które nastąpiło podczas wykonywania zwykłych czynności związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, a nie w związku z wykonywaniem zwykłych czynności związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. A przecież tańca radości nie można zaliczyć do standardowych obowiązków właściciela firmy transportowej. Ponadto miał on miejsce po zakończeniu wykonywania zwykłych czynności, do których należał załadunek motocykla do transportu.
Sąd stwierdził także, że wysoce wątpliwe jest, by do urazu nogi doszło w takich okolicznościach, jak opisywał obywatel. 1 stycznia to i zwyczajowo, i ustawowo dzień wolny od pracy. Powód twierdził, że dzień poprzedzający, czyli sylwestra, spędzał sam z żoną i nie tańczył. Co innego zeznała jednak jego żona. Kobieta powiedziała, że w sylwestra byli u nich goście i tańczyła z mężem. Sąd zauważył, że do zeznań świadków, takich jak żona i kolega, należy podchodzić z dużą dozą ostrożności. Gdyby dotyczyło to innego dnia w roku, wiarygodność mężczyzny byłaby większa.
Sąd podkreślił również, że przedsiębiorca nie dostarczył dokumentów od klienta potwierdzających wiarygodność zdarzenia, o które wnioskował ZUS. Mogła to być umowa między klientem a przewoźnikiem czy jakikolwiek dokument (np. umowa sprzedaży motocykla, międzynarodowy list przewozowy CMR, wyciągi rozmów lub wiadomości z kont portali zajmujących się wystawianiem ogłoszeń sprzedaży) potwierdzający, że motocykl musiał być dostarczony 2 stycznia 2018 r. do Niemiec.
W ocenie sądu okręgowego przedstawione przez mężczyznę okoliczności zdarzenia miały na celu uzyskanie świadczenia z ubezpieczeń społecznych. Końcowy efekt? Zmiana wyroku pierwszej instancji i oddalenie odwołania.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Okręgowego w Suwałkach z 27 września 2019 r., sygn. akt III Ua 14/19.