Związek zawodowy nie uchroni przed zwolnieniem pracownika samorządu, który miał możliwość przejścia do nowo stworzonego wydziału.
Kobieta była zatrudniona w szkole od 1 kwietnia 1992 r. jako główna księgowa na podstawie umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony (pracowały tam dwie księgowe). Gdy w 2012 r. na podstawie uchwały rady miasta zdecydowano o utworzeniu biura finansów oświaty, dyrektor placówki odbyła z nią rozmowę na temat przekazywania czynności wchodzących w zakres jej obowiązków i niezbędnych dokumentów do nowego wydziału. Była też mowa o możliwości przejścia do pracy do nowopowstałej komórki. Po rozmowie kobieta zapisała się do związku zawodowego, a w połowie stycznia 2013 r. organizacja poinformowała dyrektora, że główna księgowa jest od tej pory działaczem, który podlega szczególnej ochronie. Szef placówki w kwietniu zwrócił się do związku o zgodę na jej zwolnienie, argumentując, że jej zadania przejął wydział w urzędzie miasta. Związkowcy na to się nie zgodzili. Mimo to dyrektor podjął decyzję o wypowiedzeniu księgowej umowy z powodu likwidacji stanowiska.
Sprawa trafiła do sądu I instancji, który orzekł, że pracodawca dopełnił warunków formalnych w zakresie wypowiadania umów o pracę na czas nieokreślony. Sąd podzielił stanowisko dyrekcji, że korzystanie z ochrony przed rozwiązaniem stosunku pracy w związku z pełnieniem funkcji w organizacji związkowej, w świetle art. 8 k.p., stanowi nadużycie prawa. Dodał, że członek związku, w świetle art. 32 ust. 1 ustawy o związkach zawodowych (t.j. Dz.U. z 2015 r., poz.1881 ze zm.), zawsze jest chroniony w sposób określony w tym przepisie, nie wolno mu jednak nadużywać gwarancji ochrony. W ocenie sądu dyrektor wykazał, że zachowanie głównej księgowej polegające na zapisaniu się do organizacji związkowej dopiero w grudniu 2012 r. miało na celu obejście prawa i zapewnienie sobie ochrony trwałości stosunku zatrudnienia. Zwrócił uwagę, że kobieta była zatrudniona od 1992 r. i przez 10 lat nie widziała potrzeby zapisania się do związku, tym bardziej że w szkole działały dwie organizacje, tj. ZNP i NSZZ „Solidarność”. Dopiero w sytuacji zagrożenia, jaką stwarzała podjęta przez radę miasta uchwała o utworzeniu Biura Finansów Oświaty i w konsekwencji przejęcia obowiązków kobiety oraz rozmów przeprowadzonych z dyrektorem szkoły na temat likwidacji jej stanowiska pracy, podjęła decyzję o wstąpieniu do organizacji. Na tej podstawie sąd I instancji oddalił jej żądanie przywrócenia do pracy.