Umarzanie postępowań i wysuwanie roszczeń wobec Skarbu Państwa za skazania – takie mogą być konsekwencje wtorkowego wyroku TK w sprawie przepisów wstrzymujących bieg przedawnień.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że art. 15zzr1 specustawy covidowej zawieszający bieg terminów przedawnienia karalności czynu oraz wykonania kary za przestępstwa i przestępstwa skarbowe jest niezgodny z art. 2 konstytucji. Regulacja to obowiązywała od 20 kwietnia 2021 r. do 1 października 2023 r. Maksymalne terminy na skazanie czy na wykonanie kary wydłużyły się więc o dodatkowe 2,5 roku.

W przypadku spraw w toku, w których okres przedawnienia upłynąłby, gdyby nie pandemia, na skutek orzeczenia TK będzie musiało dojść do umorzenia postępowań. Natomiast co do osób, wobec których na skutek pandemicznego zamrożenia terminów nie nastąpiło przedawnienie i które zostały prawomocnie skazane (i nie wniesiono kasacji do Sądu Najwyższego), wyrok TK otwiera drogę do wznowienia postępowania na zasadzie art. 190 ust. 4 konstytucji w trybie przewidzianym w kodeksie postępowania karnego.

Grzywny z odsetkami czy bez

– Wznowienie postępowania może nastąpić zarówno na wniosek, jak i z urzędu, choć w zdecydowanej większości dzieje się to na wniosek. Z uwagi na to, że zawsze będzie to wznowienie postępowania na korzyść skazanego, to nie jest ono ograniczone jakimkolwiek terminem – mówi dr Paweł Czarnecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wznowione postępowania będą musiały zostać umorzone, a to otwiera drogę do występowania z roszczeniami do Skarbu Państwa o zadośćuczynienie za niesłuszne pozbawienie wolności. Co do zasady sądy przyjmują, że za każdy miesiąc przebywania za kratami skazanemu przysługuje odszkodowanie w wysokości średniego miesięcznego wynagrodzenia.

Może być również tak, że sąd za przestępstwo, którego karalność powinna już się przedawnić, wymierzył jedynie karę grzywny. W takiej sytuacji skazany może wystąpić o jej zwrot. Pytanie tylko, czy przysługuje mu kwota zapłaconej sankcji pieniężnej, czy też kwota powiększona o ustawowe odsetki?

– Do dziś ta kwestia nie została rozstrzygnięta. Moim zdaniem takiej osobie przysługuje zwrot grzywny bez odsetek – mówi dr Wojciech Górowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Inaczej na to patrzy dr Konrad Lipiński z wrocławskiej kancelarii Czerwińska, Lipiński Kancelaria Adwokacka s.c. – Osobie skazanej w konsekwencji, po wznowieniu postępowania i jego umorzeniu, będą się należeć odszkodowanie i zadośćuczynienie na podstawie art. 552 par. 2 k.p.k. Uważam, że uiszczona grzywna powinna zostać zwrócona z odsetkami. Skoro bowiem mówimy o odszkodowaniu, to elementem szkody jest wszak również brak możliwości korzystania ze środków pieniężnych, które zostały uiszczone celem zapłaty grzywny – wskazuje dr Lipiński.

Niezależnie od tego, jak wskazuje dr Górowski, zadośćuczynienie powinno przysługiwać nie tylko za niesłuszne pozbawienie wolności, lecz także za niesłuszne skazanie w ogóle. To, jak mówi, jest duży problem polskiego systemu prawnego, który może teraz nabrać szczególnego znaczenia. Bo o ile regulacje k.p.k. szczegółowo określają zasady odpowiedzialności za niesłuszne pozbawienie wolności, o tyle jeśli kogoś skazano, ale nie był on pozbawiony wolności, taka kwestia jest nieuregulowana.

– Już sam fakt skazania, choćby na karę grzywny, skutkuje przecież wpisaniem do Krajowego Rejestru Karnego, za co powinno przysługiwać zadośćuczynienie. Uniemożliwia to przecież podejmowanie wielu aktywności. Ktoś przez to nie może być np. prezesem spółki, nie może wykonywać niektórych zawodów etc. Tymczasem sporne jest, czy istnieje podstawa do tego, by ubiegać się o takie zadośćuczynienie na drodze cywilnej, na podstawie przepisów o odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa – dodaje dr Górowski.

Realny problem

Jeśli się weźmie pod uwagę to, że w odróżnieniu od kodeksu karnego skarbowego, w którym terminy przedawnienia wynoszą tylko 5 i 10 lat, okresy przedawnienia za przestępstwa kryminalne są bardzo długie, liczba takich spraw nie będzie znacząca.

– Już po krótkiej rozmowie wiem o przynajmniej dwóch sprawach, w których ten problem się aktualizuje. Bynajmniej nie jest zatem wydumany. Wszak przepis nominalnie obowiązywał (nie tylko retroaktywnie, lecz także retrospektywnie) od 14 marca 2020 r. aż do 1 października tego roku – mówi dr Konrad Lipiński.

– Nie ma możliwości, żeby do takich skazań nie dochodziło przy takiej liczbie spraw i tak długim, bo aż 2,5-rocznym okresie zawieszenia biegu przedawnienia karalności czynu i wykonalności kary. Co więcej, sam mam dwie sprawy, które są w toku, a które na skutek wtorkowego orzeczenia TK zostaną umorzone – dodaje dr Wojciech Górowski, który prowadzi praktykę adwokacką.

– Tego typu sprawy mogły być załatwiane przez sądy samodzielnie w trybie rozproszonej kontroli konstytucyjności. Przepis ten bowiem od początku budził poważne wątpliwości co do zgodności z ustawą zasadniczą – zauważa z kolei prof. Maciej Gutowski, adwokat. Jego zdaniem wyrok TK będzie miał raczej niewielkie znaczenie praktyczne.

– Terminy przedawnień w sprawach karnych są bardzo długie. W związku z tym naprawdę rzadko można spotkać się z tym problemem w praktyce – zauważa prof. Gutowski. Jak dodaje, on sam miał z nim do czynienia może w kilku sprawach w ciągu swojej ponad 20-letniej pracy jako adwokat.

Podobnego zdania jest Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów „Themis”.

– Wyrok ten będzie miał minimalny wpływ na to, co będzie się działo w sądach, szczególnie w sądach okręgowych, w których rozstrzyga się sprawy dotyczące poważnych przestępstw, takich jak np. zabójstwo, gdzie termin przedawnienia wynosi 30 lat od chwili popełnienia czynu – twierdzi sędzia Morawiec.

Grzegorz Kasicki, sędzia Sądu Okręgowego w Szczecinie, przyznaje, że sam nie spotkał się z przypadkiem, w którym musiałby rozważać, czy zastosować w sprawie zakwestionowany przez TK przepis.

– Nie słyszałem również od kolegów z sądu, aby mieli z nim do czynienia – dodaje szczeciński sędzia.

Trzeba przejrzeć akta

Jak słyszymy, w niektórych sądach już są przeglądane akta pod kątem określenia terminu przedawnienia. Zawsze po wpłynięciu sprawy, przy jej rejestrowaniu w systemie wpisuje się termin przedawnienia, tak by od razu było można nadać priorytet postępowaniu zagrożonemu umorzeniem. Jednak art. 15zzr1 ustawy covidowej z jednej strony zawieszał bieg terminu, z drugiej – nie określał na jak długo. Było to bowiem uzależnione od decyzji ministra zdrowia o terminie odwołania stanu zagrożenia epidemii. Dopiero po uchyleniu tej regulacji można było określić, z jaką datą przedawnienie nastąpi w konkretnych sprawach. Po 1 października, kiedy już wiadomo, jak długo trwał okres zawieszenia, przeglądano więc akta, by wydłużyć ustawowe terminy o okres zawieszenia. Teraz z kolei – po uznaniu przez TK przepisów o zawieszeniu za niekonstytucyjne – trzeba ponownie przejrzeć akta, aby skorygować daty, a przy okazji sprawdzić, czy kogoś nie trzeba zwolnić z zakładu karnego.

– Takie sytuacje na pewno występują. Sam pamiętam, że do naszego sądu wpłynął kiedyś wniosek o umorzenie postępowania wykonawczego z powodu przedawnienia, który wówczas został oddalony właśnie z powodu przepisów covidowych. Ileś takich osób może się więc w zakładach karnych znajdować, ale trudno określić skalę zjawiska – mówi sędzia Tomasz Huminiak z Sądu Okręgowego w Opolu. ©℗

ikona lupy />
Kiedy przestępca uniknie kary / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe