W końcu kwietnia do konsultacji skierowane zostały projekty resortu sprawiedliwości odnoszące się do reformy sądów - nowego Prawa o ustroju sądów powszechnych i przepisów wprowadzających te regulacje. Jednym z głównych założeń reformy planowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości jest tzw. spłaszczenie struktury sądów. W miejsce obecnych sądów rejonowych, okręgowych oraz apelacyjnych powstać mają sądy okręgowe oraz sądy regionalne - pierwsze rozpatrujące sprawy w pierwszej instancji, a drugie - w drugiej.

Według projektu, z dniem wejścia w życie reformy sędzia sądu rejonowego stawałby się sędzią sądu powszechnego z miejscem służbowym w sądzie okręgowym, którego obszar właściwości obejmuje obszar właściwości znoszonego sądu rejonowego. Także sędzia sądu apelacyjnego stawałby się sędzią sądu powszechnego. Minister sprawiedliwości zaś wyznaczałby temu sędziemu miejsce służbowe "w sądzie regionalnym, utworzonym na obszarze znoszonego sądu apelacyjnego, albo w sądzie okręgowym, którego siedziba mieści się w obszarze właściwości tego sądu regionalnego".

Małgorzata Manowska pytana w Polsat News o ten projekt odparła: "Projekt, który zobaczyłam w Sądzie Najwyższym i który zaopiniowaliśmy nie był zgodny z konstytucją w wielu miejscach".

Reklama

"Po pierwsze, podstawa była taka, że pozwalał ministrowi sprawiedliwości na dość swobodne przesuwanie sędziów w ramach sądów w Polsce, a prerogatywa dotycząca powołania sędziego leży w rękach prezydenta" – zaznaczył Pierwsza Prezes SN. Pytana, czy projekt daje zbyt dużo władzy ministrowi sprawiedliwości powiedziała: "tak". (PAP)