- Wprowadzony prezydencką nowelą ustawy o SN test niezawisłości niczego nie uzdrowi i nie da odpowiedzi na żadne z pytań, które są zadawane w stosunku do tzw. neosędziów. To instytucja o charakterze pozornym - mówi Michał Laskowski, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego
Ja mam szczegółową wiedzę na temat wniosków, które wpływają do Izby Karnej SN. Nie znam wpływu do wszystkich innych izb, oprócz tego, że wiem o jednym wniosku, który wpłynął do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych i który dotyczy trojga sędziów mających rozpoznawać sprawę sędziów Kamila Zaradkiewicza i Waldemara Żurka. I to właśnie pan Zaradkiewicz, jako strona tego postępowania, złożył taki wniosek. Natomiast w IK mamy w tej chwili dwa wnioski, które zostały przyjęte i do których rozpoznania zostały już wylosowane składy orzekające. W zeszłą środę wpłynęło pięć kolejnych wniosków i one dopiero dziś lub jutro będą przechodziły procedurę wstępnej kontroli formalnej. I dopiero po jej przeprowadzeniu będzie wiadomo, ile z nich zostanie skierowanych do rozpoznania, a co do ilu zostanie wydana odmowa przyjęcia z powodu niespełnienia warunków formalnych.
Tak, już dwukrotnie wydawałem zarządzenie o odmowie przyjęcia takiego wniosku. Zgodnie z ustawą trzeba spełnić bardzo wysokie wymogi, aby móc skutecznie domagać się przeprowadzenia testu niezawisłości. Należy bowiem wskazać nie tylko okoliczności związane ze sposobem powołania sędziego, lecz także okoliczności, które nastąpiły po powołaniu i które mają wskazywać, że sędzia ten nie jest w pełni niezawisły i bezstronny. I to jest niesłychanie trudne do skutecznego zrealizowania.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.