Co można uznać za największy sukces, jeśli chodzi o działalność ID SN?
Trudno mówić o jakimś spektakularnym sukcesie w sytuacji, w której w taki czy inny sposób izba i sędziowie w niej orzekający byli poddawani publicznie atakom o niespotykanej dotąd w sądownictwie skali. Otoczenie, w jakim funkcjonowaliśmy przez prawie cztery lata, niestety znacząco odbiło się na działalności orzeczniczej - nie zrobiliśmy z pewnością tyle, ile moglibyśmy. Niejednokrotnie już samo wydanie orzeczenia, czy to na korzyść, czy to na niekorzyść podsądnego, mogło być postrzegane jako sukces. Wielu spraw niestety nie udało się nam zakończyć, w mojej opinii ze szkodą dla wymiaru sprawiedliwości, stron tych postępowań i zewnętrznego postrzegania Izby Dyscyplinarnej. Jestem pewien, że normalne jej funkcjonowanie pozwoliłoby zniwelować zastrzeżenia wielu osób i środowisk, wynikające zasadniczo z podejrzeń opartych na przebiegu procedury nominacyjnej. Wiele wydanych przez izbę orzeczeń dotyczyło istotnych problemów, wiele budziło duże zainteresowanie społeczne. Mam nadzieję, że kiedy już opadną emocje związane ze statusem izby, zostanie dostrzeżony jej merytoryczny dorobek. Zapadały bowiem rozstrzygnięcia, które mogą, a nawet powinny zostać przeanalizowane przez doktrynę.