"Te osoby były przez następne kilkadziesiąt lat funkcjonariuszami policji, awansowały, niektóre awansowały bardzo wysoko, były odznaczane, łącznie z odznaczeniami prezydenta, nikt nigdy nie zarzucał im pracy w służbach bezpieczeństwa. Trudno po takim okresie, tylko i wyłącznie poprzez podporządkowanie przez bardzo krótki okres ich szkoły do ASW, uznać, że była to służba bezpieczeństwa" - mówiła w uzasadnieniu uchwały siedmiorga sędziów Izby Karnej SN sędzia Barbara Skoczkowska.

Pytanie do SN skierował w tej sprawie we wrześniu zeszłego roku Rzecznik Praw Obywatelskich. Problem prawny wyniknął na skutek rozbieżnych orzeczeń sądów na temat zgodności z prawdą oświadczeń lustracyjnych w takich sprawach.

Reklama

"Samo zaszeregowanie na podstawie personalnego rozkazu w poczet słuchaczy lub studentów Wydziału Zamiejscowego Porządku Publicznego Akademii Spraw Wewnętrznych jest niewystarczające i nie wypełnia kryteriów służby w organach bezpieczeństwa państwa, a już z pewnością nie w takim rozumieniu, jakie przyjmuje ustawa lustracyjna i orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego" - oceniał Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek w uzasadnieniu pytania do SN.

Skomplikowanie tej kwestii wynika po części z przekształceń, jakimi podlegały uczelnie służb w latach przełomu 1989-1990.

Reklama

Problem dotyczy przede wszystkim osób, które rozpoczęły studia w Wyższej Szkole Oficerskiej im. gen. Franciszka Jóźwiaka "Witolda" w Szczytnie. "Żaden przepis ustawy nie wymienia WSO im. gen. Jóźwiaka w Szczytnie jako organu bezpieczeństwa państwa" - zaznaczał RPO w uzasadnieniu pytania. Szkoła ta kształciła oficerów milicji, w odróżnieniu od Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie, która kształciła na potrzeby Służby Bezpieczeństwa.

Jednak od października 1989 r. WSO w Szczytnie stała się częścią działającej od 1972 r. Akademii Spraw Wewnętrznych jako jej zamiejscowy Wydział Porządku Publicznego w Szczytnie. Tymczasem ASW jest już wymieniona ustawie lustracyjnej pośród organów bezpieczeństwa państwa.

Wkrótce potem - od 1 października 1990 r. - ASW zniesiono i powstała Wyższa Szkoła Policji w Szczytnie. To ją finalnie ukończyły osoby, których dotyczyło pytanie RPO.

Według jednego stanowiska sądów można było jednak - zgodnie ze ściśle traktowanym zapisem ustawowym - zostać uznanym za osobę, która pracowała lub pełniła służbę w organach bezpieczeństwa państwa, tylko z tego względu, że było się słuchaczem albo studentem Wydziału Porządku Publicznego ASW w Szczytnie przez rok od października 1989 r. do sierpnia 1990 r. Do takiego stanowiska przychylał się Instytut Pamięci Narodowej.

Natomiast według drugiego podejścia sądów do problemu studentów ASW samo zaszeregowanie na podstawie personalnego rozkazu w poczet słuchaczy lub studentów wydziału zamiejscowego ASW było niewystarczające, aby przyjąć, że lustrowany może być uznany za taką osobę. I do tej wykładni przychylał się RPO.

"Nie wystarczy, że ASW jest opisana w ustawie lustracyjnej, jako organ bezpieczeństwa państwa. (...) Nie jest to przesądzające, że słuchacze i studenci Akademii poprzez to służyli organom bezpieczeństwa. To byłoby bardzo formalistyczne i powierzchowne podejście do całego zagadnienia" - uzasadniła sędzia Skoczkowska.

Ponadto w uzasadnieniu uchwały sędzia wskazała, że należy mieć na uwadze aspekt przemian ustrojowych. "Nie można abstrahować od uwarunkowań politycznych. Chodzi o okres od października 1989 r. do lipca 1990 r., a więc w czasie już zaawansowanej transformacji ustrojowej, po wyborach kontraktowych i powstaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego" - powiedziała.

Posiedzeniu SN w sprawie tego zagadnienia przewodniczył prezes Izby Karnej, sędzia Michał Laskowski. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński