Na ostatnim posiedzeniu plenarnym Naczelnej Rady Adwokackiej referował pan strategię zarządzania kryzysowego dla adwokatury. Skąd pomysł na jej opracowanie?
Pomysł i prace w tym zakresie pojawiły się już w poprzedniej kadencji. Taką strategię po prostu trzeba wdrożyć. Niestety, czasami wydarza się coś - raz o mniejszym, raz o większym ciężarze gatunkowym - co ukazuje w negatywnym świetle pojedynczego adwokata, a przez to pośrednio adwokaturę. Takie sprawy mogą żyć długo w przestrzeni publicznej, w mediach tradycyjnych i społecznościowych. Gdy powołano mnie na stanowisko koordynatora ds. mediów i komunikacji, ta kwestia nie dawała mi spokoju. Nie chodzi o kreowanie wizerunku adwokatury w ogóle, co swoją drogą jest też ważnym zadaniem, bo rola adwokata w życiu człowieka i w społeczeństwie nie jest doceniana. Tutaj chodzi o wskazówki i schemat działania dotyczący reakcji NRA i izb, gdy dochodzi do sytuacji, która może mieć negatywne konsekwencje dla wizerunku nie tylko samych zainteresowanych, lecz także całej społeczności zawodowej. Takich wydarzeń było w przeszłości sporo i nie znamy dnia ani godziny, kiedy pojawią się następne. W związku z tym mamy przygotowaną strategię zarządzania kryzysowego w przypadku naruszeń wizerunku adwokatury, która wymaga teraz tylko przekazania (z niezbędnymi instrukcjami) adwokatom zajmującym się komunikacją w izbach.
Co ona zawiera?