Wyobraźmy sobie, że odbieramy pismo z sądu, który zawiadamia nas, że jakiś członek naszej rodziny przyjął spadek po zmarłym dziadku. Tyle że dziadek ma się świetnie i nie dalej jak wczoraj z nim rozmawialiśmy...
Takie mogą być skutki planowanego uchylenia par. 3 z art. 641 kodeksu postępowania cywilnego. Przepis ten stanowi, że do składanego oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku należy dołączyć wypis aktu zgonu spadkodawcy albo prawomocne orzeczenie sądowe o uznaniu go za zmarłego lub o stwierdzeniu zgonu.
- Uchylenie par. 3 powoduje, że przed notariuszem będzie można złożyć oświadczenie spadkowe, nie przedkładając dowodu śmierci spadkodawcy. W konsekwencji możliwa będzie sytuacja, w której ktoś złoży przed notariuszem oświadczenie spadkowe po osobie żyjącej, notariusz prześle dokument do sądu spadku, który w trybie art. 643 k.p.c. powiadomi spadkobierców o śmierci bliskiej im osoby - wskazuje Stowarzyszenie Notariuszy RP.
Reklama
Przypomina jednocześnie, że oświadczenie o odrzuceniu lub przyjęciu spadku nie jest składane pod rygorem odpowiedzialności karnej.

Notariusz nie zweryfikuje śmierci

Reklama
- Taka zmiana może doprowadzić do wytworzenia dokumentu urzędowego, z którego będzie wynikało, że jakaś osoba umarła, a inna odziedziczyła po niej spadek, choć w rzeczywistości spadkodawca żyje i ma się dobrze. I choć uproszczenie praktyki sądowej jest pożądane, to trzeba uważać, bo mamy dwie procedury odziedziczenia spadku - w sądzie i przed notariuszem, a ten ostatni nie ma dostępu do bazy PESEL i nie może zweryfikować faktu zgonu. Notariusz będzie się musiał oprzeć wyłącznie na opinii strony, a oświadczenie spadkowe nie jest składane pod rygorem odpowiedzialności karnej - zwraca uwagę Dariusz Celiński, przewodniczący zespołu ds. legislacji Stowarzyszenia Notariuszy RP.
Przypomnijmy, że oświadczenie o odrzuceniu lub przyjęciu spadku można złożyć zarówno przed notariuszem, jak i w sądzie. Powinno ono zawierać dane spadkodawcy, datę jego śmierci i ostatnie miejsce zamieszkania. Spadkobierca musi wskazać, na jakiej podstawie dziedziczy spadek (np. na podstawie dziedziczenia ustawowego), a przede wszystkim zadeklarować, czy go przyjmuje, czy odrzuca. Powinien także wymienić wszystkie znane mu osoby, które potencjalnie mogłyby znaleźć się w kręgu spadkobierców, a także możliwe miejsca przechowywania testamentu (jeśli ma taką wiedzę).
Obecnie przepisy wymagają, by osoba składająca oświadczenie przedstawiła wypis aktu zgonu spadkodawcy, ewentualnie prawomocne orzeczenie sądowe o uznaniu za zmarłego lub o stwierdzeniu zgonu, jeżeli tego typu dokumenty nie zostały wcześniej złożone.
Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje w nowelizacji prawa spadkowego, by wymóg ten został zniesiony. Dlaczego? Resort tłumaczy, że jest to podyktowane rozbieżną praktyką sądów. - Część sądów uznaje, że brak aktu zgonu spadkodawcy (lub innych wymienionych w przepisie dokumentów) stanowi brak formalny wniosku - co w konsekwencji jego niezłożenia stanowiło podstawę zwrotu wniosku, część zaś, że niezłożenie tych dokumentów nie jest brakiem formalnym - czytamy w uzasadnieniu projektu.
Teoretycznie rozwiązanie to powinno być korzystne dla spadkobierców, zwłaszcza tych, którzy składają oświadczenia w ostatniej chwili. Gdyby bowiem spadkobierca nie dopełnił jednego z wymogów art. 641 k.p.c. (patrz: infografika) i jego oświadczenie zostałoby odrzucone, mógłby nie zdążyć wypowiedzieć się w ustawowym terminie pół roku.

Dodatkowy obowiązek dla sądu

Resort tłumaczy w uzasadnieniu, że już obecnie sądy nie badają, czy akt zgonu jest prawdziwy, jedynie go przyjmują. Dodaje, że receptą na ewentualne wątpliwości sądów dotyczące spadkodawców ma być dostęp do rejestru aktów stanu cywilnego, w którym będzie można zweryfikować, czy dana osoba faktycznie nie żyje.
Pytanie jednak, czy sądy, które i tak są przeciążone pracą, znajdą czas na przeglądanie aktów zgonu. Może po prostu zdecydują zaufać spadkobiercy składającemu oświadczenie?
- Osoba, która składa oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, nie musi udowadniać, że jest spadkobiercą. Jej jedynym obowiązkiem jest udokumentowanie faktu śmierci spadkodawcy, co nie jest nadmiernie obciążające. Uważam więc, że przerzucanie obowiązku weryfikowania faktu śmierci spadkodawcy na sąd jest niezasadne - ocenia adwokat Karolina Karlińska-Markiewicz.
Agata Koschel-Sturzbecher, członkini Instytutu Legislacji i Prac Parlamentarnych Naczelnej Rady Adwokackiej, zwraca uwagę, że dostęp sądów do rejestru aktów stanu cywilnego może być swoistym bezpiecznikiem.
- Docelowo sądy powinny mieć swobodny dostęp do elektronicznej karty zgonu przez aplikację, z której mogłyby pobierać elektroniczny akt zgonu. Konieczność każdorazowego dostarczania aktu zgonu przez wnioskodawcę wydaje się w takiej sytuacji zbędna. Jest to uzasadnione usprawnieniem oraz informatyzacją postępowania cywilnego - tłumaczy.

Podstawą i tak jest akt zgonu

Doktor Aneta Wilkowska-Płóciennik z Polskiego Instytutu Notarialnego uspokaja: złożenie oświadczenia nie jest tożsame z formalnym uznaniem danej osoby za spadkobiercę, bo sąd i tak weryfikuje ten fakt w toku postępowania spadkowego. Przypomina też, że do sporządzenia przez notariusza aktu poświadczenia dziedziczenia niezbędny jest akt zgonu.
- Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której w wyniku złożenia oświadczenia o przyjęciu bądź odrzuceniu spadku po osobie żyjącej dojdzie do wyłudzenia spadku - ocenia ekspertka.
Przyznaje, że uchylenie par. 3 art. 641 k.p.c. teoretycznie mogłoby spowodować, że sąd powiadomiłby krewnych o śmierci bliskiej osoby, która w rzeczywistości żyje. Dodaje jednak, że wobec rozbieżności w orzecznictwie co do formalnego charakteru załączonego aktu zgonu taka sytuacja może mieć miejsce także w aktualnym stanie prawnym. - Omawiana zmiana upraszcza procedurę. To krok w dobrym kierunku - konkluduje Aneta Wilkowska-Płóciennik. ©℗
Złożenie oświadczenia nie jest tożsame z formalnym uznaniem danej osoby za spadkobiercę
Spadkowe formalności / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Etap legislacyjny
Projekt w trakcie opiniowania