Samo prawo do wolności naukowej (...) podlega ochronie prawnej, niemniej jednak ochrona ta nie obejmuje takich wypowiedzi, które nie poddają się regule rzetelności - głosi uzasadnienie wyroku ws. przeciw autorom książki "Dalej jest noc" przytaczany przez Redutę Dobrego Imienia.

"Mija ponad miesiąc od wydania przez Sąd Okręgowy w Warszawie wyroku w sprawie przeciwko profesorom Janowi Grabowskiemu i Barbarze Engelking – autorom książki +Dalej jest noc+. Proces zakończył się wielkim sukcesem Pani Filomeny Leszczyńskiej czule zwanej +Babcią Filomeną+. Sprawiedliwość zatriumfowała! W myśl wyroku została przywrócona godność i prawda o śp. Edwardzie Malinowskim – stryju Filomeny Leszczyńskiej. Zwycięstwo to było możliwe dzięki Państwa wsparciu i przekazanym darowiznom, które pozwoliły na to, by Reduta Dobrego Imienia udzieliła wszechstronnego wsparcia Filomenie Leszczyńskiej w jej walce o prawdę" - pisze na swojej stronie internetowej Reduta Dobrego Imienia.

Wyrok w tej sprawie jest nieprawomocny. "Profesor Engelking zapowiedziała możliwość odwołania się od wyroku po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem orzeczenia sądu. Spieszymy poinformować, że Reduta Dobrego Imienia zapoznała się z treścią pisemnego uzasadnienia wyroku, w którym to sąd wskazał m.in. +Samo prawo do wolności naukowej, w tym prowadzenia badań historycznych oraz publikacji jej wyników podlega ochronie prawnej, niemniej jednak ochrona ta nie obejmuje takich wypowiedzi, które nie poddają się regule rzetelności+" - podaje RDI.

W uzasadnieniu wyroku sąd podjął kwestię naruszenia przez pozwanych dóbr osobistych, wskazując: "W ocenie Sądu zarzucenie, że nieżyjąca osoba jest współwina śmierci kilkudziesięciu innych ludzi, jak również, że okradła osobę znajdującą się w trudnej sytuacji, o ile nie znajduje pokrycia w faktach, jest działaniem naruszającym dobra osobiste. W ocenie Sądu pozwani, wbrew ciążącemu na nich obowiązkowi dowodzenia, nie wykazali, że ich działanie, naruszające pamięć o zmarłym Edwardzie Malinowskim nie nosi znamion bezprawności" - cytuje uzasadnienie wyroku RDI.

"Z orzecznictwa ETPC (Europejski Trybunał Praw Człowieka - przyp. PAP) wynika, że autorzy publikacji książkowych nie są zwolnieni ze stosowania wobec nich ograniczeń zapisanych w ust. 2 art. 10 Konwencji. Od jednostki biorącej udział w debacie publicznej troski wymaga się, aby nie przekroczyła pewnych granic – w szczególności poszanowania dobrego imienia i praw innych (...). Pozwani, publikując przedmiotową książkę, której niewątpliwie przyświecał szczytny cel, nie mogą zostać zwolnieni z zachowania zasad należytej staranności przy podawaniu informacji o innych osobach, nawet w sytuacji, gdy pomyłka ta dotyczy opisu zachowania stryja powódki wobec Żydów, zajmującego kilka linijek" - przytacza RDI uzasadnienie wyroku.

"Sugestywne, a przy tym nieścisłe, było połączenie, za pomocą spójnika +i+, części zdania dotyczącego współwiny Edwarda Malinowskiego śmierci kilkudziesięciu Żydów, którzy ukrywali się w lesie i zostali wydani Niemcom. Wskazane koniunkcyjne połączenie Sąd uznał za sugerujące, iż współwina Edwarda Malinowskiego dotyczy również denuncjacji Żydów" - cytuje Reduta.

Podczas procesu pozwani podnosili zarzut, że sprawa z pozwu Filomeny Leszczyńskiej "jest jakoby wykorzystywana do odwetu za sprawę, którą RDI wytoczył Jan Grabowski". Sąd w uzasadnieniu również odniósł się do tego zarzutu, wskazując: "Podnoszony zarzut, jakoby Maciej Świrski wykorzystywał niniejszą sprawę jako próbę odwetu za sprawę sądową wytoczoną mu przez Jana Grabowskiego należy uznać za bezzasadny (...) Powódka, w toku składanych zeznań wskazała, że poprosiła Macieja Świrskiego, aby pomógł jej walczyć o dobre imię stryja. Okoliczność tę potwierdził również świadek w składanych zeznaniach" - przytacza RDI.

9 lutego br. przed Sądem Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok w sprawie z pozwu Filomeny Leszczyńskiej, która domagała się od Barbary Engelking i Jana Grabowskiego przeproszenia oraz zadośćuczynienia "za nazwanie jej stryja śp. Edwarda Malinowskiego złodziejem i współwinnym śmierci Żydów". "Sąd nakazał profesorom Engelking i Grabowskiemu przeprosić Filomenę Leszczyńską, bratanicę Edwarda Malinowskiego, w czasie wojny sołtysa wsi Malinowo na Podlasiu, za nieścisłe informacje zamieszczone w książce. Jednocześnie oddalono żądanie zadośćuczynienia" - zaznacza Reduta.

"Edward Malinowski został opisany w książce +Dalej jest noc+ jako współwinny zabójstwa Żydów podczas II wojny światowej. Prof. Barbara Engelking jest autorką rozdziału, w którym taka, naszym zdaniem, fałszywa informacja się znajduje oraz jest także redaktorką całej książki, razem z prof. Janem Grabowskim - jej redaktorem naukowym. Odbyły się cztery rozprawy, przesłuchano wszystkich świadków oraz stronę powodową tj. p. Filomenę Leszczyńską. Autorzy ww. publikacji zaprezentowali – zdaniem p. Filomeny Leszczyńskiej – fałszywe informacje na temat jednego z polskich bohaterów – Edwarda Malinowskiego, który ukrywał Żydów, a Barbara Engelking i Jan Grabowski w swojej książce nazwali go współwinnym śmierci Żydów" - głosi informacja podpisana przez prezesa Reduty Dobrego Imienia Macieja Świrskiego.

"W 2019 roku Pani Filomena Leszczyńska zwróciła się do Reduty Dobrego Imienia o wsparcie, a fundacja przeprowadziła badania źródłowe oraz finansowała pomoc prawną i ponosiła koszty sądowe tego procesu. Niezmiernie ważną kwestią w przebiegu procesu były zeznania złożone przez prof. Engelking, która przyznała się do pomyłki i oświadczyła, że pomyliła kilku Malinowskich, bo +nie spodziewała się, że we wsi Malinowo może być więcej osób o nazwisku Malinowski+. Natomiast prof. Grabowski oświadczył przed sądem, że nie widział dokumentów tej sprawy, bo +nie taka jest rola redaktora naukowego+ oraz, że książka nie ma recenzji wydawniczych, ponieważ +to jest polski obyczaj, a on ma wystarczające doświadczenie i wiedzę i takie recenzje są niepotrzebne+" - przypomina RDI.

Zauważa również, że w świetle przepisów prawnych każdy obywatel Rzeczypospolitej Polskiej ma zagwarantowaną możliwość wystąpienia do sądu powszechnego, by dochodzić swoich racji. "Zgodnie z wyjaśnieniami mecenas Moniki Brzozowskiej–Pasieki proces był prowadzony z powództwa cywilnego w sprawie zniesławienia pamięci o zmarłej osobie w oparciu o kodeks cywilny. W ocenie Pani Filomeny Leszczyńskiej, we fragmencie książki dotyczącym E. Malinowskiego, profesorowie Engelking i Grabowski nie dochowali szczególnej rzetelności i staranności. W efekcie bohaterski sołtys z czasów II wojny światowej Edward Malinowski, kilkadziesiąt lat po śmierci, został współwinnym śmierci Żydów, a przecież w 1950 r. został z tego zarzutu sądownie uniewinniony, także dzięki trzem ocalałym Żydom, którzy poświadczyli, że ich chronił i im pomagał" - podkreśla.

"Pragnę zwrócić Państwa uwagę na fakt, że sprawa ta wywołała lawinę komentarzy mediów światowych, które przeprowadziły bezpardonowy atak na Redutę Dobrego Imienia. Te media, po raz kolejny dopuściły się w swoich publikacjach nadużyć i manipulacji. W akcji przeciwko nam tym razem uczestniczyły m.in. renomowane agencje światowe m.in. amerykańska Associated Press i Agence France Presse. Niestety ich dziennikarze i tym razem nie skontaktowali się z RDI, by przedstawić także nasze zdanie w tej sprawie" - podano w informacji podpisanej przez Świrskiego.

"Dlatego czuje się w obowiązku wyjaśnić Państwu, że Reduta Dobrego Imienia nie jest stroną w procesie przeciwko prof. Barbarze Engelking i prof. Janowi Grabowskiemu. Fundacja RDI wspiera sędziwą panią Filomenę Leszczyńską udzielając niezbędnej pomocy prawnej także ponosząc koszty tej sprawy (adwokackie i sądowe, administracyjne, koszty opinii biegłych i historyków). W ślad za pomówieniami ze strony mediów z całą stanowczością podkreślam i informuje, że Reduta Dobrego Imienia nie jest organizacją państwową i nie jest utrzymywana ze źródeł budżetu państwa" - zaznaczono.

Zwrócono też uwagę na fakt, że ww. sprawa sądowa "nie ma oparcia w prawie nazywanym w świecie Holocaust Law, czyli ustawie o IPN, jak mylnie podawane jest to w rozmaitych informacjach i oświadczeniach, ale ma oparcie w art. 23,24 Kodeksu Cywilnego. Pani Filomena Leszczyńska jak każdy obywatel może dochodzić swoich racji przed sądem powszechnym".

"Jako historyk jestem zwolennikiem wolności i niezależności badań naukowych. Jest to jedna z fundamentalnych wolności obywatelskich. Jednak badania te muszą być prowadzone w sposób rzetelny i z zachowaniem standardów badawczych. W ocenie Pani Filomeny Leszczyńskiej (strony powodowej) B. Engelking i J. Grabowski pominęli istotne źródła – zeznania świadków naocznych, którzy dowodzili przed sądem niewinności Edwarda Malinowskiego, przez co sąd go uwolnił. To właśnie na skutek tych błędów metodologicznych Filomena Leszczyńska uznała, że jej dobra osobiste zostały naruszone" - zauważono w informacji podpisanej przez prezesa Reduty.

"Podkreślam, że w tym procesie chodziło wyłącznie o prawo czci przodków i zagwarantowanie dóbr osobistych powódki pani Filomeny Leszczyńskiej. Interpretowanie tej sprawy jako próbę ograniczenia wolności badań naukowych jest nadużyciem. Wręcz przeciwnie – chodzi o to, żeby badania naukowe były prowadzone rzetelnie" - dodano.