Najtrudniejszy egzamin

Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny Dziennika Gazety Prawnej
Jedna z piękniejszych paremii prawniczych mówi: ius est ars boni et aequi. Można – zapominając o niej – osiągnąć zawodowe wyżyny, wzbudzić podziw dla swoich umiejętności, dla skuteczności i profesjonalizmu. Ale czy można, ignorując ją, być prawnikiem kompletnym i spełnionym – a przez to naprawdę wybitnym? Ani na uczelni, ani na aplikacji, ani w kancelarii lub biurze prawnik nie musi zdawać egzaminu z rozumienia i stosowania najtrafniejszych nawet paremii. Ale prędzej czy później tego testu w zawodowym życiu nie uniknie. W tym roku, tak samo jak w poprzednich latach, wiele zgłoszeń w konkursie Rising Stars zapadnie mi w pamięć. Niekiedy z powodu imponujących zawodowych osiągnięć kandydatki lub kandydata, innym razem – ze względu na naukowe zainteresowania i zdobycze. Czasem z powodu działalności społecznej, aktywności sportowej albo niezwykłych zainteresowań. Unikalną wartością tego konkursu jest bowiem to, że poznajemy młodych prawników z różnych stron. Możemy się dowiedzieć nie tylko, jakimi są np. adwokatami albo radcami, ale i jakimi ludźmi. To, że wszyscy lub niemal wszyscy osiągają albo osiągną zawodowe wyżyny, jest zupełnie jasne. Ale czy będą prawnikami kompletnymi i spełnionymi? Na pewno są na dobrej drodze. Czyż nie wybierali studiów prawniczych z tą nadzieją, że ius est ars boni et aequi? Czy nie z tego przekonania brał się i bierze ich zapał do doskonalenia umiejętności profesjonalnych? Czy, wreszcie, nie stąd płynie myśl, by swoją pracę traktować też jako pewną powinność? Tak, nie brak młodych prawników, którzy są na dobrej drodze. Niektórzy zaszli lub zajdą bardzo daleko.

Uczmy się od młodych

Włodzimierz Albin, prezes Wolters Kluwer Polska
Przez wszystkie dziewięć edycji konkursu „Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra” kandydaci, nominowani i laureaci nigdy nas nie rozczarowali. Zawsze wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z najlepszymi z najlepszych i tak też jest w tym roku. Zawsze staramy się znaleźć jakieś prawidłowości w ich życiorysach, pokazujące trendy. W tym roku szczególnie widoczne jest, że wielu zgłoszonych prawników, mimo młodego wieku, prowadzi indywidualne kancelarie i dobrze sobie radzi. Jeden z laureatów założył ją dwa lata temu, w wieku 26 lat i teraz zatrudnia 15 prawników! Widzę też, że coraz częściej występują w trudnych (i często głośnych!) sprawach jak spór Sapkowskiego z CD PROJEKT, sprawach polskich sędziów przed ETPC czy postępowaniu przed TSUE, dotyczącym niezależności radcy prawnego. Młodzi prawnicy już na studiach wybierają specjalizację, ale co chyba ważniejsze, jednocześnie są „ludźmi renesansu”. Kończą nie tylko prawo, ale i dziennikarstwo, filozofię, historię sztuki, ekonomię, interesują się nowymi technologiami. A przy tym wszystkim działają pro bono, pomagają protestującym, fundacjom, stowarzyszeniom. Pokazują też, jak skutecznie zorganizować pomoc prawną dla zatrzymanych. Z jednej strony prawo daje im zawód, z drugiej – szansę na zmianę rzeczywistości, z której odważnie korzystają. To istotne, bo tylko niewielka część naszego społeczeństwa postrzega wydarzenia ostatnich lat jako kryzys prawa czy kryzys konstytucyjny. Na młodych prawnikach spoczywa także ciężar prawnej edukacji społeczeństwa, zaniedbanej przez nas wszystkich w ostatnich 30 latach. Potrzebujemy przykładu i stosowania prawa tak, aby ten przykład był dobitny. Ufam, że młode pokolenie prawników jest w stanie ten proces edukacyjny zapoczątkować. Nie tylko ich doceniamy, ale coraz częściej – uczymy się od nich!