Jeszcze zanim samolot z przewodniczącą Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, wylądował w Tajpej, zachwiały się notowania giełdowe firm produkujących półprzewodniki.
Ich największy na świecie dostawca, tajwańska firma TSMC (Taiwan Semiconductor Manufacturing) o kapitalizacji bliskiej 450 mld dol., we wtorek straciła na nowojorskiej giełdzie ok. 3 proc. swojej wartości. Jak donosił Reuters, taniały też walory innych spółek z branży, m.in. United Microelectronics (też z Tajwanu), europejskich firm ASML i ASMI oraz amerykańskich Intel, Nvidia i Qualcomm.
Zachwianie kursów akcji było krótkotrwałe. Już w środę akcje TSMC i innych spółek z branży zwyżkowały. Ale to niejedyny sposób, w jaki ostatnie napięcia między dwoma mocarstwami mogą zaszkodzić producentom półprzewodników.
Reklama
Jak powiedział w wywiadzie dla CNN przewodniczący TSMC Mark Liu, gdyby Chiny dokonały inwazji na Tajwan, to lokalne fabryki czipów straciłyby zdolność operacyjną, ponieważ do sprawnego działania potrzebują kontaktu z kooperantami na całym świecie. „Na wojnie nie ma zwycięzców, wszyscy są przegrani” – stwierdził Liu.

Reklama
Rynek półprzewodników jest obecnie nie tylko najgorętszym polem amerykańsko-chińskiej rywalizacji, lecz także kluczowym segmentem światowej gospodarki. Coraz bardziej zaawansowane układy scalone wchodzą bowiem w skład wszystkich urządzeń elektronicznych, w tym smartfonów, komputerów, konsoli do gier i samochodów. Wzrost ich sprzedaży od lat pociągał za sobą zwiększenie popytu na czipy. Zapotrzebowanie na nie jeszcze wzrosło, gdy po wybuchu pandemii COVID-19 w 2020 r. upowszechniła się praca i nauka zdalna, nakręcając popyt na domowe urządzenia elektroniczne. Równocześnie wprowadzane wtedy na całym świecie lockdowny zakłóciły produkcję, powodując niedobory na rynku.
Z opublikowanych w poniedziałek danych amerykańskiego Stowarzyszenia Przemysłu Półprzewodnikowego (SIA) wynika, że w II kw. tego roku światowa sprzedaż półprzewodników była warta 152,5 mld dol. – przeszło 13 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2021 r. Największymi rynkami zbytu pozostają kolejno: Chiny, inne kraje regionu Azji i Pacyfiku oraz Ameryka.
Z kolei czołowym producentem półprzewodników jest Tajwan, który według raportu SIA z września 2020 r. odpowiada za ok. 22 proc. globalnej podaży. Tuż za nim plasuje się Korea Południowa, natomiast w Chinach i Japonii powstaje po ok. 15 proc. światowej produkcji. Na przełomie XX i XXI w., gdy udział Państwa Środka w wytwarzaniu układów scalonych był bliski zeru, w Stanach Zjednoczonych powstawała około jedna trzecia światowej produkcji. Jednak gdy Chiny szły do góry, udział USA spadał – i obecnie wynosi tylko ok. 12 proc.
Amerykańskie władze chcą to zmienić. Niedługo przed azjatycką podróżą Nancy Pelosi obie izby Kongresu przyjęły ustawę wspierającą rodzimą produkcję półprzewodników. Regulacja, która ma być orężem do walki na polu czipów przede wszystkim z Chinami, zyskała głosy nawet niektórych przedstawicieli partii republikańskiej – zazwyczaj przeciwnych interwencjonizmowi.
Ustawa czipowa przewiduje ok. 52 mld dol. dotacji rządowych na zlokalizowaną w USA produkcję półprzewodników oraz ulgę podatkową na inwestycje dla zakładów produkujących chipy. Wartość tej ostatniej jest szacowana na 24 mld dol.
Władze w Tajpej przyjęły amerykańską regulację spokojnie – tym bardziej że tajwański TSMC może na tych przepisach skorzystać. Buduje bowiem fabrykę w Arizonie, gdzie w 2024 r. ma nadzieję rozpocząć produkcję. Resort gospodarki Tajwanu oświadczył, że czołowa pozycja tego kraju w produkcji półprzewodników nie zostanie zachwiana. Z kolei w środę – wedle relacji Reutersa – Nancy Pelosi powiedziała w tajwańskim parlamencie, że ustawa czipowa „będzie dobrą okazją do współpracy amerykańsko-tajwańskiej w branży”.
Natomiast Pekin, który wcześniej lobbował przeciwko tej regulacji – jako przejawowi „mentalności zimnej wojny” – na jej przyjęcie zareagował nerwowo. Chińskie ministerstwo handlu stwierdziło, że zakłóci to globalny łańcuch dostaw półprzewodników i handel międzynarodowy. „Chiny będą monitorować postępy i wdrażanie amerykańskiej ustawy oraz podejmować środki w celu ochrony swoich uzasadnionych praw, gdy będzie to konieczne” – poinformowało ministerstwo w swoim oświadczeniu.
Stosunki amerykańsko-chińskie w tej dziedzinie dodatkowo może pogorszyć zakaz eksportu do Państwa Środka urządzeń do wytwarzania półprzewodników – jaki według nieoficjalnych informacji Reutersa rozważa Biały Dom. Chodzi o układy scalone do smartfonów, komputerów i centrów danych, których głównymi dostawcami są dwie firmy z Doliny Krzemowej: LAM Research i Applied Materials.
Oprócz zawirowań w branży półprzewodników amerykańskiej wizycie towarzyszyły też cyberataki na prezydenckie i rządowe strony Tajwanu. Były to ataki DDoS – polegające na wysyłaniu dużej liczby zapytań, co zakłóca działanie, a w końcu blokuje serwisy będące na celowniku hakerów.
Jedno z dotkniętych nimi ministerstw, resort spraw zagranicznych, podało, że ataki pochodziły m.in. z Chin i Rosji.