Utrzymywanie czystości – to potężna branża i bardzo innowacyjna.

Jest to przede wszystkim bardzo duży rynek. W ostatnich latach pojawiło się kilka wyraźnych trendów. Jednym z nich jest wzbogacanie produktów technologią internetu rzeczy, która daje klientom dodatkowe korzyści, np. zarządzanie flotą. Każde z naszych większych urządzeń, takich jak szorowarki, jest wyposażone w mechanizm, który zbiera informacje o tym, ile pracuje, jak długo, w jakim jest stanie itd. Wzbogacamy produkty danymi cyfrowymi, które pomagają ulepszyć usługę dla klienta i np. ocenić, czy dana maszyna jest dla niego za duża, za mała, czy może w sam raz na jego potrzeby? Inny trend to wypożyczanie i leasing, mamy coraz więcej umów full-service. Trzecia tendencja to coraz większa liczba platform wsparcia dla klientów. Stworzyliśmy na przykład platformę Connected Cleaning. Użytkownicy działający w branży budowlanej mogą dzięki niej uzyskać szczegółowe informacje o produktach, z których korzystają, gdzie znajdują się pracownicy sprzątający, co pozwala zwiększyć wydajność.

A jeśli chodzi o same produkty?

W tej dziedzinie jest dużo innowacji i są jeszcze wielkie możliwości rozwojowe. W domach będzie coraz więcej produktów zasilanych bateriami. Sądzę, że w 2025 r. w domach nie będzie już żadnych przenośnych urządzeń z kablem – wszystkie będą zasilane bateriami. Do sprzątania w domu będziemy też powszechniej używać robotów.

Czy przy sprzątaniu przydaje się sztuczna inteligencja?

Tak, sztuczna inteligencja pomaga nam na przykład lepiej korzystać z zasobów, jakimi są ogromne ilości zapytań od klientów. Zbieramy je, interpretujemy i przesyłamy do działu R&D. Dowiadujemy się, co możemy zrobić, żeby niektóre pytania nie powracały. Najczęściej powtarzają się pytania o to, jak czyścić dane materiały czy powierzchnie – na nie można odpowiedzieć, używając sztucznej inteligencji. Ma ona też duży wpływ na logistykę w fabrykach, w których mamy mnóstwo różnych materiałów i musimy decydować, dokąd trafią. Sztuczna inteligencja ma nieograniczone zastosowania. Niedawno wprowadziliśmy robota ze sztuczną inteligencją do księgowości. Uczy się, jak samodzielnie wprowadzać liczby do odpowiednich komórek, to fantastyczne.

Na ile poprawiło to wydajność?

Roboty nie popełniają błędów, nie chorują. To oczywiście bardzo zwiększa produktywność. Swoją drogą rozwiązanie to stworzyli dla nas pracownicy z Krakowa.

Jakie globalne tendencje i czynniki mają dziś największy wpływ na branżę utrzymywania czystości?

Myślę, że bardzo ważny jest rozwój systemu HACCP, czyli podejścia do higieny na przykład w szpitalach, domach opieki dla starszych, kuchniach, supermarketach – wszędzie tam, gdzie pojawia się jedzenie. W tej dziedzinie będą wprowadzane nowe regulacje. Trzeba pamiętać, że choroby takie jak ptasia grypa czy SARS rozprzestrzeniają się wyłącznie z powodu braku higieny. Ludzie wchodzą w interakcje i podróżują po świecie w dużo większym stopniu niż kiedykolwiek wcześniej. Regulacje są więc coraz bardziej surowe, co dla nas jest zarówno wyzwaniem, jak i wielką szansą. Dzielenie się i wynajem – to też bardzo istotny trend. Jeśli chodzi o sprzątanie, zwiększają się też wymagania dotyczące filtracji. Ostatnio pojawiły się przepisy dotyczące nowych budynków. Kiedy wycina się otwory albo kanały na przewody elektryczne, pył jest od razu zasysany, ale często filtry w urządzeniach się zapychają albo drobny pył wydostaje się na zewnątrz. Nowe regulacje na całym świecie nakazują skuteczniejsze zbieranie tego pyłu, więc poziom filtracji musi być znacznie wyższy. Dla nas jest to dobre, bo mamy na to odpowiednie rozwiązania. Ludzie coraz bardziej przejmują się tym, co wdychamy – drobnymi pyłami, zanieczyszczeniami, więc na całym świecie pojawiają się nowe regulacje.

Jak się to przekłada na codzienne prace domowe?

Mamy na przykład nowe urządzenia, które pozwalają na odkurzanie i mycie podłogi jednocześnie, bez potrzeby uprzedniego odkurzania – działają bardzo dobrze, podłoga jest sucha i błyszcząca po minucie. To dla nas nowy, ważny trend – po myjce do okien stworzyliśmy właśnie to urządzenie i odnieśliśmy duży sukces.

Jak już wspomniałem, mamy coraz więcej przenośnych urządzeń zasilanych baterią, takich jak ręczna myjka ciśnieniowa. Rośnie też liczba urządzeń wykorzystujących małe ciśnienie, poniżej 25 bar. Mamy na przykład poręczne urządzenie, które można wziąć ze sobą i wyczyścić nim rower czy wózek dziecięcy.

Co będzie w najbliższym czasie mieć największy wpływ na przyszłość branży?

Utrzymywanie czystości to bardzo szeroka branża, ale jeśli trochę zawęzimy optykę, do największego rynku, jakim są firmy świadczące usługi budowlane oraz sprzątające, to na pewno będą one miały problem ze znalezieniem wystarczającej liczby pracowników do sprzątania. Pojawią się problemy z wydajnością. Najprawdopodobniej powszechniejsze stanie się więc stosowanie robotów, automatyzacji i narzędzi takich jak sprzątanie połączone sieciowo, co pozwoli na osiągnięcie większej wydajności przy tej samej liczbie pracowników. Spodziewam się więc postępującej automatyzacji w obszarze, który dziś jest prawie całkowicie manualny. To będzie ogromna zmiana. Firmy będą zastępować ludzi maszynami nie dlatego, że tak chcą, tylko dlatego, że muszą. Pracowników brakuje, chociaż nie zostaną oni całkowicie zastąpieni – nawet w pokoju, w którym teraz jesteśmy, jest wiele powierzchni, których nie wyczyści robot.

Jak ocenia pan sytuację na rynku pracy w Europie?

Nie najlepiej. Ponieważ warunki gospodarcze prawie we wszystkich europejskich krajach są dobre, w niektórych sektorach brakuje pracowników. Nie mówię tu o specjalistach, ale o szeregowych pracownikach firm sprzątających. Dlatego musimy szukać rozwiązań zwiększających produktywność, żeby mniejsza liczba osób mogła robić więcej.

Ilu pracowników Kärcher ma na świecie i w Polsce?

Na całym świecie zatrudniamy ponad 13 tys. osób, a w Polsce 250.

W jakim kierunku zmierza firma? W jakich obszarach chcecie się rozwijać?

Uważamy się za firmę globalną. Już tylko 15 proc. naszej sprzedaży jest w Niemczech, więc naszym celem jest świat. Kierujemy się głównie dwoma czynnikami. Po pierwsze, im więcej osób mieszka w danym kraju, tym większe jest zapotrzebowanie na sprzątanie – to bardzo proste. Bardzo dużym rynkiem jest więc oczywiście Azja, szczególnie Indie i Chiny. Ale ważne są też dochody społeczeństwa, w związku z czym wciąż istotna jest też Europa, ponieważ to dojrzały rynek.

Wspominał pan o innowacjach wprowadzanych w firmie. Skąd na ogół biorą się nowatorskie rozwiązania?

Źródła są różne. Jednym z nich jest klient, który najlepiej wie, czego potrzebuje i jakie zastosowania powinno mieć wykorzystywane przez niego urządzenie. Codziennie na moje biurko trafia 10 pomysłów na innowacje od klientów i pracowników. Mamy specjalne laboratorium innowacji, współpracujemy ze start-upami. Więc nie ma jednego źródła. Najważniejsze jest to, co z tymi źródłami robimy. Mamy specjalny zespół, który zajmuje się wyłącznie pomysłami, ponieważ nad pomysłami trzeba pracować. Zwykle nie są to gotowe rozwiązania, potrzeba więcej informacji, trzeba doprowadzić je do momentu, w którym można zdecydować, czy idziemy dalej.

Jak zmotywować pracowników do innowacyjności?

Do tworzenia innowacji potrzebne są wolność i zaufanie. Należy więc stworzyć kulturę zarządzania, w której wolność i zaufanie są doceniane. To kluczowe elementy produktywności. Przyszłość to trzy „K” – klient, kolaboracja i kreatywność. Dzięki temu można zmienić świat.

Jakie są najważniejsze wartości dla firmy Kärcher?

Kluczowe są dla nas najlepsze osiągnięcia. Dlaczego? Jesteśmy największą firmą w branży, więc uważamy się za jej światowego lidera. Kto w takim razie ma być naszym wzorem do naśladowania i punktem odniesienia? Nie mamy go, ponieważ jesteśmy najlepsi. Dlatego tym bardziej ważne jest, żebyśmy zawsze dążyli do jak najlepszych osiągnięć. To jedyny sposób, żeby zostać na szczycie.

Kolejną bardzo istotną wartością jest zaangażowanie. Rób dobrze to, co robisz, albo nie rób tego wcale. Nigdy nie pracuj bez przekonania. Ważnym elementem naszej kultury jest też odpowiedzialność oraz dyscyplina w myśleniu. Internet i inne media dają nam nadmiar informacji, a żeby odnieść sukces, należy podejmować decyzje w odpowiednich warunkach. Jestem też miłośnikiem Konfucjusza, który powiedział: „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu”. Trzeba więc podchodzić do pracy z ambicjami i pasją.

Czy mimo że Kärcher to firma globalna, ma pan poczucie, że panuje w niej niemieckie podejście do biznesu?

Jak najbardziej – i jesteśmy z tego dumni. Chociaż oczywiście dostosowujemy się do państw, w których działamy. Na przykład zagraniczne oddziały naszej firmy nigdy nie są prowadzone przez Niemców. Według nas osoby, które mieszkają w danym kraju, pochodzą stamtąd i mówią tamtejszym językiem, są w tym wypadku lepsze niż menedżerowie z Niemiec, ponieważ znają kulturę i klientów. Ale jednocześnie muszą oni rozumieć kulturę naszej firmy. Musimy łączyć te dwie rzeczy.

Czy pańska firma przygotowuje się jakoś szczególnie na brexit? Czy wyjście Wielkiej Brytanii z Unii wpłynie na działalność Kärchera?

Skutków tej sytuacji nie da się precyzyjnie przewidzieć, ale oczywiście będzie to miało na nas jakiś wpływ. Prawdopodobnie pojawią się nowe cła, więc kraj ten będzie droższy. Nie wiem, jaki wpływ na logistykę będzie miało pojawienie się nowych granic. Nie wiem, co stanie się 29 marca przyszłego roku. Jak oni sobie z tym poradzą? Wiem, że ludzie nie lubią tego słyszeć, ale myślę, że to największy błąd, jaki Wielka Brytania kiedykolwiek popełniła. Przez pierwsze trzy, może pięć lat nie będzie ogromnych problemów, ale za 10 lat już się pojawią. Mam nadzieję, że wszystkie strony w tej sytuacji będą na tyle rozsądne, żeby jak najbliżej ze sobą współpracować.

PARTNER