statystyki

Sięgają tam, gdzie Google nie sięga. Kim są infobrokerzy?

autor: Konrad Wojciechowski04.08.2017, 16:00
progrmiasta, internet

Infobroker, broker informacji, researcher – tak nazywają się ludzie, którzy na co dzień parają się sprawdzaniem zgodności informacji serwowanych przez internet ze stanem faktycznym.źródło: ShutterStock

Dziś mało kto szuka informacji na półkach z książkami. Roczniki, słowniki, encyklopedie, mapy, atlasy czy przewodniki, które jeszcze do niedawna zaspokajały ciekawość każdej szanującej się rodziny, poszły na przemiał. Teraz wystarczy uchylić klapę laptopa, połączyć się z centralą, wpisać w wąskim pasku wyszukiwarki pożądaną frazę, zatwierdzić kliknięciem swoją prośbę i czekać na odpowiedź, która nadejdzie w ciągu kilku sekund. Szybko przywykliśmy do tej wygody, skoro wiedza powszechna została zdeponowana w jednym miejscu. Informacja z wyszukiwarki nic nie kosztuje i jest na zawołanie. Dostajemy to, co nam potrzebne – streszczony, objaśniony, a na dodatek skomentowany przez innych użytkowników fragment rzeczywistości, który nas interesował.

Czego na ogół szukamy w internecie? Nie ma zadowalającej odpowiedzi na to pytanie, bo nasze potrzeby są silnie zindywidualizowane. Uogólniając: zazwyczaj rozrywki albo informacji. Z przeprowadzonych pięć lat temu przez Ipsos Global Public Affairs badań na prawie 20-tysięcznej próbie internautów z 24 krajów świata wynikało, że większość pisze do Google’a, aby pomógł im przefiltrować sieć pod kątem hobby i zainteresowań (57 proc.). Duża część korzystających z tego typu podpowiedzi szuka w internecie muzyki (43 proc.), a reszta precyzyjnie określa, jakiego filmu jeszcze nie obejrzała (34 proc.). W 2015 r. motywacje Polaków do korzystania z zasobów sieci wzięła pod lupę firma Mediarun i wyszło jej, że aż 73 proc. respondentów uważa internet za miejsce zaspokajające ich informacyjne potrzeby. Ale ponad połowa (51 proc.) przyznała bez ogródek, że w gąszczu treści zwyczajnie się gubi i traci rozeznanie. Zupełnie nie wie, co kryje się pod tą lawiną prawd i porad; co jest ważne, a co mało istotne; co wartościowe, a co wyssane z palca. Czytamy opinie i zachodzimy w głowę, komu wierzyć. Kto ma rację? Kogo posłuchać? Jak to sprawdzić? Czy dziś w epoce kamienowania autorytetów można się odwołać do jakiegoś głosu rozsądku? Zostają tylko infobrokerzy.

Dobrze poinformowana frontwoman

Infobroker, broker informacji, researcher – tak nazywają się ludzie, którzy na co dzień parają się sprawdzaniem zgodności informacji serwowanych przez internet ze stanem faktycznym. I na tym bynajmniej nie poprzestają. Muszą je wykopać choćby spod ziemi, więc niekoniecznie przekopują internetowe zasoby. Często kopią w miejscach, do których zwykły śmiertelnik nie zwykł zaglądać – jak biblioteki publiczne, archiwa państwowe, a nawet księgi parafialne. W zdobywaniu unikalnej wiedzy posiłkują się nie tylko komputerem z dostępem do sieci, ale przede wszystkim telefonem z kontaktami do osobowych źródeł informacji, które wiedzą to, czego nie ogarnia sieć. Poza tym infobrokerzy siedzą z nosem w literaturze fachowej i nie wyobrażają sobie dnia bez obowiązkowej prasówki. Są czuli na punkcie nazewnictwa i określania swojej roli w świecie sprawdzonych newsów, dlatego wolą, aby nazywać ich profesjonalistami informacji. W czasach, kiedy rządzi półprawda, a pogłoska wynoszona jest na piedestał, godni zaufania tropiciele sensu (a nie sensacji) są towarem deficytowym, choć wysoce pożądanym.

Agnieszka Piwowarczyk-Bargieł działa w branży infobrokerskiej od 8 lat. Już w trakcie studiów pracowała dla niewielkiej firmy, która przyjmowała przeróżne zlecenia od każdego klienta. Mały zespół nie ograniczał się do wąskiej specjalizacji. Młodej i ambitnej researcherce to nie wystarczało. Krótko po studiach zdecydowała się rozpocząć działalność na własną rękę. Z polecenia trafiła do jednego z krakowskich szpitali, który szukał osoby do przeprowadzenia monitoringu na terenie województwa małopolskiego pod kątem dostępnych innowacji medycznych oraz potencjału w zakresie wdrożeń nowych technologii w regionie. Napisała z tego raport, potem kolejny, zrobiła kwerendę i... do tej pory pracuje w szpitalu. W listopadzie stuknie jej 7 lat w placówce zdrowia. – Asystuję kadrze medycznej w rozwijaniu ścieżek rozwoju lekarzy. Pomagam w szukaniu źródeł finansowania dla wybranych projektów. Jestem na tym odcinku frontwoman – mówi o sobie Piwowarczyk.

Jako że drugi kierunek studiów zrobiła z zarządzania projektami, umie pisać wnioski o dotacje. A przy okazji jest infobrokerką, więc wie, gdzie szukać, żeby znaleźć ciekawą ofertę, stanąć do konkursu i wygrać pieniądze na realizację badań. Ma na koncie ok. 10 zrealizowanych projektów w zakresie medycyny. Przychodzi do pracy o 7 rano i zaczyna szperać. Najpierw robi prasówkę. Sprawdza, czy są nowe informacje o otwartych konkursach organizowanych przed prywatne lub publiczne podmioty, w których szpital może wystartować. Później jest czas na rozmowy z lekarzami zgłaszającymi akces do udziału w jakimś naukowym przedsięwzięciu. Ma listę mailingową pracowników szpitala, którzy czekają na wiadomość, co w branży piszczy. Agnieszka co miesiąc przygotowuje specjalny biuletyn o ciekawych praktykach, stypendiach, nowatorskich badaniach czy otwartych konkursach, do których można zgłosić własny projekt. W czerwcu opracowała 20-stronicowy informator. – Staram się niczego nie zaniedbywać – zdradza kulisy swojego warsztatu. – Im wcześniej się o czymś dowiem, tym lepiej. Informacje o konkursach są ogólnodostępne, ale trzeba wiedzieć, która instytucja ogłasza taki projekt. Często dzwonię do urzędników państwowych, bo to nieocenione źródło informacji. Przydają się wypracowane kontakty z zaprzyjaźnionymi konsorcjami oraz cynk od naszych lekarzy, którzy jeżdżą na konferencje.


Pozostało 70% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane