Jak wskazała ekspertka rynku mieszkaniowego w CBRE Agnieszka Mikulska, światowy kryzys z 2008 r. był skutkiem procesów ekonomicznych. "Jego wybuch zastał ceny mieszkań na poziomach niższych niż jeszcze kilka kwartałów wcześniej. Co prawda w momencie wystąpienia kryzysu widoczny był chwilowy statystyczny wzrost cen ofertowych na skutek szybkiej wyprzedaży tańszej oferty, ale szybko odnotowano spadek cen transakcyjnych. Momentami spadki sięgały nawet kilkunastu procent w porównaniu do poziomu sprzed kryzysu i wyhamowały dopiero po kilku kwartałach" - zauważyła ekspertka.

Zwróciła uwagę, że pandemia pojawiła się w momencie, gdy ceny mieszkań szybko rosły, ponadto rosły wynagrodzenia, poprawiały się warunki kredytowania i spadały stopy procentowe. "W efekcie zamiast spadku obserwujemy dalszy wzrost cen nieruchomości" – stwierdziła Mikulska.

CBRE zaznacza, że w przypadku cen ofertowych mieszkań na rynku pierwotnym w Warszawie sumaryczny ich wzrost w okresie pięciu kwartałów przed wystąpieniem kryzysu i pięciu kwartałów po nim był porównywalny zarówno w przypadku lat 2007-2009, jak i lat 2018-2021. Podwyżki w pandemii były jednak bardziej stabilne. W 2008 r. kryzys został poprzedzony spadkiem cen, a jego wybuch spowodował chwilowy wzrost przeciętnej ceny ofertowej na skutek wyprzedaży tańszej oferty. Natomiast ceny transakcyjne w okresie kryzysu 2008 roku dynamicznie spadły i po kilku kwartałach ustabilizowały się na poziomie o ok. 10 proc. niższym niż przed załamaniem finansowym. W okresie pandemii po niewielkim spadku obserwujemy z kolei ich wyraźny wzrost - o 9 proc. w trakcie pięciu kwartałów – wynika z analizy firmy.

Reklama

Podobnie sytuacja wyglądała w trakcie kryzysu 2008 r. na pozostałych rynkach mieszkaniowych w Polsce (Gdańsk, Gdynia, Kraków, Łódź, Poznań, Wrocław, Białystok, Bydgoszcz, Katowice, Kielce, Lublin, Olsztyn, Opole, Rzeszów, Szczecin, Zielona Góra). Pierwsze kwartały po wystąpieniu załamania finansowego przyniosły dynamiczny spadek cen transakcyjnych o kilka-kilkanaście procent, który został wyhamowany dopiero po kilku kwartałach. Z kolei w 2020 r. w pierwszym kwartale po wystąpieniu pandemii w części miast wojewódzkich również zaobserwowano spadki cen transakcyjnych, jednak niemal natychmiast ceny powróciły do poziomów sprzed lockdownu, a następnie zaczęły dynamicznie rosnąć. Po pięciu kwartałach od pojawienia się pandemii w Polsce były przeciętnie o ok. 10 proc. wyższe niż w momencie wybuchu pandemii - zauważa CBRE.

"Analiza danych Narodowego Banku Polskiego pokazuje, że sytuacja na rynku mieszkaniowym zależy od splotu wielu czynników. Wystąpienie sytuacji kryzysowej nie jest jednoznaczne z załamaniem rynku mieszkaniowego i spadkiem cen. Istotne jest czy kryzys uderza w podstawy popytu mieszkaniowego, czy też jest w stanie stworzyć dodatkowy popyt, związany choćby z potrzebą ochrony oszczędności przed rosnącą inflacją i postrzeganiem nieruchomości jako bezpiecznego aktywa" - podsumowała Mikulska.