"Na koniec czwartego kwartału 2018 r. średnia dostępność mieszkań w największych miastach, mierzona przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw, zmniejszyła się do poziomu 0,8 metra kwadratowego. Była ona jednak nadal większa o 0,32 metra kwadratowego względem minimum obserwowanego w trzecim kwartale 2007 r." - napisano w raporcie.

Bank ocenia, że w 2018 roku rynek nieruchomości mieszkaniowych w Polsce pozostawał w fazie wysokiej aktywności. Nadal obserwowany był wysoki poziom popytu w największych miastach, w tym popytu inwestycyjnego. Przełożył się on na wyraźny wzrost nominalnych cen nieruchomości w 2018 r., jednak w ujęciu realnym – mierząc w odniesieniu do dochodów, czynszów, jak również odchyleniem cen od trendu – nie widać oznak silnych napięć.

"Jednocześnie dynamika akcji kredytowej jest o wiele niższa w porównaniu z poprzednią fazą ekspansji (z lat 2006-2008), a wysoki popyt w znacznym stopniu finansowany jest ze środków własnych nabywców" - zauważa NBP.

Jak podaje NBP, średnie ceny transakcyjne mieszkań w 2018 r. rosły na rynkach pierwotnych i wtórnych.

"W pewnym stopniu przyczyniła się do tego zmiana struktury rynku, tj. duża liczba transakcji w lepszych lokalizacjach. W drugiej połowie roku istotnie zmniejszyła się liczba transakcji tańszymi mieszkaniami, spełniających wymagania programu Mieszkanie dla Młodych, zakończonego w grudniu 2018 r." - informuje NBP.

Bank centralny zauważa, że popyt inwestycyjny na mieszkania jest związany z oczekiwaniem przez gospodarstwa domowe wyższych stóp zwrotu z wynajmu mieszkania niż z aktywów finansowych.

"Niskie oprocentowania depozytów i obligacji skarbowych powodują, że inwestycja w mieszkanie, pomimo niskiej płynności oraz obowiązujących zasad ochrony lokatora, nadal jest postrzegana jako atrakcyjna lokata. W konsekwencji obserwowano zwiększone wykorzystanie środków własnych gospodarstw domowych na zakupy mieszkań na wynajem.

Pietraszkiewicz: Polska nadal jest krajem niskiego ubankowienia