Rośnie liczba krajowych banków, w których firmy mogą zabezpieczyć się przed wahaniami cen towarów i surowców, np. miedzi czy pszenicy. Jednak nie wszystkie firmy widzą w tym sens.
Po tym, jak do ich grona kilka dni temu dołączył Bank BGŻ, a wcześniej także Raiffeisen Bank, na naszym rynku jest już siedem dużych instytucji oferujących opcje i instrumenty typu swap na surowce.
Raiffeisen ma instrumenty oparte na notowaniach metali (aluminium, miedź, cynk, cyna, ołów, nikiel), surowców rolnych (pszenica, rzepak, kukurydza, cukier) oraz surowców energetycznych (ropa naftowa). BGŻ tylko takie, w których instrumentem bazowym są kukurydza, pszenica, rzepak i śruta sojowa (ale zapewnia, że poszerzy paletę surowców). Banki, które proponują tego typu rozwiązania od lat, mają ofertę obejmującą metale szlachetne, węgiel (m.in. Bank Handlowy) czy uprawienia do emisji dwutlenku węgla (np. BRE, ING i Pekao).