Sejm uchwalił ustawę o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych w związku ze zmianą kursu walut obcych do waluty polskiej. Ustawa ta czeka teraz na rozpatrzenie przez Senat i podpis prezydenta, trudno więc powiedzieć, jaki przyjmie ostateczny kształt.
Jednak już dziś należy wskazać na jej liczne mankamenty oraz jedną jedyną zaletę: to, że próbuje rozwiązać problem nieuczciwych kredytów frankowych. Robi to jednak w sposób koślawy, używając absurdalnych kryteriów i na dodatek narażając Skarb Państwa na ryzyko płacenia odszkodowań.
Zacznijmy od podstaw: kredyty frankowe były nieuczciwe. Były nieuczciwe, gdyż klienci banków zostali masowo wprowadzeni w błąd co do mechanizmu ich działania, a zwłaszcza tego, że kredyt indeksowany lub denominowany w walucie obcej wystawia ich na nieograniczone ryzyko wzrostu nie tylko raty, ale i salda całego zadłużenia. W efekcie, w przypadku wielu kredytobiorców, saldo ich zadłużenia jest obecnie znacznie większe niż początkowo pożyczona kwota, i to pomimo wielu lat terminowego spłacania rat. Nietrudno zauważyć, że taka konstrukcja kredytu jest czymś zaskakującym – co z kolei oznacza, że kredytobiorcy powinni zostać wyczerpująco poinformowani o takim ryzyku. Z kolei banki powinny zbadać ich zdolność kredytową na wypadek wzrostu kursu o 50 czy 100 proc. Tyle że wytyczne Komisji Nadzoru Finansowego mówiły wyłącznie o informowaniu oraz uwzględnianiu 20-procentowego wzrostu kursu: to taki poziom można więc przyjąć jako możliwy wzrost kursu, który przeciętny kredytobiorca mógł brać pod uwagę.