Coraz częściej to algorytmy zbierają wnioski kredytowe i wypłacają klientom środki.
Automatyzacja procesów kredytowych to sprawa, na której bankom zależy od lat. Wyeliminowanie pracownika z decydowania o tym, kto może pożyczyć pieniądze, a kto nie, sprawia, że zmniejsza się ryzyko błędów czy wyłudzeń. Rośnie za to tempo całego procesu. Szybkość procedury kredytowej i przesłania środków klientowi to z punktu widzenia tego ostatniego kluczowy element (zwykle ważniejszy nawet od ceny pożyczki). Co się zmienia? Coraz częściej automatyzacja dotyczy całej procedury: klient kontaktuje się z robotem (czyli programem komputerowym), robot ocenia jego zdolność kredytową i robot wypłaca pieniądze. Banki obejmują takim sposobem przyznawania coraz bardziej skomplikowane kredyty.
– O automatycznych procesach kredytowych rozmawiamy od 10 lat. Najnowszy, jaki wprowadziliśmy, dotyczy klientów biznesowych i kredytów o wartości do 2 mln zł, a nie np. 200 tys. A co najważniejsze – dotyczy produktów zabezpieczonych. Takie rozwiązania nawet na rynku światowym występują bardzo rzadko – tłumaczyła na niedawnym spotkaniu z analitykami i dziennikarzami Katarzyna Sułkowska, prezes Alior Banku.
Reklama
Bank Handlowy zapowiada, że do końca tego roku wdroży w pełni zautomatyzowany proces aplikowania o kredyt w internecie. Klient przez sieć będzie „wgrywał” swój dokument tożsamości i dokumenty dochodowe, zostanie sprawdzony w procedurze przeciwdziałania praniu pieniędzy, zweryfikowany biometrycznie, a na końcu nastąpi automatyczna weryfikacja zdolności kredytowej i decyzja. „Time to money”, czas od rozpoczęcia wypełniania aplikacji przez klienta do otrzymania pieniędzy, ma być krótszy niż pół godziny. Handlowy chce w ten sposób wyjść z ofertą do nowych klientów.
Wśród banków popularne jest zautomatyzowane przedstawianie oferty kredytu dla tych klientów, którzy są im dobrze znani – posiadają konto w danej instytucji i na tej podstawie można ocenić zdolność do spłaty zadłużenia. Przykładem jest Bank Pekao, który informował niedawno, że ma już ponad 1,6 mln klientów z dostępem do oferty pożyczki gotówkowej w tzw. szybkich procesach. Dzięki temu spośród każdej dziesiątki takich kredytów niemal trzy sprzedawał w kanałach elektronicznych. A wartość tego portfela była w końcu marca o ponad 20 proc. większa niż rok wcześniej. Urósł on do 11 mld zł.

Reklama
Po co bankom automatyzacja sprzedaży kredytów? Jeden powód to koszty. Co prawda opracowanie technologii pozwalającej na sprzedaż kredytów bez udziału człowieka wiąże się z wydatkami, jednak w dłuższym terminie pojawiają się oszczędności. – Robotyzacja obniży nasze potrzeby zatrudnieniowe o ok. tysiąc osób – mówił na konferencji z okazji prezentacji wyników finansowych za I kw. Tomasz Kubiak, wiceprezes Banku Pekao.
Drugi gracz na naszym rynku bankowym miał w końcu marca niespełna 15,4 tys. pracowników. Zapowiedział już program dobrowolnych odejść dla osób, które osiągnęły wiek emerytalny. Liczy na to, że dzięki temu będzie w stanie od przyszłego roku oszczędzać 70 mln zł w skali roku.
Jak jest w skali całego sektora, pokazuje niedawny raport Komisji Nadzoru Finansowego dotyczący sytuacji w ubiegłym roku.
„Banki kontynuowały działania zmierzające do wzrostu efektywności działania w drodze optymalizacji zatrudnienia i sieci sprzedaży. Proces ten był wzmocniony przez dokonane w minionych okresach przejęcia i fuzje oraz rozwój bankowości elektronicznej. W rezultacie w 2017 r. doszło do zmniejszenia liczby zatrudnionych w sektorze bankowym (o 4,4 tys. osób) oraz sieci sprzedaży (o 1083 placówki). Mając na uwadze globalne trendy, należy liczyć się z tym, że proces ten będzie kontynuowany” – czytamy w opracowaniu.
Nie wszyscy jednak stawiają na pierwszym miejscu oszczędności. – W tej chwili nie wiążę procesu robotyzacji z zatrudnieniem. Mówimy o nowych klientach i o nowym biznesie, dlatego nie analizuję tego w kategoriach możliwości zmniejszenia liczby pracowników – deklarował na ostatnim spotkaniu z dziennikarzami Sławomir Sikora, prezes Banku Handlowego. Coraz więcej klientów szuka usług finansowych w internecie, nie chce zaś chodzić do placówek. Już dawno dostrzegły to liczne firmy udzielające w sieci krótkoterminowych pożyczek konsumpcyjnych. Z punktu widzenia banków robotyzacja jest dobrym sposobem na wzmocnienie pozycji rynkowej.
Automatyzacja zwiększa też szybkość. Jak mówi Eliza Więcław z Wonga.pl, internetowej firmy pożyczkowej, algorytmom połączenie się z bazami danych i weryfikacja klienta – zarówno danych osobowych, jak i zdolności kredytowej – zajmuje raptem kilkanaście sekund. Dla pracownika instytucji finansowej jest to czas nieosiągalny.