Frankowicze i ich pełnomocnicy muszą ostrożnie formułować pozwy. Gdy wnoszą o unieważnienie całej umowy kredytowej, sąd w apelacji już nie orzeknie tylko o uchyleniu niektórych klauzul – orzekł Sąd Najwyższy.
Na jego wokandzie po raz kolejny stanęła sprawa kredytów frankowych. Tym razem pozew złożyło małżeństwo D., które m.in. z powodu obowiązujących w umowie klauzul abuzywnych, dotyczących przeliczenia wartości kredytu według kursu franka szwajcarskiego określonego przez bank, żądało unieważnienia całej umowy kredytowej.
Sąd I instancji stwierdził, że – istotnie – postanowienia odnoszące się do sposobu ustalania kursu franka przez bank oraz przeliczenia rat i kwoty kredytu były skomplikowane, niejasne i trudne do oceny przez kredytobiorców. Przez to mogły być klauzulami abuzywnymi. Mimo to sąd uznał, że nie ma przesłanek, aby uznać całą umowę kredytową za nieważną.
Reklama
Rozpoznający sprawę w wyniku apelacji państwa D. sąd II instancji dostrzegł za to poważny problem prawny. Polegał on na tym, że choć sami powodowie tego nie wykluczyli i pytani przez sąd zgadzali się na ewentualne unieważnienie tylko niekorzystnych dla nich klauzul walutowych, to jednak w II instancji obowiązuje już w pełni zasada związania sądu żądaniem pozwu. A powodowie nie mogli już na tym etapie zmieniać swoich żądań – jest to dopuszczalne jedynie przed sądem I instancji i tylko do momentu zamknięcia rozprawy. Z kolei unieważnienie całej umowy spowodowałoby konieczność wzajemnych rozliczeń. Kredytobiorcy musieliby zatem z dnia na dzień zwrócić bankowi pozostałe do spłaty kredyt i odsetki, razem kilkaset tysięcy złotych.
W konsekwencji do Sądu Najwyższego trafiło pytanie prawne o to, czy w takiej sytuacji sąd apelacyjny – wobec ustalenia, że umowa zawiera niedozwolone postanowienia w rozumieniu art. 3851 kodeksu cywilnego – może w świetle art. 321 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego orzec, iż tylko określone postanowienia (a nie cała umowa) są bezskuteczne lub nieważne? Zgodnie bowiem z art. 321 par. 1 k.p.c. sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie.

Reklama
Mimo że zarówno pełnomocnicy pozwanego banku, jak i przedstawiciel prokuratora generalnego wnosili o odmowę udzielenia odpowiedzi, SN uznał, że problem jest zbyt ważny, by pozostawić go nierozstrzygniętym na tym poziomie.
– Jest on istotny nie tylko dla samych kredytobiorców, ale też dla ich pełnomocników procesowych, którzy nierzadko w ich imieniu formułują żądania pozwów. A w takich sprawach odpowiednie sformułowanie żądania jest kluczowe ze względu na poważne konsekwencje prawne orzeczenia sądowego – podkreśliła na wstępie sędzia Marta Romańska.
Ostatecznie SN orzekł: żądanie uznania postanowienia wzorca umownego za niewiążący konsumenta na mocy art. 3851 k.c. nie jest tożsame ani nie zawiera żądania ustalenia nieważności umowy, o której mowa w art. 58 k.c.
Sąd wskazał w uzasadnieniu, że zasadą procesu cywilnego jest oddanie inicjatywy procesowej stronie powodowej. To ona decyduje o tym, czy zwróci się do sądu o rozstrzygnięcie sprawy, potem – z jakim żądaniem wystąpi. Wszystko to sąd prowadzący postępowanie ma respektować i dlatego żądaniem pozwu jest związany.
O ile przed sądem I instancji jest jeszcze możliwe zmodyfikowanie żądania, o tyle już dalej jest to praktycznie niemożliwe procesowo.
W takich sprawach jak opisywana sąd ma obowiązek badać, czy umowa z konsumentem, tu kredytobiorcą banku, zawiera niekorzystne, abuzywne klauzule. Po stwierdzeniu, że one są, należy ustalić, czy ewentualne unieważnienie klauzuli umownej przyniesie korzyści konsumentowi i wtedy rzeczą sądu jest zapytać, czy konsument liczy się z konsekwencjami prawnymi uchylenia danej klauzuli. Z kolei konsument powinien udzielić odpowiedzi, czy akceptuje stwierdzenie abuzywności i klauzula go nie wiąże, czy przeciwnie, mimo to zgadza się na jej stosowanie. Wymaga to dialogu i taki dialog jest możliwy, ale przed sądem I instancji. Przed sądem II instancji – już nie.
– Ma to służyć zapewnieniu równowagi procesowej. Pozwany musi mieć prawo do odniesienia się do żądania pozwu na każdym etapie postępowania, a więc nie może być zaskakiwany zmianami, sytuacją, że postępowanie toczy się o co innego niż to, przed czym się broni – podkreśliła sędzia Romańska.
Tym samym w sytuacji, gdy dojdzie do ustalenia istnienia klauzul abuzywnych, sąd II instancji jest w praktyce związany decyzją powoda-konsumenta: orzeka zgodnie z pozwem, ale po uprzednim upewnieniu się, czy powód nadal podtrzymuje swoje żądanie. Nie może jednak uznać tylko niektórych klauzul za bezskuteczne, podczas gdy żądaniem powoda było unieważnienie całej umowy. Byłoby to orzeczenie poza żądaniem pozwu, sprzeczne z art. 321 par. 1 k.p.c.

ORZECZNICTWO

Uchwała Sądu Najwyższego z 15 września 2020 r., sygn. akt III CZP 87/19.