statystyki

Jabłoński: Prezydencka ustawa dla frankowiczów z mocą wsteczną

autor: Michał Jabłoński30.08.2016, 07:26; Aktualizacja: 12.09.2016, 21:20
frank szwajcarski

Już preambuła i uzasadnienie projektu zawierają stwierdzenie, że klauzule znajdujące się w umowach kredytów indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej, dotyczące spreadów walutowych, w latach 2000–2011 stanowiły niedozwolone postanowienia umowne w umowie z konsumentem.źródło: ShutterStock

Prezydencki projekt ustawy o pomocy frankowiczom budzi emocje już na początku procesu prawodawczego. Nie rozstrzygając, czy idea rozwiązania tego problemu w drodze ustawy jest pomysłem dobrym, można ocenić, że projekt dostarcza wątpliwości o charakterze ściśle legislacyjnym, a nawet konstytucyjnym. Zawiera on bowiem paradoks, który u każdego, kto choć trochę zna się na prawie, powinien wywoływać zaskoczenie, a także wzbudzać sprzeciw.

Już preambuła i uzasadnienie projektu zawierają stwierdzenie, że klauzule znajdujące się w umowach kredytów indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej, dotyczące spreadów walutowych, w latach 2000–2011 stanowiły niedozwolone postanowienia umowne w umowie z konsumentem. W konsekwencji, według projektodawców, podwyższenie kapitału kredytu lub wysokości rat wynikające ze spreadu stanowi świadczenie nienależne podlegające zwrotowi konsumentowi. Projektodawcy nie oceniają jednak poszczególnych klauzul spreadowych w umowach różnych banków ani nawet określonych kategorii takich klauzul.

Klauzule spreadowe zostały wrzucone do jednego worka i zbiorczo negatywnie ocenione przez autorów projektu. I może nie byłoby w tym nic dziwnego – przecież ustawa antyspreadowa z 2011 r. również negatywnie oceniła praktykę naliczania spreadów i w rzeczywistości wyeliminowała taką możliwość – gdyby nie jeden szczegół. Projektodawcy mówią o klauzulach spreadowych z okresu, w którym nie istniały żadne ustawowe zakazy dla ich stosowania. Odwoływanie się do art. 3851 kodeksu cywilnego jest o tyle chybione, że klauzule spreadowe były bardzo różnie konstruowane, a także niejednolicie oceniane przez sądy, które nie odnosiły się negatywnie do wszystkich takich klauzul, lecz jedynie do tych, które przewidywały arbitralny, nieweryfikowalny sposób naliczania spreadu.

Omawiany projekt doprowadzi niejako do uwolnienia wymiaru sprawiedliwości od konieczności (a i kompetencji) oceniania zgodności z prawem klauzul spreadowych. Oto ustawodawca zastępuje sąd i stwierdza, że wszystkie klauzule spreadowe, niezależnie od ich szczegółowej konstrukcji, były niezgodne z prawem. Ponadto, również nie opierając się na ocenie konkretnych spraw, projektodawcy stwierdzają, że banki, niejako zbiorowo, naruszyły obowiązki informacyjne względem klientów. Tyle że ustawodawca nie jest od dokonywania tego rodzaju ocen, wyręczania sądów i właściwych organów w stwierdzaniu naruszania przez kogokolwiek norm prawnych. Nie można w drodze ustawy, w sposób generalny, uznać, że postanowienia umów zawartych przed jej wejściem w życie były nieważne .


Pozostało jeszcze 53% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane