Ministerstwo Finansów opublikowało projekt ustawy regulującej rynek niebankowych instytucji pożyczkowych.
Nowe przepisy zakładają maksymalny limit na pozaodsetkowe koszty pożyczek. Składa się on z dwóch stawek. Pierwsza to 25 proc. kosztów jednorazowych. Druga to 30 proc. w skali roku, liczone proporcjonalnie do okresu spłaty pożyczki. A jeżeli klient nie zdoła spłacić pierwszej pożyczki i w ciągu 120 dni zechce zaciągnąć w tej samej firmie kolejną, koszty obu będą musiały się zmieścić w jednym limicie.
Reklama
Propozycja resortu finansów zakłada również dodatkowy limit w wysokości sześciokrotności stopy lombardowej NBP na odsetki od zadłużenia przeterminowanego oraz pozostałe koszty związane z działaniami windykacyjnymi.

Reklama
W propozycji znalazły się też dwa wyłączenia. Przepisom ustawy nie będą podlegać karty oraz limity odnawialne. Spod obowiązywania nowych regulacji wyłączone zostały również banki. Ważnym elementem projektu jest konieczność zwrotu opłat pobranych przez pożyczkodawcę w sytuacji odmowy udzielenia finansowania klientowi.
Na później została z kolei odłożona koncepcja powołania rejestru firm pożyczkowych.
Projekt ustawy wzbudza mieszane uczucia. Roman Jamiołkowski, rzecznik firmy Provident, ocenia go dobrze, choć zastrzega, że proponowane regulacje nie są idealne. – Brakuje w nich choćby uregulowania rejestru firm pożyczkowych. Ale z drugiej strony nie ma już zbyt dużo czasu na poprawki. Przedłużaniem dyskusji ryzykujemy, że sektor pożyczkowy w ogóle zostanie bez regulacji, która jednak jest mu bardzo potrzebna – zauważa nasz rozmówca.

6 mln liczba kart kredytowych w portfelach Polaków na koniec 2014 r.

Provident uważa, że nowa ustawa – nawet w takim kształcie jak obecnie – pomoże oczyścić rynek usług pożyczkowych z nieetycznych praktyk i wzmocni pozycję konsumenta. – Pożyczki powinny stać się realnie tańsze. W praktyce powinno zniknąć też rolowanie pożyczek i wpędzanie klienta w pętlę zadłużenia. Prawdopodobnie zniknie też formuła pożyczek za zero, które – jak się często okazuje – po wydłużaniu terminu spłaty przez klienta stają się bardzo drogie – dodaje Roman Jamiołkowski.
Jednak właśnie te rozwiązania nie podobają się firmom chwilówkowym. – Popieramy konieczność regulacji, ale nie pozornej i pospiesznej. Zaprezentowany projekt ustawy w wielu miejscach realizuje ważne cele, ale jest niedopracowany i omija najważniejsze problemy – uważa Jarosław Ryba ze Związku Firm Pożyczkowych, zrzeszającego instytucje chwilówkowe. Jego zdaniem projektowany limit kosztów ma wyłącznie pozorny charakter. – Wszystko za sprawą legislacyjnych luk oraz specjalnych furtek. Chodzi np. o wyłączenie pożyczek i kredytów na kartach płatniczych oraz nieuregulowanie opłat, które są dla klienta fakultatywne, np. kosztu dodatkowej obsługi domowej – punktuje Jarosław Ryba.
Także w opinii ZFP kluczową wadą projektu ustawy jest brak rejestru firm pożyczkowych, co pozwoli nieuczciwym podmiotom pozostać na rynku. – Doceniamy natomiast, że uwzględniono nasz postulat wprowadzenia zasady zwrotu wszelkich opłat początkowych, jeżeli kredyt nie zostanie uruchomiony. Ten prosty zapis wyeliminuje z rynku firmy, które pod pozorem udzielania pożyczek wyłudzały bezzwrotne opłaty wstępne – mówi przedstawiciel ZFP.

4,1 mld zł wartość pożyczek udzielonych przez firmy niebankowe w 2014 r.

Brak rejestru negatywnie ocenia również Andrzej Roter, dyrektor Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. – To wzmocni negatywne konsekwencje rynkowe i społeczne limitu kosztu kredytu, w tym rozwój szarego rynku, szczególnie w lokalnych społecznościach – uważa szef KPF. Jego zdaniem złym pomysłem jest także wprowadzenie maksymalnego limitu na opłaty windykacyjne. – Nie wydaje się zasadne, by kredytodawca ponosił konsekwencje finansowe związane z faktem, że to kredytobiorca nie spłacił swojego zobowiązania – uważa Andrzej Roter. W konsekwencji koszty windykacji mogą zostać ukryte w opłatach ponoszonych przez klientów uczciwie i terminowo spłacających raty. Dla nich może to oznaczać wzrost wydatków na obsługę finansowania.
Z kolei bankowcy cieszą się, że resort finansów zdecydował się wyłączyć spod regulacji karty kredytowe oraz zrezygnować z rejestru firm pożyczkowych. – W żaden sposób nie zwiększałby on bezpieczeństwa konsumentów, a jedynie legitymizował działalność dużych instytucji pożyczkowych. Szkoda natomiast, że ustawa nie zwiększa instytucjonalnych uprawnień powiatowych rzeczników konsumentów. Oni mogliby sprawować realny nadzór nad działalnością firm pożyczkowych – zauważa Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich.

1,5 mln liczba klientów firm pożyczkowych w Polsce