„Uważamy, że RPP podniesie stopy procentowe znacznie bardziej niż obecnie zakłada konsensus ekonomistów i rynkowy. Spodziewamy się, że stopa referencyjna może w przyszłym roku sięgnąć 4,25 proc.” – napisali w poniedziałkowym komentarzu ekonomiści Banku Handlowego. „Coraz poważniej należy brać pod uwagę cykl zacieśniania monetarnego, w którym stopy procentowe wzrosną do co najmniej 4 proc.” – ocenił Bank Millennium. „Nowa ścieżka inflacji w naszej ocenie zwiększa prawdopodobieństwo wzrostu stóp NBP w skali zbliżonej lub nawet nieco większej wobec tego, co dotychczas maksymalnie wyceniał rynek, czyli 3–3,5 proc.” – to z kolei opinia analityków PKO BP.
Tak wyglądają kolejne reakcje analityków na ogłoszone w piątek przez Urząd Regulacji Energetyki nowe taryfy gazu i prądu. Gaz podrożeje od Nowego Roku o ponad połowę. Rachunki za energię elektryczną podniosą się niemal o jedną czwartą. Choć negatywny efekt ma być złagodzony przez rządową tarczę antyinflacyjną, to znacznie większe od oczekiwanych podwyżki sprawiają, że w górę idą również prognozy inflacji, o czym pisaliśmy już wczoraj. Średnio w przyszłym roku może ona wynieść ok. 8 proc. W 2023 r. powinna być już niższa, ale jak wskazują analitycy Banku Handlowego, nowa taryfa gazowa uwzględnia tylko część docelowej skali podwyżek, co oznacza, że ceny energii nie będą pozwalały na szybkie schodzenie w dół wskaźnika wzrostu cen.
Celem Narodowego Banku Polskiego jest inflacja na poziomie 2,5 proc. Dopuszczalny przedział odchyleń to 1 pkt proc. w górę i w dół. W grudniu Rada Polityki Pieniężnej podniosła główną stopę NBP do 1,75 proc.
Reklama
„Nawet jeżeli RPP nie chce odpowiadać podwyżkami stóp na szoki podażowe, może nie mieć innego wyjścia. W obliczu bardzo wysokiej inflacji przez trzy lata (w tym prawie 10 proc. w I kw. 2022 r.) gospodarstwa domowe będą zapewne uwzględniały oczekiwania dotyczące zmian cen w swoich decyzjach ekonomicznych – negocjacjach płacowych, planach inwestycyjnych i oszczędnościowych. Dlatego po raz pierwszy od wielu lat widzimy ryzyko, że oczekiwania inflacyjne mogą mocno i na długo odbiegać od celu inflacyjnego” – ocenia Bank Handlowy.
O konieczności dalszego podnoszenia stóp mówią członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Łukasz Hardt z RPP stwierdził wczoraj w telewizji „wPolsce.pl”, że na styczniowym posiedzeniu RPP możliwa jest podwyżka o 0,5 pkt proc. i że „niestety prawdopodobnie nie będzie to ostatni ruch w górę”. A Kamil Zubelewicz w rozmowie z portalem Interia stwierdził, że „ponieważ perspektywy wzrostu gospodarczego pozostają dobre, można śmiało poprzeć najdalej idące wnioski, jakie da się przewidzieć”. Według niego 0,5 pkt proc. „to nie byłaby duża podwyżka”. Chciałby on mocniejszych ruchów i zakończenia cyklu podwyżek do lutego.
Styczeń-luty to miesiące, w których kończy się kadencja większości członków obecnej RPP.
Główna stopa NBP ostatni raz przekraczała 4 proc. na początku 2013 r. Podwyżki, o jakich mówią analitycy, oznaczałyby, że w porównaniu z okresem niemal zerowych stóp, jakie obowiązywały do października br., raty kredytów hipotecznych wzrosłyby o ponad połowę. Wtedy WIBOR nieznacznie przekraczał 0,2 proc., a rata typowej hipoteki (czas spłaty 25 lat, marża na poziomie 2 pkt proc.) wynosiła 434 zł na każde 100 tys. kwoty do spłaty. Gdyby WIBOR doszedł do poziomu 4,25 proc., miesięczna rata takiego kredytu zwiększyłaby się do 660 zł. W przypadku takiej samej pożyczki, ale z marżą na poziomie 3 pkt proc., miesięczna rata urosłaby z 485 zł latem tego roku do 723 zł. ©℗
Członkowie RPP mówią o kolejnej podwyżce stóp o 0,5 pkt proc.